Azylium  
_TOGGLE_TOGGLE
_TOGGLE Menu główne

_TOGGLE Polecamy


































_TOGGLE Styl
Each user can view the site with a different theme.
Themes marked with a * also change the forum look.

ForumsPro › Oddział OGÓLNY › Raporty bitewne › [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
[Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Relacje z potyczek, bitew i kampanii.
Users browsing this topic: Brak
Post new topic Reply to topic Wersja do druku

1 2
>
View previous topic :: View next topic
Author Message
The following users give thanks for this topic Anonymous - Pn grud 09, 2013 02:11 AM
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn grud 02, 2013 05:37 PM
Reply with quote

W niniejszym temacie będę prowadził (równolegle do artykułów zamieszczanych na stronie klubowej Dębowej Tarczy) swego rodzaju kronikę drugiej kampanii Border Town Burning, jaką rozgrywamy od listopada 2013 r. w Staromiejskim Domu Kultury.

Kronika będzie obejmować w szczególności:
  • Listę uczestników obecnych na danym spotkaniu z informacjami, kto z kim grał i w jaki scenariusz.
  • Relacje uczestników w formie cytatów z ich wypowiedzi forumowych (są one wprawdzie dostępne w odpowiednim temacie w "Wydarzeniach", ale tutaj będą w jednym miejscu, łatwiej dostępne i posegregowane).
  • Zdjęcia z każdego spotkania (tutaj podziękowania dla Pana Ryby, który jest autorem większości fotek).

Zapraszam do oglądania Smile !


_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn grud 02, 2013 05:44 PM
Reply with quote

Pierwsza bitwa - 12.11.2013:
  • Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) vs. Klefi (Middenheimers) - Traces to Emprise
  • Vercy (Merchant Caravan) vs Bartek (Beastmen Raiders) - Avalanche
  • M.T. (Marauders of Chaos) vs Orris (Witch Hunters) - Avalanche
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Warboss Krzychu (Battle Monks of Cathay) vs Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Staś (Black Dwarfs) - Last Orders

Skavenblight wrote:
Wielkie dzięki za spotkanie! Walka w karczmie była dziś iście epicka.

Ogrów była piątka - wygrała opcja PG, ale był to bardzo dobry ruch. Już wyjaśniam - zamiast jednego młodzika wzięłam halfgrowna. Niby mała różnica w modelu, a w statach całkiem spora. W cenie niestety też, dlatego musiałam pojechać po broni ;/ Ale coś za coś. Poza tym standardowo - szef, hunter i dwa młodziki. Sam fakt brania młodzików to już klimat w tym scenariuszu, kto inny wziąłby bulla.

Ponieważ każdy wystawiał po 5 modeli, ja i Staś wystawialiśmy całą bandę, a Michał z Krzyśkiem losowali. Michałowi wylosowało się nawet fajnie, natomiast Krzysiek trochę gorzej, ale zawsze kogoś tam do bitki miał. Gwiazdami jego bandy było dwóch soldierów, którzy konsekwentnie rzucali butelkami w kogo popadło i nawet ubili tak jednego orka.

Mniej więcej po równo modeli (ilościowo, proporcje wśród band były różne) znalazło się na każdej z trzech kondygnacji - piwnicy, parterze i piętrze z antresolą. U mnie na piętrze był jeden halfgrown, którego od razu spisałam na straty (jakże niesłusznie! Ustał do końca, wieloturową walkę z orkiem przetrwał), na parterze szef z młodzikiem, w piwniczce hunter z drugim młodzikiem. Ten ostatni przetrwał najkrócej i niewiele zdziałał, ale tego się w sumie spodziewałam.

Pechowcem był: hunter, który zszedł zaraz po tym, jak znalazł ornamental weapon (kto był przy stole, ten wie, że moje ogry generalnie nie radziły sobie ze znajdowaniem broni improwizowanej, więc to był mega hiper super duper fart). Inna rzecz, że dłuższy czas wytrwał w walce z bossem orków i gdyby nie cholerna zbroja na tymże panu, zdjąłby go chyba ze dwa czy trzy razy. Rzuty jednakże były pechowe.

Z randomów: Nie pojawił się ogrzy wykidajło (przy tylu pobratymcach w lokalu chyba uznał, że nie ma co) i nikt nie poleciał na cycatą barmankę, choć trzęsła kuprem parę razy i zdawało się już, że masowa erekcja nikogo nie ominie. Za to dwa razy ogry uraczyły się drinem, który szefowi nawet wyszedł na dobre (+1 do W, ale -1 do WS), a raz jeden z battle monków sam się wykopał na tamten świat.

Najostrzej z moich siekł szef, który na starcie dobrał się do mnichów. Jednego wręcz wykopał za okno. Dopomógł mu młodzik, który przy okazji zebrał expa... sorry, pół expa. Głupie ogry awansują wolniej.

Ostatecznie, halfgrown, który całą bitwę był samotny wśród wielu wrogów na piętrze, przetrwał. Nie wiem, jakim cudem, ale dał radę. Gdy ostatni wróg ostał się na polu bitwy (tj. krasnal Stasia), ten wciąż dzielnie się bronił. Nawet młodzik, który skończył sieczkę w piwnicy i powoli dążył do walk na piętrze, nie musiał mu pomagać. Halfgrown jest absolutną gwiazdą tej bandy. W nagrodę aż kupię mu broń.

Nie popieściły mnie serious injuries, mam wybór u szefa między OBW a utratą oka. Niby oba można wyleczyć u wiedźmy, ale kto wie, kiedy będzie okazja. U huntera miałam wybór między śmiercią a chest woundem. Uroczo. Reszta przeżyła.

Za to eksploracja cieszy - rzucałam 6 kostkami (jedna do odrzucenia, ze skilla mountain guide'a) i było 4x6. Więc ogrzy szef, który jak wszystkie ogry raczej nie ma głowy do naukowych spraw, może nauczyć się akademickiej umiejętności. Tyle wygrać!

Dziękuję wszystkim przeciwnikom. Bitwa była mega epicka i zaskakująca - niemal do końca nie było wiadomo, kto zostanie na polu bitwy. Mnichom dobrze szło rzucanie butelkami, warlock orków zdjął 5 typa, krasnoludy uparcie zdawały rzuty obronne... łatwo nie było, ale za to fajnie.

Do zobaczenia za tydzień!

Kapitan Hak wrote:
Imponujący raport, Natalia!

Z mojej strony nieco krótsze podsumowanie...

Przede wszystkim: kampania BTB oficjalnie rozpoczęta i to w eleganckim stylu, bo w klubie na inauguracji zjawiło się aż 10 osób (a zważywszy na to, że parę osób, które co do zasady deklarowały udział w kampanii, ale dzisiaj akurat nie dotarły, zjawi się na spotkaniach następnych, mamy szansę utrzymać podobny wynik!

Kampanię rozpocząłem dość tradycyjnie, czyli moimi ulubionymi krasnoludami. Rozpiska na starcie bez szału (500 zk nie rozpieszcza), czyli komplet bohaterów, clanswoman i thunderer oraz niziołek kucharz. Dopakowani nieco sprzętem - zbroje, krasnoludzkie topory, pistolety itp. - ale bez przesady.

Grałem z Kefasem w scenariusz "Traces to emprise", czyli przesłuchiwanie wieśniaków z Cathayu, celem zlokalizowania zaginionej karawany (a przy okazji uzyskania paru innych ciekawych informacji). Mimo moich obaw o losy scenariusza wynikające choćby z niemal dwukrotnej przewagi liczebnej przeciwnika, nie dość, że zebrałem maks. tzw. "punktów informacji" (wygląda na to, że zabójcy trolli świetnie nadają się do przesłuchiwania), to jeszcze doprowadziłem przeciwnika do voluntary routa, zdejmując mu, głównie z dystansu, 4 modele.

Krótko podsumowując, udany start w prawdziwie krasnoludzkim stylu i duuużo złota do wydania!

P.S. Tekst wieczoru by Vercy: "Czy TY jesteś gimbaza!?!?"'

Necroduckey wrote:
Bitka była przednia. Co prawda orki wymiękły pierwsze, ale stawały dzielnie. Boss odpierał ataki niezmordowanych krasnali i ogrów, aż wreszcie jego tarcza zawiodła, zwalił o jednego save'a za dużo i padł heroicznie:) Za to warlock zarobił na upkeepa i to z nawiązką - mawiają, że w krainie nieuzbrojonych koleś z mieczem jest królem, a co dopiero koleś z płonącym mieczem troszkę szkoda, że szaman zamias iść do knajpy z chłopakami wolał się wychillautować przy pomocy grzybków, ale bywa i tak. Suma sumarum chłopaki dostali oklep, ale nie żałują - injuries poszły dobrze, same full recovery i survived against the odds dla bossa. Jeden z nobów miał opcję na pojedynek z wojownikiem chaosu, ale pozwolił biedakowi żyć (wspaniałomyślnie, rzecz jasna). Dziękować moim szlachetnym ogrzo/kitajsko/mrocznokrasnoludzim opponentom za partyjkę - widzim się za tydzień!

Vercy wrote:
Moja walka z Bestiami z lasu była prostolinijna jak nigdy, wszyscy uciekali przed bistmenami a jak lawina przyszła dość blisko, to kupcy dali nogę, żeby sobie choć poeksplorować i zarobić kasę. Nawet udało sie ubić szamana orków, ale nie był to jakiś wielki wyczyn

Minotaur w Heavy Armorze to zło, przyjmował na klatę wszystko co w niego posłałem. :/




_________________

Last edited by Kapitan_Hak on Pn grud 09, 2013 12:32 PM; edited 1 times in total
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn grud 02, 2013 05:50 PM
Reply with quote

Druga bitwa - 19.11.2013:
  • Staś (Black Dwarfs) vs Vercy (Merchant Caravan) - Blockade
  • Warboss Krzychu (Battle Monks of Cathay) vs Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) - Avalanche
  • Pan Ryba (Beastmen Raiders) vs Skavenblight (Ogre Maneaters) - Blockade
  • Telchar (Merchant Caravan) vs Fantastory (Undead) vs Bartek (Beastmen Raiders) vs Catachanfrog (Witch Hunters) - Last Orders
  • M.T. (Marauders of Chaos) vs Necroduckey (Orcs & Goblins) - Tainted Copse

Staś wrote:
Ok zmieniając temat, cieszę się że Vercy mnie wybrał bo bardzo miło nam się grało, nie miałem co prawda żadnych szans od samego poczatku a dokładnie od momentu kiedy wyrzuciłem pogodę mrzawkę. Rzut wprost zaprojektowany dla Dwarfów i CD. Próbowałem dojść ale nie było mi to dane straciłem sorcerera i gaolera, w rzutach na przeżywajki miałem i szczęście i pecha, szczęście bo sorcerer starł się z wojownikiem chaosu, wygrał i teraz ma "mutancje" czarnej krwi.
Niestety drugi rzut nie był tak szczęśliwy bo gaoler zmarł na amen. Cóż moim celem w tej kampani jest jak najsilniejszy dowódca więc w sumie jestem na dobrej drodze.

Skavenblight wrote:
Cieszę się, że udało się dzisiaj spotkać w miłym, licznym i bezkonfliktowym gronie. 12 osób to chyba sporo nawet jak na nasze standardy - prawie jak turniej.

Graliśmy z Wacławem Blockade, pierwszy raz w życiu - jakoś zawsze pomijaliśmy ten scenariusz w poprzedniej kampanii. Teraz był klimat, bo ogry służące Cesarzowi broniły wieży przed strasznymi bestiami Chaosu. Nie miałam problemu, by wystawić w wieży całą bandę. Po poprzedniej bitwie dokupiłam młodzika i broń dla każdego. Na piętrze wieży stali młodzicy, czekając w drugiej linii na dobijanie, a na dole koksy, tj. halfgrown, szef i hunter (ten ostatni po prawdzie po raz kolejny okazał się totalną... waginą, no ale staty ma niby dobre).

Pogoda była kiepska, lało jak z cebra (pora monsunowa nadeszła), ale nikt nie miał ognia, nikt nie ganiał po wzgórzach ani nie było rzek i bagien, więc w gruncie rzeczy nic nam to nie zrobiło. Za to zrobiły nam RH, na które rzucaliśmy cały czas, nawet po tym jak jedno wypadło. Najpierw 61 - wcina jeden budynek ze stołu... Wacław mógłby wygrać, gdyby wcięło wieżę z całą moją bandą. Drugie - chyba 34 - Bog Octopus. Z woli Wacława uznaliśmy studnie za źródła wody i niestety macki pochwyciły psa Chaosu. Jako ostatnie... mój halfgrown znalazł klejnot, na szczęście opanował pokusę posiadania i oddał go wodzowi, inaczej scysje mogłyby doprowadzić do zwolnienia w trybie natychmiastowym.

W samej walce, jak w życiu - raz lepiej, raz gorzej, u każdego. Na pewno pechem Wacława było niezdawanie strachu, który połowa mojej bandy jednak wzbudza. Centigor zdjął mi huntera, a sam uparcie zdawał rzuty obronne. Nie ma bata, muszę się obkupić w zbroje, opłaca się jak cholera.

Wielkim moim fartem było wyrzucenie karawany za pierwszym rzutem (od razu 6). Nic w walce nie pomogła, ale dojechała, co daje mi dużego plusa. Zresztą beastmeni skoncentrowali się na biciu ogrów, więc nawet nie przeszkadzali karawanie.

Ostatecznie zeszła jakaś połowa beastmenów i mój hunter, kiedy Wacław nie zdał routa, więc udało się ku chwale Cesarza obronić wieżę przed podłymi bestiami. Żadna bestyja nie zeszła na amen, więc niestety Cesarz jeszcze nie kocha ogrów tak, jak powinien (a powinien bardzo).

Bez strat, eksploracja po obu stronach była, więc chyba wszyscy zadowoleni. Ja na pewno, bo z Wacławem zawsze miło zagrać. Do zobaczenia za tydzień.

Catachanfrog wrote:
Z mojej perspektywy bitwa była krótka. W drugiej turze, witch hunterzy stwierdzili, że wychodzą z lokalu (w sumie nie wiem co tam robili bo są abstynentami) w którym piją beastmeni, undedzi i kupcy, zwłaszcza, że ogrowy ochroniarz stwierdził, że czas spuścić wpie... klientom. 3 kostki do eksploracji + 1 xp dla 3 bohaterów i flagellanta jest a-ok i jeden campaign point. Alkohol jest zły.

Telchar wrote:
Kupcy swoją drogę na Wschód bo bogactwo zaczęli od pijatyki i burdy w karczmie (dobrze to rokuje na przyszłość :P). Do walki stanęli kupiec, jego przydupas, knight, strzelec i tilean, więc dość smętnie. Na szczęście większość wystartowała na tym samym piętrze.

łowcy dość szybko opuścili lokal a walce ze zweirzoludźmi wydatnie pomógł ogr ochroniarz. Na koniec zostali tylko nieumarli, ale i tu jakoś się udało.

O dziwo największym klepaczem z całej ekipy okazał się największy cienias czyli przydupas kupca. Nogą od stołu powalił 3 typów. Załapał 2 rozwoje i mam nadzieje od następnej gry będzie biegał z garłaczem.

Zasady jak to zwykle w przypadku BtB sprawiły sporo problemów interpretacyjnych, ale koniec końców ogr wszystkich klepał po równo.

Pan Ryba wrote:
Nawiązując do posta Natalii.

Gra była bardzo sympatyczna, tylko od tak dawno nie grałem, że aż Koziołki dały się pokroić w plasterki.

Najlepsza sytuacja z bitwy to gigantyczna macka która złapała psa i wciągnęła do studni. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem : ) I oby nigdy więcej.

Wielkie dzięki za miłą atmosferę i emocjonująca grę!

Kapitan Hak wrote:
Na wstępie podziękowania dla współgraczy za poważne potraktowanie kwestii naszego wcześniejszego wyjścia, sprawne rozłożenie makiet (tu podziękowania dla Stasia!) i równie energiczne rozpoczęcie gry. Wszystko poszło gładko i przyjemnie, co robi wrażenie tym bardziej, że frekwencyjnie pobiliśmy kolejny rekord spotkań wtorkowych - grało aż dwanaście osób! Po raz kolejny przy tym okazało się, że zaplecze makietowe do BTB mamy już na tyle przyzwoite, by taka ilość osób mogła grać bez przeszkód na terenach pozamiejskich.

Przechodząc do sedna sprawy, czyli samej bitwy, jako gracz mający z uwagi na liczbę Campaign Pointów możliwość wyboru przeciwnika, wybrałem Warbossa Krzycha dowodzącego bandą Katajczyków - jednym słowem, bitwa typowo bratobójcza. W kwestii scenariusza też miałem wybór - padł on na scenariusz "Lawina" ("Avalanche"), czyli szybka piłka, wielce dynamiczna i niebezpieczna. Początkowe prognozy na zwycięstwo niewielkie, bo przeciwnik prawie dwa razy liczniejszy (rating ponad 50 pkt. wyższy), a do tego mroźny powiew ciągnący od nadciągającej masy śniegu na plecach, ale... moi brodacze po raz kolejny mogli liczyć na błogosławieństwo Grungniego! Gdy już doszło do walki, w pierwszych dwóch rundach padło kilka trupów - głównie po stronie bojowych mnichów (u mnie padł tylko zabójca, ale jak się okazało po bitwie, nie znalazł swojej chwalebnej śmierci i wrócił w pełni zdrowia w szeregi bandy). Szale zwycięstwa zaczęły przechylać się na moją stronę, ale sytuacja i tak nie była za ciekawa: lawina była już bardzo blisko, a Katajczycy szykowali kontratak... nie zrealizowali go jednak, zapewne uznawszy, że lepiej nie pchać się do walki na drodze lawiny... i dali nogę, co mnie de facto uratowało przed zdziesiątkowaniem.

Podsumowując, kolejna wielce udana bitwa w kampanii, po której wszystkie moje krasnoludy miały awanse, a krótkobrody wręcz awansował na bohatera. Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.




_________________

Last edited by Kapitan_Hak on Pn grud 09, 2013 12:38 PM; edited 2 time in total
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn grud 02, 2013 05:58 PM
Reply with quote

Trzecia bitwa - 26.11.2013:
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Telchar (Marauders of Chaos) - Tainted Copse
  • Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Fantastory (Undead) - Traces to Emprise
  • Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) vs Staś (Black Dwarfs) - Horrors of the Underground
  • Pan Ryba (Beastmen Raiders) vs Bartek (Beastmen Raiders) vs Catachanfrog (Witch Hunters) - Wyrdstone Hunt

Skavenblight wrote:
Było dziś wesoło, chociaż u nas na stole raczej spokojnie. Grałam z Telcharem "Tainted copse" czyli nasze ulubione, pełne mroku i Chaosu laski (niestety nie nagie laski ani nie miejscowość z ośrodkiem dla niewidomych, tylko tereny zalesione). Obie bandy były nastawione raczej pokojowo, więc na stole wiało nudą Wink Ani razu nie wyszły rh, pogoda niby brzydka - blizzard, ale niewiele nam to robiło. Lasy trochę wędrowały, ale też nie było widowiskowego przeniesienia na drugi koniec stołu. O jakąś 1/3 stołu ogry przeniosło, ale nie więcej. Raz na moment rozdzieliło bandę i byłoby niewesoło, ale las wszedł na szefa i młodzika, więc Telchar stracił możliwość szarży. Kupcy raczej parli na przejście na drugą stronę stołu - warunek zwycięstwa - niż walkę. Postrzelaliśmy się symbolicznie - magik walnął mojego halfgrowna, ale ten miał dwie rany, więc nic się nie stało. Hunter strzelił z nowo nabytej harpoon crossbow w magika, którego przewrócił. Potem ogry dobiegły do końca drogi i tylko tak wygrały bitwę. Nikt nie zszedł, nikogo nic nie bolało. Nuda Wink Ale taka pozytywna. W eksploracji ogry znalazły konia i zamiast go zeżreć, jak Wielki Trawiciel przykazał, opyliły go swoim niedawnym wrogom. Biznes to biznes.


Moje ogry postępowały zgodnie z wróżbą z ciasteczek, które Wacław przyniósł do klubu (świetny pomysł! poza tym, że wróżby były trafne, same ciasteczka były pyszne). Nasza wróżba brzmiała: "Nie przewiduję w swoich planach zbędnych ruchów i ani jednego kroku w desperacji". Tak właśnie dziś było. Wszystko dla Cesarza. Ani jednego zbędnego ruchu. Ani jednego głupiego kroku. Spokój, opanowanie, jak cholerny nenufar na tafli jeziora.

Dzięki temu jest szef z WS5 i młodzik z T5 (tak! mam dwa kolejne awanse!). I bardzo ładny zarobek, który znów pójdzie na ekwipunek, ew. jednego najemnika. Zdaje się, że Telchar też jest zadowolony.


Na innych stołach działo się więcej.
Poprzednia bitwa (ze mną) uczyniła z szefa beastmenów Wacława chaos spawna. Teraz banda Wacława stała się naprawdę mocna - z racji, że skończyliśmy wcześniej, oglądałam bitwę, którą wygrał i monitorowałam rozwoje oraz eksplorację i powiem tak - mimo, że bez minotaura - bójcie się!

Nikt zresztą nie ma już minotaura. [*] dla bartkowego biedaka, ubitego przez Wacława i Kubę.

Resztę niech może opowiedzą sami uczestnicy pozostałych bitew Wink

Ja jestem zadowolona, ogry idą w dobrym kierunku. Wreszcie mam bandę, gdzie nie waham się przedkładać ekwipunku nad liczebność. Zdaję sobie sprawę, że dotychczasowe bitwy były tak poprowadzone, że miałam szczęście, stosując się do tej zasady. I że ew. śmierć typa z harpoon crossbow czy jeszcze droższym sprzętem będzie bardzo boleć, ale... to tylko gra Wink I tego się trzymajmy.

Do zobaczenia za tydzień Smile

Staś wrote:
Mimo napadu Vogonów w pierwszej turze, musze zaliczyć tę gre do bardzo udanych. Jak zwykle gra z Tomkiem była przyjemna i miła, choć obaj dostrzegliśmy w scenariuszy małą wade którą warto by obgadać.
Tomek miał mega pecha i dostał wciry od fauny (przepraszam za te rzuty) ale mimo to wygrał. Ja jak zwykle straciłem jeden model pernamentnie ale naszczęście był to informer czyli tylko 15 gc a nie 100 jak poprzednio Wink

Eksploracja udana, awanse też więc nie ma co płakać.

Fantastory wrote:
W wiosce Empise również było bardzo przyjemnie.
Za specjalnie nie lichełem na pokonanie orków, więc skupiliśmy się na przesłuchiwaniu mieszkańców. Standardowa taktyka, dobry dreg i zły zombie.
Orki wykazały się większą finezją i skończyło się na wesołej imprezie na środku. Wszystko wyglądało, gdy przyszła pora pozbierać swoje pogruchotane kości, mieliśmy już 12 zebranych poszlak.
Doczytaliśmy że z wioski nie ma volontary rout, a wampir uznał że walczymy do końca.
Tradycję walki do końca kontynuował też necromanta, wiadomo śmierć to dopiero początek.
Na placu boju został już tylko samotny dreg, który niestety wytrzymał napięcia i uciekł w niesławie.

Trzy stracone figurki, oko, jedna kość eksploracji na otarcie łez.
I lepiej je dregu otrzyj zanim wróci wamp i ci za ucieczkę wpie...

Catachanfrog wrote:
Bitwa była przednia - scenariusz wyrdstone hunt w obsadzie 2xzwierzaki i WH. Grało się bardzo fajnie (mimo, że zacząłem zbyt defensywnie co odbiło się na zbieraniu i późniejszej walce). Highlightami tej bitwy są: finałowe i permanentne ubicie Bartkowi minotaura,
dowódca Wacława zamieniony w spawna,
zdawanie wszystkich routów przez obie warbandy beastmenów (WH z kolei zroutowali mimo, że po śmierci kapitana miałem jeszcze flagellanta LD10) Shocked
i to, że 3 osoby rzucały co turę (x 7 chyba) na random happenings i ani razu nie wypadło 1.

Po bitwie moje straty wynosiły 2 psy ale eksploracja wynagrodziła mi to darmowym flagellantem. Wszyscy awansowali poza kapitanem, który na serious injuries stracił swój wspaniały sprzęt (żenujące). Kasa wypadła całkiem nieźle ale nie aż tak jak u Wacława, który zebrał tyle wyrdstone'a, że gdyby zebrać to do kupy wyszłaby chyba druga Mordheimowa kometa.
Dzięki za grę chłopaki do następnego!


Bartek, sory pomyliłem się a propos tego awansu beastmenów jak wyrzuciłeś siłę a masz maks to dostajesz +1A a nie T (Zresztą już pewnie sprawdziłeś).

Necroduckey wrote:
Jakoś nie było okazji wcześniej coś naskrobać.

Bitewka mego ulubionego rodzaju - z nagłym zwrotem akcji i małą zaskoczką na koniec Smile Very Happy . Nieumarli ostro cisnęli lokalną ludność i chyba już w drugim ruchu mieli nagromadzonych poszlak dosłownie w opór. U Orków było trochę inaczej - jako że mieszkańcy nie garnęli się do rozmowy potrzebny był alternatywny plan. Boss uznał, że tortury i inne przyjemnostki mogą poczekać i trzeba się zabrać za robotę. I to po orkijsku! Powoli Obie strony zmierzały w stronę centrum planszy. Trupki się intensywnie skradały i kryły za skałami - każdy powoli wychodził na wyznaczoną pozycję. A Orki leciały grupą na pałę Smile .
Potem wiadomo jak poszło- szarże, kontrszarże i i dużo rzucania kostkami. Bitwa skończyłaby się naprawdę przyjemnym zwycięstwem nieumarłych - 12 poszlak, nieduże straty i wampir tryumfalnie stojący nad pobitym Bossem orków - leżącym w śniegu z włócznią wbitą w d***. Serio, moje orki mają jakąś wrodzoną wrażliwość na ataki włócznią, sziszkebab na sziszkebabie, normalnie :cry:.
Ukontentowany łupami i bitwą wampir chciał już się wycofać, wszak po co ryzykować utratę cennych poszlak? Niestety, okazało się, że wieśniacy nie pozwalają nikomu uciec z wioski aż każdy z nich nie zostanie solidnie przesłuchany i potorturowany - toteż wąpierz musiał zostać trochę dłużej.
Orkowie, przerażeni tym, co wampir robi swoim ofiarom przy użyciu włóczni, się zabrali wreszcie do roboty. Po paru ruchach tłuczenia łbów banda nieumarłych została zredukowana do jednego drega. Dreg ów, będąc mądrym sługą, uznał, że pora się ulotnić.

Bitwa zakończyła się dla orków prawie że bez strat. Dwaj ranni Henchmeni przeżyli, tylko z bossem było trochę ciężej - multiple injuries w liczbie szt. 2. Wypadło "hand injury" i... "get out on the ring". Z umiarkowanym entuzjazmem Boss stanął do walki z wojownikiem chaosu (w którego wcielił się Roman), licząc na niewiele więcej niż solidny oklep i utratę nachomikowanego sprzętu. Rzuciliśmy kto pierwszy - szczęśliwie padło na Bossa. Pierwsza runda - Boss szczęśliwie zrobił chaośnikowi stunned, po czym desperacko próbował woja dobić. Po sesji daremnego obijania cholernej konserwy Boss się tylko zmachał, a wojownik już był na nogach i zbierał się do krwawej zemsty. Dopiero na sam koniec Boss wbił chaośnikowi miecz w słabiznę i zaciukał drania! Po czym Zmączony wojowaniem ork zawinął manele i dołączył do swych chłopakuf.

Potem eksploracja - w ramach wycieczki krajoznawczej orkowie spotkali pokojowo nastawionego smoczego mnicha. A Wieczorem na kolację zupa "sekret mnicha", na pikantnie Smile

Suma summarum, dobra bitewka - dobre łupy, +3 CP i sporo expa. Trochę szkoda tego -1 do WS, ale bywa.
Jakby co to jestem otwarty na mały rewanżyk Smile

Kapitan Hak wrote:
Trzecią bitwę w kampanii rozegrałem ze Stasiem, przeciwko jego Krasnoludom Chaosu. Scenariusz iście krasnoludzki (- podziemia, kopalnia, jednym słowem: „Horrors of the Underground” :).

Bitwa miała dość prosty przebieg – rzekłbym wręcz, że najprostszy z moich dotychczasowych doświadczeń z tym scenariuszem.

Strzelająca część mojej ekipy stanęła w poprzek korytarza i przez dobrych kilka rund szyła z kusz do nadciągających chaotycznych „pobratymców”. Zaowocowało to jednym trupem i kilkoma przewróconymi modelami, a ponadto opóźnieniem marszu brodaczy spod szyldu Hashuta.

W tym samym czasie pozostała, większa część ekipy, badała okoliczne korytarze, ale poza ślepymi zaułkami, pająkami i szczurami, a także kilkoma beczkami z prochem, nie znalazła nic interesującego. Wspomniani wyżej „mieszkańcy” kopalni zdołali nieco namieszać – od ich ataków padł jeden z krótkobrodych oraz zabójca trolli z dwuręcznym toporem (który, jak się później okazało, przeżył w dość oszpeconej, budzącej strach, formie :)!).

Gdy już udało mi się uporać z niebezpiecznymi szkodnikami i okazało się, że niestety wszystkie korytarze są ślepo zakończone, nie ma w nich ani Wyrma, ani jego jaj, ani też niczego innego ciekawego, zgarnąłem chociaż ze sobą leżące beczki. Następnie ruszyłem na spotkanie Krasnoludów Chaosu, ale te zarządziły taktyczny odwrót od razu po tym, gdy mój krasnoludzki szlachcic jednym strzałem trafił dwóch przeciwników (z czego jeden OOA).

Krótko podsumowując: trzecie zwycięstwo w kampanii - dobra passa krasnoludów trwa Smile .

Również eksploracja przyniosła bardzo dobre efekty - nikt nie zginął, a zarobek wysoki. Poza tym znalazłem sporo przedmiotów, które zamierzam sprzedać z zyskiem za pomocą Katajskiego Kupca. Oj, będą konkretne zakupy dla moich brodaczy!




_________________

Last edited by Kapitan_Hak on Pn grud 09, 2013 12:48 PM; edited 2 time in total
Back to top
View user's profile Visit poster's website
dave8
Śniący
Śniący

dave8

Offline

Joined: lip 12, 2013
Posts: 53
Location: Łódź
Filia Łódzka
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn grud 02, 2013 09:32 PM
Reply with quote

ekstra zdjęcia!

Back to top
View user's profile
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn grud 09, 2013 01:37 PM
Reply with quote

Czwarta bitwa - 03.12.2013:
  • Fantastory (Undead) vs Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) - Tainted Copse
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Staś (Black Dwarfs) - Avalanche
  • Telchar (Marauders of Chaos) vs Necroduckey (Orcs & Goblins) - Avalanche
  • Vercy (Merchant Caravan) vs Catachanfrog (Witch Hunters)] - Traces to Emprise
  • Warboss Krzychu (Battle Monks of Cathay) vs Bartek (Beastmen Raiders) - Traces to Emprise

Staś wrote:
Dziś grałem z Natalią scenariusz Avalanche i cieszę się że zagraliśmy ten scenariusz bo miałem mało czasu i bałem się że będę musiał przerwać gre w trakcie i popsuć komuś zabawę. Naszczęście lawina szła mega szybko i wcześnie skończyliśmy.

W mojej pierwszej turze przyszły nurglingi i zaczeły rozdawac dobra, mi dostało się 1 mutacja (macka) i 2 shardy oraz -1 do mova na jedną bitwe i to na obu gaolerach. Bałem się że ten -1 sprawi że ich starce naszczęście wszyscy dotali żywi i jest to pierwsza bitwa bez straty Very Happy Generalnie super bitwa i jak zwykle było miło

catachanfrog wrote:
Wstyd i hańba. Gdyby Mordheim był grą komputerową WH zapewne zyskaliby achievement "Skaven style" albowiem po raz trzeci opuścili pole bitwy na roucie (voluntary tym rzem). Vercy trzymał mnie w szachu ze wszytkich stron: z jednej strony wózek z dwoma marksmanami z BS5 i obstawą rycerzy na koniach, z drugiej spellslingerzy z fireballem i silver arrows a po środku kilku chłopa do CC. Scenariusz (Traces to emprise) był o tyle trudny, że dział się podczas burzy (tempest) i każdy kto próbował biec wywracał się gdy zwalił inicjatywę. Po dwóch upadkach zrezygnowałem z biegania i moi WH właściwie kręcili się w kółko po pustym placu próbując wystrzelać to co się da - poza fartownym strzałem jednego huntera, który zdjął z wozu marksmana, reszta tradycyjnie waliła rzuty ile wlezie. Jeżeli chodzi o objectivesy scenariusza mój warrior priest z ld 9 zdobył 2 punkty informacji u prostaków z cathayu :-/. Zdecydowałem się na routa po stracie kapitana (ściągniętego przez maga) i dwóch psów.
No cóż, życie się toczy, nikt nie zszedł poza psem, awanse były i eksploracja także. W sumie mimo rozczarowującego performance moich łowców (jeżeli chodzi o rzuty i brak jakiejkolwiek strategii z mojej strony) gra była fajna, pierwszy raz widziałem karawanę w akcji nie wspominając o piromaniaku, który mimo wszytko jest rzeczywiście zabawny z tymi rakietami:-)
Dzięki za grę Vercy, mam nadzieję, że jeszcze walniemy kiedyś partyjkę. Brawo

P.S Potrzebuję więcej crimson shade'a.

Skavenblight wrote:
Zagraliśmy ze Stasiem lawinę i na szczęście nie wypadła tak fatalnie, jak na jednym z pozostałych stołów Wink Tzn. zdołaliśmy uciec na bezpieczną odległość i dopiero wtedy dążyliśmy do walki. Walki było niewiele, tzn. mój dzielny łowca i górski przewodnik przewrócił dwa razy jednego informatora chaotycznych krasnoludów, ale przynajmniej tyle. Z nowonabytej armatki bałam się strzelać, bo lawina mogła zejść równie dobrze z drugiej strony, a wówczas... mogłoby być niewesoło. Tak jak np. u pewnej bandy kupców, gdzie spod śniegu nie wydostał się nikt spośród zasypanych...

Bardzo fajnym akcentem były dary Papy Nurgla. Wprawdzie jednego młodzika spowolniła sraczka, ale za to pozostali zostali nagrodzeni demoniczną duszą (4+ save przeciw czarom) i wielkim szponem. Nie wiem tylko, co w związku z tym szponem - tzn. wiem, że typ nie może mieć dwuraka ani broni jednoręcznej w tej zmutowanej łapie, ale może nosić tę swoją armatkę? Jak nie, to oddam komu innemu Wink

Został więc remis, czyli dla mnie bomba, bo za wygraną CP nie dostaję, a im mniej walki, tym lepiej. W eksploracji znaleziono jakiegoś rannego, wygłodniałego włóczęgę. Odbyło się wśród ogrów demokratyczne głosowanie, co to by z nim zrobić, ale przed demokracją doszedł do głosu głód łowcy i cóż... kolacja była przednia.

Wiele prócz tego się nie zdarzyło, jeszcze nurglingi przyniosły dwa dodatkowe skarby, co dało nam zarobek łącznie 100 gc. Razem z oszczędnościami mamy sporo do wydania Smile Poza najemnikiem, który wydaje się w tym momencie wręcz konieczny, zastanawiam się, w co pójść - gnoblary? Dziwny ekwipunek? Mapy Cathayu, w nadziei na Belandysha lub chociaż starą wiedźmę? Zbroje już mam, ciekawe przedmioty z listy bandy też. W ludków na razie nie chcę iść, choć stać mnie na bulla lub tygryska, ale jednak na razie wolę inwestować w jakość.

Vercy wrote:
Kupcy van Vercy'ego kontynuują dobrą passę bojową, choć głównie dzięki licznym najemnikom i skupieniu się na zarabianiu kasy.

Duet Kupiec + Kitajski kupiec to handlowe combo godne polecenia, wyprzedając nagromadzony dotychczas stuff zarobiłem łącznie z eksploracją 272 gc. Dla chętnych mam jeszcze na handel trochę crimson shade.

Drugi Duet Magician + Warlock też kopie mocno w dupcię, zwłaszcza po rozwojach.

Reszta nie wykazała się dotychczas jakąś szczególną wartością.

Ogólnie scenariusz traces to emprise, jest dużo łatwieszy gdy dysponujesz konnymi, którzy w ekspresowym tempie zajmują teren. Witch hunterzy nie mieli za bardzo pomysłu na tę walkę i tak sobie spacerowali po placu pod gradem bełtów i magicznych pocisków. Co skończyło się w efekcie woluntary routem. Ja po przepytaniu kitajskich mieszkańców wioski zdobyłem dodatkowy CP i moge teraz wyybrać sobie scenariusz, nawet wiem jaki wybiorę Very Happy

Telchar wrote:
Nasz wczorajszy scenariusz (lawina) zaczął się dla kupców całkiem wesoło bo nawet udało się zdjąć ze 2 gości w strzelaniu (Magican rlz!). Walka wręcz też nie przedstawiała się tak strasznie. Niestety lawina położyła kres wszystkiemu i finalna klepanina została przerwana w najgorętszym momencie, gdy wóz wjechał w środek walki i sporo się mogło wydarzyć.

Moje jedyne ofiary po bitwie to goście przysypani lawiną. I wszystko byłoby pięknie gdyby nie rzuty na przeżycie (czyli cztery 1 z rzędu!). Wszyscy poszli do piachu w tym dwóch bohaterów i najemnik :/

Na szczęście eksploracja trochę mi to wynagrodziła i mam ponad 90gc na odkupienie strat.

Kapitan Hak wrote:

W czwartej bitwie zmierzyłem się z Romkiem i jego nieumarłymi. Scenariusz, jaki rozegraliśmy (z mojego wyboru) był to bardzo przeze mnie lubiany "Tainted Copse". Dla niewtajemniczonych: nawiedzony, spaczony las, w którym zakrzywienia czasoprzestrzeni i inne paranormalne zjawiska, niezwykłe nawet jak na świat Warhammera, są na porządku dziennym. Cel: odnaleźć drogę przez las i dotrzeć do miejsca na przeciwległym krańcu stołu.

Taktykę obrałem następującą: podzielić moją (już stosunkowo liczną) bandę brodaczy na trzy grupy, z których każda wkroczy w inny sektor lasu, licząc na to, że wspomniane "zakrzywienia czasoprzestrzenni" przeniosą co najmniej jedną z grup możliwie blisko celu wędrówki. Taktyka okazała się skuteczna, choć - jak to zwykle bywa - tylko częściowo. Otóż faktycznie większa grupa moich krasnoludów zdołała "teleportować się" na drugą stronę stołu, ale... to samo udało się sporej części bandy przeciwnika. Na domiar złego z każdej band pozostały na tyłach "niedobitki" narażone na atak przeciwnika. Gdy zatem moich trzech zagubionych krasnoludów opadła horda ghouli, wspierana przez wampira i nekromantę, zrobiło się zwyczajnie nieciekawie, nawet pomimo faktu, że w tym samym czasie, na drugim końcu stołu, zdołałem odwdzięczyć się tym samym.

Ostatecznie, gdy grupy maruderów padły pod wrażymi ciosami, rozpoczął się ostatni, bardzo emocjonujący, etap "wyścigu" (dosłownie) w postaci "kto pierwszy dobiegnie do swojej bramki". Krasnoludy w tej dyscyplinie niestety nie przodują, ale sprzyjał im wyjątkowo tego dnia kapryśny las, a raczej należałoby powiedzieć, że utrudniał życie Romkowi, w ostatniej jego turze zasłaniając mu trasę marszu i spowalniając jego modele (trudny teren).

W efekcie kolejne, czwarte już, zwycięstwo, przypadło w udziale krasnoludom Smile . Kolejne rozwoje, awanse i bogata eksploracja - jednym słowem: błogosławieństwo Grungniego nie ustaje!




_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Cz grud 12, 2013 08:41 PM
Reply with quote

Piąta bitwa - 10.12.2013:
  • Vercy (Merchant Caravan) vs Telchar (Marauders of Chaos) - Horrors of the Underground
  • Bartek (Beastmen Raiders) vs Klefi (Middenheimers) vs Necroduckey (Orcs & Goblins) - Last Orders
  • Catachanfrog (Witch Hunters) vs Fantastory (Undead) - Traces to Emprise
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Andrzej (Carnival of Chaos) - Traces to Emprise

Vercy wrote:
Kupcy tym razem wybrali się do opuszczonej kopalni w poszukiwaniu jajek Wyrma. A ich przeciwnikiem byli... Kupcy Telchara.

Chciałem poeksplorowac podziemia, ale ponieważ trafiałem na same ślepe zaułki to jedynym wyjściem stała się walna bitwa w korytarzu.

Pomimo dysproporcji w bandach (+2 do underdogów) Telchar naklepał mi kupca i warlocka, na szczęście nic im sie nie stało. Kiedy jednak do wali kłączyli się mocniejsi moi bochaterowie siłą rzeczy musiał ustapic pola. choc moim zdaniem było by lepeij gdyby zrobił to jedną turę wczesniej.

Zatem strat żadnych, za to udało się uzyskać aż dwa jajka wyrma. Jedno się zepsiuło, a w drugim znalazłem uroczego familiarka.

Zasadniczo bardzo fajna bitwa. Szkoda jednak, że nie działo się wiele w scenariuszu, wyrma nie bylo, znalzłem tylko dwa jajka i powder keg.

Necroduckey wrote:
Na naszym stole orkowie wyskoczyli na małe piffko z beastmenami i najemnikami (dowodzonymi przez młodzież).

Po krótkich ustaleniach i przypominaniu sobie scenariusza, do tawerny mogło wejść max. 9 chłopa na warbandę - były 23 sztuki łącznie.

Zaczęło się całkiem nieźle - orkowie mieli solidną reprezentacje na parterze i pięterku. W piwnicy buło troszkę gorzej, tylko dwóch zielonoskórych tam zbłądziło (z czego jeden heroicznie bronił przejścia na parter aż do końca bitwy Very Happy ).
Beastmeni mocno zaczęli, błyskawicznie eliminując dwóch orków a potem... pat. nie trafił, trafił, nie zranił, trafił, zranił, ale wyszedł armor save - się to tak kręciło bóg wie jak długo. Szczęśliwie, na poddaszu orkowie radzili sobie naprawdę nieźle, pogonili najemników i ruszyli na pomoc pobratymcom z parteru. Jak tylko orkowie zaczęli się wlewać na parter, to dowódcy konkurencyjnych warband uznali, że pora wychodzić - bo chamstwa nie zniosą! I chwała im za to - pewnie klepanie trwałoby jeszcze dobrą godzinę.

Podsumowując - dobra bitka, +2 CP, zerowe straty (jeden nob straci 2 bitwy, ale to nic. Do wyboru miał jeszcze chest wound Smile ). Eksploracja też była obfita: 4 wyrdstone'y i zdobyczny koń z ekwipunkiem (66 na eksploracji, bodaj). Koń naturalnie został "pożyczony" z przylegającej do tawerny stajni, jako rekompensata za rozwodnione piwo i kiepską obsługę Very Happy

Najemnicy i beastmeni też nie byli stratni. +2 exp za underdogi dla każdego, exploracja i minimalne starty ( najemnicy stracili 2 henchmenów a beastmeni nic).

Nie powiem, trochę szkoda najemników - warbandy z T3 mają mocno w plecy w Last Orders.

Catachanfrog wrote:
Grałem z Romanem (undead) w "Traces to emprise". Nie rzucaliśmy na żadne random happenings.
Każdy przetrząsnął po 3 budynki z rezultatem: ja 8, Roman 7.
Undeadzi chowali się jak mogli w domkach więc moi wh nie pchali się do przodu. Przez kilka ruchów był stalemate - nikt się prawie nie ruszał dopiero gdy wszyscy dookoła skończyli grać zaczęły się walki wręcz. Roman ściągnął mi 2 flagellantów ja mu ghoula i może coś jeszcze (w strzelaniu wcześniej ściągnąłem nekromantę i ghoula). Bitwę skończyliśmy jej nie kończąc bo trzeba było lecieć.

Skavenblight wrote:
Ej, chłopaki... zdobyłam 6 CP Shocked 1 za granie scenariusza, 1 za szefa Chaosu OoA, 1 za 9 information points w scenariuszu i d3 za zdechłego na amen herosa Chaośników (rzut przy świadku).
W ogóle wtf Shocked
Teraz już ogry mogą grać w Cathayan Borderlands bez strachu o wyżywienie - wieśniacy nawet nie wiedzą, kogo zapraszają do domu...


Przyznam, że takiej masakry jak wczoraj się nie spodziewałam. Zagraliśmy spokojne Traces to Emprise. Miałam nadzieję, że ogry ku chwale Cesarza trochę przynajmniej natłuką Karnawał, czy raczej Adwent Chaosu, ale tego, co się działo nie przewidziałam.

Zaczęło się spokojnie - od przesłuchiwania wieśniaków. O dziwo, ogry dobrze sobie radziły zarówno po dobroci, jak i siłą. Nie bez wpadek, ale dobrze - na pewno lepiej niż truposze, które wzbudzały zdecydowanie mniejsze zaufanie Wink Karnawał Chaosu też sobie radził, choć niestety muszę przeprosić - dopiero teraz przypomniałam sobie, że jedynie herosi mogą przesłuchiwać (miałam wczoraj zaćmienie spowodowane brakiem drugiej, bardziej ogarniętej połówki - stąd zaniki pamięci krótkotrwałej Wink ). Akurat to w kontekście dalszych wydarzeń nie ma już znaczenia... Karnawał liczył sobie 12 chłopa, z czego połowę stanowiły demony. To akurat bardzo się ogrom nie podobało, zwłaszcza, że do pierwszej walki doszło, kiedy ogry były jeszcze mocno rozproszone. Nie pomógł fakt, że ściany jednego z budynków zaczęły wydawać przeraźliwe wrzaski, a dwóch maruderów Chaosu z oddali zaczęło już zmierzać do walki...

Delikatny, pełen elfiego uroku centaur Chaosu pił na umór, ale czas szaleństwa przypadł akurat na moment, kiedy siedział w kiblu i przesłuchiwał wieśniaków. Kiedy stamtąd wyszedł, oczywiście zgłupiał. Na szczęście zdał nawet na swoim Ld i udało mu się coś zadziałać w walce. Niewiele, bo niewiele, brutal zaraz go zaciukał. Zszedł też jeden młodzik, również od brutala.

W tym czasie hunter pruł z kuszy, ale bez skutku, za to kilka strzałów z ręcznej armatki nawet przyniosło jakiś efekt Wink Ta broń jest fajna, bo nawet, jak nie trafi, to strzela. Wprawdzie można się też samemu załatwić, ale to na szczęście się wczoraj nie zdarzyło. Za to jeden strzał trafił w kibel i przewrócił jednego z typów Karnawału. Tyle tego było, ale zawsze coś.

Walka wręcz wcale nie szła rewelacyjnie. Ogry miały umiarkowanego pecha, za to Karnawał radził sobie nieźle. Nurglingi wciąż rzucały save na 6+ Shocked nie mam pytań. Największym zagrożeniem byli PB, ale jakoś udało się ich wyeliminować. Brutale napsuli dużo więcej krwi. W jednej chwili omal nie zdjęli mojego szefa. Musiałam wykonać desperackie szarże na jego oprawców, by zdążył przynajmniej przekręcić się na plecy. Ciężka zbroja go uratowała.

Ostatecznie, ponieważ w scenariuszu nie ma voluntary routów, zdawaliśmy oboje RT do końca. Niestety dla Karnawału, szef zszedł wcześnie, a nurglingi zdawały na Ld 10 cały czas. W efekcie musiała zejść cała banda, aby doszło do końca bitwy. To było dość smutne, bo w przeżywajkach połowa demonów się zdezintegrowała, jeden brutal zdechł na amen, a drugi wraz z mistrzem trafił na ring. Walki nie rozegraliśmy, bo nurglici stwierdzili, że jednak zaczną od nowa.

Ogry miały przyzwoitą eksplorację, wszystko przeżyło, jedynie młodzik musi opuścić następną bitwę z powodu zranionej nogi. Dwaj pozostali zarobili po awansie.




_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Śr stycz 01, 2014 03:56 PM
Reply with quote

Szósta bitwa - 17.12.2013:
  • Warboss Krzychu (Battle Monks of Cathay) vs Necroduckey (Orcs & Goblins) - Horrors of the Underground
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Vercy (Merchant Caravan) - Tainted Copse
  • Telchar (Merchant Caravan) vs Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) - Last Orders
  • Klefi (Middenheimers) vs Andrzej (Carnival of Chaos) vs Kadzik (Marienburgers) - Enemy of my Enemy
  • Catachanfrog (Witch Hunters) vs Bartek (Beastmen Raiders) - Traces to Emprise

Staś wrote:
To była moja najgorsza gra, po niej straciłem 3 Heavy armory 2 handguny i duble handed weapon 2 swordy jednego chaos dwarfa i jednego informera

Czyli jakieś 175 punktów w plecy a w eksploracji jeden shard, dobrze że dostałem dużo awansów 6 w tym 3 skille. Ale i tak było ciężko.

Brak VR to czasem zabójstwo kiedy twój przeciwnik ma szczęście i dwa razy wyższy rating Sad

Skavenblight wrote:
Staś wrote:
To była moja najgorsza gra, po niej straciłem 3 Heavy armory 2 handguny i duble handed weapon 2 swordy jednego chaos dwarfa i jednego informera
Dla mnie to niepojęte, jak można mieć takiego pecha Sad Szczerze współczuję Sad


U nas odbyła się wesolutka bitwa pod hasłem "Wszystko dobre, co się dobrze kończy". Zagraliśmy z Vercym Tainted Copse w zimowej pięknej scenerii z zaledwie czterema lasami i sporą ilością bagien (ale te pozostały bez wpływu na naszą rozgrywkę). Deszcz padał gęsto, na szczęście wszystkie ogniomioty i posiadacze broni czarnoprochowych mieli płaszcze przeciwdeszczowe. Słowem - na stole kwiecień plecień, tu śnieg, tam pora monsunowa Wink

Uznałam z miejsca, że nie ma co dążyć do walki na siłę (ogrów było 6 na 13 merchantów) i postanowiłam po prostu sukcesywnie przebijać się na drugą stronę. Brzegiem, bo na środku stały bagna, które pod wpływem powodzi zlały się w jedno. Ogry mają niską inicjatywę, dlatego raczej nie kwapią się do pływania Wink Lasy trochę zmieniały pozycje - w którymś momencie wciągnęły mi centaura, by następnie przerzucić go na drugi koniec stołu, na pastwę dwóch rycerzy. To starcie było jedyną walką wręcz w tej bitwie i oczywiście skończyło się zejściem ze stołu dla koniowatego, ale to akurat dziwnym nie jest. Może, gdyby sobie golnął... ale niestety chyba zgubił flaszkę podczas teleportacji.

Vercy ustawił na środku ekipę czarodziejów w liczbie trzech, którzy pruli mi do ogrów. Powiem szczerze, byli w tym nieźli. Nie, nie zdjęli ogra, ale wszystkim prócz szefa zostało po 1W (nie rzuciłam ani jednego save'a! do kitu te zbroje). Od samych tylko czarodziejów, bo kusznicy chyba nic nie zdziałali. Rakietki piromaniaka też latały sobie leniwie i nie robiły nikomu nic. Ale czarodzieje byli mocni i zacni. Tak zacni, że próbowałam całą bitwę ich ustrzelić. W którymś momencie niemożliwe stało się możliwe i młodzik z armatką wyrzucił 6 na trafienie. Trafił centralnie w środkowego czarodzieja i w związku z tym oberwało dwóch pozostałych. Środkowy jedynie upadł, natomiast warlock i elf mag zeszli.

Z wędrówką lasów był tylko jeden mocniejszy incydent - las wszedł w wózek (w Rosji to nie wózek wjeżdża w las - to las wjeżdża w wózek!). Vercy rzucił kilka jedynek, było chwilę niebezpiecznie, ale... jakimś cudem wózek wyjechał z lasu cały i zdrowy Smile

Dwa random happeningi wypadły: pierwszy to znany mi z poprzedniej bitwy "Screaming trees". Pech chciał, że padło na las w pobliżu jadącego wózka merchantów. Pech chciał, że Siłą 1 wyrzuciłam na 4 modelach 3x6. Toteż jeden ustał, drugi zszedł (piromaniak), trzeci spadł z wozu, a czwarty - woźnica - padł nieprzytomny i wózek zaliczył out of control; na szczęście niegroźny.

Drugi to dziki, które pojawiły się, jak to na las przystało, ale nie zdążyły nawet ruszyć do szarży. Ogry dobiegły do drogi po drugiej stronie lasu i tym samym bitwa się skończyła. Ale emocje nie Wink

Pan centraur przeżył, nie wiem, stety czy niestety. U Vercy'ego przeżyli wszyscy prócz elfa maga (taktaktaktaktak!). Nastała niewinna, zdawałoby się, eksploracja... moja była niewinna istotnie. Znalazłam konia z przyległościami. Natomiast Vercy rzucił 2x4 i zaczął przerzucać pozostałe kostki, by osiągnąć jak najwięcej czwórek. Tylko, że to BtB... 4x4, które w końcu wypadły, oznaczały przejazd maruderów po bandzie. Wszyscy rzucali na serious injury. Ale Vercy miał więcej szczęścia niż rozumu Wink Bo wszyscy przeżyli, ktoś tam dostał nawet +1xp, były jakieś rany, ale w obliczu ogromu sprzętu i pieniędzy, jaki ich za przeżycie tego czekał, było to niczym. Szacun dla Vercy'ego, że nie dostał zawału przy rzutach Wink

Działo się dużo Smile Choć pod względem CP to bitwa wypadła dla mnie tak samo, jak gdybym przegrała, to najważniejsze - bawiłam się świetnie i było bardzo miło zagrać z kupcami Smile Szkoda, że kolejna bitwa dopiero w 2014, no ale oczekiwanie sprawi, że będzie jeszcze lepsza Wink Miałam sporo awansów z powodu underdogów, więc banda jednak się rozwija.

Vercy wrote:
Elf poszedł do piachu, i tak nie sprawiał się dotąd najlepiej. Natalia opisała większość, zatem uszczególnię tylko wyniki eksplorki Very Happy

Merchant -1M
Apprentice +1 exp
jeden rycerz missuje jedną grę
Magician -1 WS

Henchmenom nic sie nie stało Very Happy

Zysk - 145 gc w gotówce oraz:
axe, mace, 2xdagger, raincoat, 3xbow, 2xspear, 2xhelmet, 5xwinter furs, 2xwarhorse

łączne zyski ok. 300 gc Very Happy

Zatem opłaca się czasem nadziać na batalion maruderów!

Telchar wrote:
Moja gra była jedną z najkrótszych w mordheimowej karierze - Bitka w karczmie z krasnoludami. Moja banda bez rozwojów kontra dopakowane krasnale Haka. To nie mogło się dobrze skończyć, szczególnie że kraśki to jeden z najgorszych przeciwników w tym scenariuszu. Także po dostaniu trzech gongów opuściłem "przytulny" lokal. Na szczęście załapałem się na underdogi, więc trochę rozwojów będzie. Mój szef tylko od tej pory z jednej strony nerwowy (-1I) z drugiej nieustraszony (odporny na strach) - paradoks Smile

Co śmieszniejsze na 5 gier które rozegrałem w tej kampanii, 3 odbywały się pod dachem/w tunelach. Kiedy ja wykorzystam moje konie? Mysli

Potwierdziły się też moje obawy że ten scenariusz słabo nadaje się do 1v1. Tam jednak musi być conajmniej trzech graczy bo inaczej robi się strasznie schematycznie.

Necroduckey wrote:
Tym razem orkowie starli się z kitajcami Warbossa Krzycha.

Bitewkę stoczyliśmy w kopalni z orkami w charakterze obrońców. Nie powiem, mroczne tunele pełne zielonoskórych to klasyk Smile Niestety, na filmach wygląda to trochę lepiej, u nas 16 (w tym najemnik) orków się ledwo pomieściło.

Po rozstawieniu warband bitka rozpoczęła się na dobre. Kitajcy wkroczyli w zwartej formacji do kopalni i od razu zostali przywitani deszczem ognistych strzał (wyjątkowo wręcz nieskutecznych Smile ). Natychmiast odpowiedzieli własnym ogniem z handgunów i łuków (jedynie minimalnie skuteczniejszym)
i... pat. Dwie warbandy ostrzeliwały z odległości ok. pięciu cali, zupełnie nieskore do ataku. Z jednej strony moi orkowie nie byli zachwyceni perspektywą walki w takiej ciasnocie (troszkę to Termopilami pachniało) a i Kitajcy pewnie nie chcieli się pakować w luźniejsze rozgałęzienie wypchane orkami po brzegi Very Happy

Cóż, orkowie czasu nie marnowali i zwiedzali sobie podziemia. Zaowocowało to zatrzęsieniem beczek prochu, dżądrem wyrma i dwoma atakami morderczych szczurów

to be continued... W pracy siedzę Smile

Wracając do rzeczy... Strzelcy obu warband próbowali bezskutecznie się wystrzelać przy wejściu do kopalni a eksces orkijsckiej siły roboczej wesoło latał po tunelach. Najwększym zagrożeniem w podziemiach okazały się być zdradzieckie, mordercze i złodziejskie szczury. Ofiarą gryzoni padł jeden nob i jeden ork, nie wspominając o tym, że o włos wykończyły mi... bossa.
Serio, tyle save'ow i bajerów (armor, parry, re-roll, T4, lucky charm) a szczur i tak bossowi wlepił stunned! Jako, że tura szczurów wypadała przed moim recovery, to boss zszedłby z automatu gdyby nie blackblood (pamiątka po pewnym wojowniku chaosu Smile ) szczęśliwie szczur dostał wounda i sam też został ogłuszony. Hmm, po refleksji szczurek powinien był mieć all alone chyba, ale co tam.

Po eliminacji gryzoni i jednym fatalnym w skutkach animosity (jeden ork łucznik ubił drugiego - pierwszy raz w kampanii Very Happy ) trzeba było kończyć. Krzychu zaszarżował dzielnie i nareszcie wywiązała się walka wręcz. Kitajcy dzielnie walczyli, lecz orkowie okazali się być wymagającym przeciwnikiem - w kulminacyjnej fazie walki boss zaszarżował emisariusza i dwóch henchmenów blokując swoim majestatem cały tunel od strony orków i odcinając się od wsparcia, eh, duże te orki Evil or Very Mad ) Sieczka Kitajców z bossem była całkiem intensywna, lecz poniósłszy spore straty mnisi powalili wielkiego orka i tak się bitwa zakończyła.

Suma summarum, dla orków nie była to zła bitewka:
3 beczki prochu, w/w dządro smocze, lucky charm, "not so shiny" axe (55 z eksploracji), oraz 3 wyrdstone'y

Boss dostał na injuries "horrible scars" (myślałem, że na zawał padnę przy rzucie - tyle tego pokemona hodowałem Wink ), a z awansów +1Ws i skill'a. Muszę przyznać, że się nieźle sprawił - łącznie ze szczurkami ubił chyba 5 modeli (strike to injure jest naprawdę niezłe) + bonus za jajko, przeżywajka i się nazbierało Smile

Nob został obrabowany, zapewne przez szczura - nikogo innego okolicy nie było. Poszło do grobu z to trzech henchmenów -ork, goblin i łucznik. Tak jakoś wypadło po równo.

Na koniec zaś, szaman jajko obwąchał, obstukał, wysiedział i się mały wyrm wykluł! Wazzap (tak, tak właśnie nazwałem szamana Embarassed ) ma teraz najlepsiejszego przyjaciela na zawsze Smile

Dziękuję Warbossowi Krzychowi za bitwę! Przyznam, że nie pamiętam jak potoczyły się losy eksploracyjno/przeżywajkowe po stronie Kitajców. Hmmm, mgliście wspominam, że na którymś etapie było o niemożności parowania hita na 6 - teraz sprawdziłem i faktycznie Embarassed . Na przyszłość proszę tylko o mówienie do mnie drukowanymi literami kiedy już wpadnę w swoje mordheimowe frenzy Wink

A! CP mam 12, rating muszę jeszcze przeliczyć.

Kapitan Hak wrote:
Od początku kampanii czekałem na okazję do porządnej bitki w karczmie, w której - jak wiadomo - krasnoludy się specjalizują. Przeciwnikiem po drugiej stronie kufla byli kupcy Telchara, którzy jednakże dość szybko ulegli pięściom moich brodaczy... i na tym w zasadzie bitwa się zakończyła.

Jak napisał Telchar, scenariusz "Last Orders" faktycznie nie za bardzo nadaje się do potyczek 1 vs 1. Innymi słowy, zagrać można, ale prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero w rozgrywkach wieloosobowych na 3, czy 4 graczy.

Mimo wszystko bitwa była kolejnym ważnym (a przy tym zwycięskim) krokiem w podróży moich krasnoludów przez ziemie dalekiego wschodu Starego Świata... a do karczmy jeszcze wrócimy Smile !






_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn stycz 19, 2014 02:45 PM
Reply with quote

Siódma bitwa - 07.01.2014:
  • Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) vs Pan Ryba (Beastmen Raiders) - The Blockade
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Necroduckey (Orcs & Goblins) - Wyrdstone Hunt
  • Fantastory (The Undead) vs Bartek (Beastmen Raiders) - Lost Caravans
  • Warboss Krzychu (Battle Monks of Cathay) vs Telchar (Merchant Caravan) - Man Hunt

Skavenblight wrote:

Kaczko Niezbyt Żywa, pamiętasz swój rating sprzed dzisiejszej bitwy? Bo coś mi się widzi, że mogę mieć underdogi, a to zawsze cieszy słabo awansujące ogry Wink

Jutro zdam szczegółową relację, ale powiem tyle - było grubo i działo się sporo. Mimo dwukrotnej przewagi orków ogry nie były wcale łatwym dla nich przeciwnikiem. No i włócznie - nemesis zielonego warbossa - w liczbie 1 spełniły swe zadanie Wink Bitwa bardzo krwawa, ale ukochane wyhodowane pokemony po obu stronach przetrwały. A kogo obchodzi pijany centaur albo gobliny Wink Choć centaur przynajmniej raz w tej kampanii coś zrobił - zdjął bossa. Kij, że przy tym zabił się sam na amen (blackblood). Ale zdjął!

(...)

No, to wczoraj dziewicze dupy ogrów doczekały się gangbangu (Tomek nie wrzucaj tego zdania w raporty na stronę Razz ). Jak na tyle bitew od początku pierwsza przegrana to nie jest taka zła sprawa. Zwłaszcza, że wszyscy przeżyli, poza elfokoniem.

Zagraliśmy wyrdstone hunt. Jak dla mnie żaden problem, choć wiadomo, wolę w BtB scenariusze z BtB, ale dodatkowy wyrdstone to zawsze fajna sprawa. Wylosowaliśmy Northern Wastes, więc mieliśmy miły dodatek w postaci wiatrów magii i śnieżnej zawiei (znów widoczność na 10", super). Wiatry magii przysłużyły się bardziej Michałowi, bo u ogrów na razie magów nie ma. Niestety nie było miscastów Sad

Orkowie mieli dwukrotną przewagę, zatem nie spodziewałam się zwycięstwa. Chciałam jedynie, by ogry spisały się godnie i tak było. Pijany centaur po raz pierwszy i ostatni w kampanii zrobił coś pamiętnego. Do ubicia bossa orków - pamiętajcie, dzieci - wystarczy zwykła włócznia, halabarda czy inna broń drzewcowa. Boss orków, choć dzielny i silny, jest wyjątkowo nieodporny na takie ciosy. Nie inaczej było tym razem po szarży centaura - wprawdzie boss próbował coś podziałać z lightning reflexes, ale nie udało mu się i centaur wpakował mu włócznię prosto w dupę. Krew z owej dupy niestety okazała się zbyt żrąca dla elfokonia i zabiła biedaka na miejscu, ale boss orków, po krytycznym trafieniu, również zszedł mimo lucky charmów, zbroi i uciachanych łap z królika. Warto jednak było poświęcić najbardziej bezwartościowego najemnika w kampanii, by zobaczyć targaną emocjami twarz Michała, kiedy rzucał na przeżycie bossa Wink

Ogry tym razem nie postrzelały sobie za dużo. Hunter trafił i zranił z kuszy, ale rzut obronny (kurna, -2 do save'a!) został zdany. Z kolei armata wystrzeliła gdzieś w dal, ponad śnieżne szczyty gór. Chwilę później jej właściciel musiał już zająć się walką, więc nie postrzelał więcej. Huntera biedaka skosił zbyt liczny przeciwnik.

Właściwie powinnam się wycofać już przy pierwszym rout teście, bo wtedy miałabym większą eksplorację i tę kostkę od huntera, który jeszcze leżał na polu bitwy, ale było zbyt zabawnie, by przerywać Wink Najbardziej zaszkodziły mi czary, bo w walce wręcz było raczej po równo szczęścia, pecha, trafień i pudeł. W sumie ta tura dłużej dała mi tyle, że zdjęłam trochę drobnicy, która potem okazała się martwa na amen. Chyba pół modelu zabrakło, by Michał routował, a wówczas mogło być różnie. Koniec końców jednak dobrze, że moi drugiego routa nie zdali - mieli eksplorację na przyzwoitym poziomie. Wszyscy przeżyli. Hunter jest odporny na strach, jakby już wcześniej nie był, a jeden z młodzików dostał +1 do expa (tak, wiem, +0,5, ale u niego to pół decydowało o awansie) za wyjątkowe szczęście w przeżywajkach. U Michała sporo stronników pomarło, u mnie tylko wspomniany elfokoń, którego nie żałuję specjalnie. Wynajmę sobie kogoś lepszego i tańszego w utrzymaniu.

Do zobaczenia za tydzień Smile
Aha - czy ogry z szefem posiadającym umiejętność dog of war (może wynajmować najemników dostępnych dla Mercenaries) mogą wynająć Norse shamana? Nie upieram się, tak z ciekawości pytam, poza tym mam fajny pomysł na model Razz

Kapitan Hak wrote:

Siódmą bitwę rozegrałem z Wacławem "Panem Rybą" i jego bandą zwierzoludzi chaosu (żywiących się ludzkim mięsem - wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi Wink ) w scenariusz "The Blockade", w którym w dużym skrócie chodzi o to, że jedna banda - obrońca (w tym wypadku moje krasnoludy) bronią posterunku w wieży na środku pola bitwy i muszą dopilnować, by dojechał do niej szczęśliwie wóz z zaopatrzeniem.

Liczyłem na bitwę raczej prostą: po pierwsze, moje krasnoludy były bardziej doświadczone (niecałe 100 pkt ratingu więcej), po drugie, miałem dużo lepszą pozycję strategiczną (obronna wieża) i pluton strzelców, po trzecie, to do mnie miały dołączyć posiłki w postaci wozu i jego ochrony.

Przeliczyłem się.

Pierwsze, co pokrzyżowało mi plany to kapryśna pogoda - gęsta mgła i ograniczona widoczność (do ledwo 10"!). Strzelcy na szczycie wieży okazali się bezużyteczni i musiałem ich stamtąd w pośpiechu ściągać, by cokolwiek mogli zdziałać choćby w walce wręcz. A że wieża wysoka, a krasnoludy powolne, to chwilę to trwało. Misterny plan, by z wysokiej wieży ostrzelać zwierzoludzi i czekać na ich przybycie, spalił na panewce.

W efekcie nie niepokojeni ostrzałem zwierzoludzie bezkarnie podbiegli pod wieżę i - co gorsza - zaczęły się na nią dość skutecznie wspinać, by dostać się do moich wojowników. W tym momencie legł w gruzach mój drugi plan polegający na zablokowaniu wrogów w ciasnym przejściu, przy pomocy "zapuszkowanych" krasnoludów.

Sytuacja stawała się coraz bardziej niewesoła, gdy zaczęli padać kolejni członkowie mojej bandy. Widmo przegranej zamajaczyło mi przed oczami. Szala zwycięstwa przechyliła się na moją korzyść dopiero po kilku turach i stracie co najmniej kilku krasnoludów. Dopiero wtedy, powoli i stopniowo, pod moimi ciosami zaczęli padać kolejni przeciwnicy. Posiłki w postaci Cathayskich gwardzistów z wozem niewiele tu wniosły - po prawdzie nadjechały wyjątkowo późno i nawet nie miały specjalnie szans, by na dobre włączyć się do walki.

W ostatecznym rozrachunku na polu bitwy pozostał bodajże tylko jeden zwierzoczłek i grupa moich krasnoludów. Problem polegał na tym, że zwierzoczłek dość szybko uciekał, a obie bandy musiały już zdawać test rozbicia. Wszystko rozbijało się o to, kto pierwszy go nie zda...

Grungni jednak po raz kolejny okazał się łaskawy dla swoich brodaczy - ostatecznie to zwierzoludzie uciekły, pozostawiając krasnoludów, mocno styranych, ale zwycięskich, samych na polu bitwy.

Krótko podsumowując, była to chyba najbardziej krwawa bitwa w tej kampanii, a równocześnie - jak to z Panem Rybą bywa - również wyjątkowo sympatyczna Smile .

Eksploracja trochę biedniejsza niż zwykle - głównie ze względu na bohaterów OOA, ale na szczęście bez większych strat w ludziach (a raczej: krasnoludach).

Na koniec tekst wieczoru autorstwa Pana Ryby po zakończeniu bitwy: "Polecam narkotyki" Wink . Ja nie skorzystam, ale moje krasnoludy pewnie tak Wink .





_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn stycz 19, 2014 03:40 PM
Reply with quote

Ósma bitwa - 14.01.2014:
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) - Horrors of the Underground
  • Fantastory (The Undead) vs Vercy (Merchant Caravan) vs Andrzej (Carnival of Chaos) - Last Orders
  • Catachanfrog (Witch Hunters) vs Bartek (Beastmen Raiders) - Traces to Emprise
  • Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Pan Ryba (Beastmen Raiders) - Wyrdstone Hunt
Skavenblight wrote:
Wczoraj zagraliśmy sobie specyficzną bitwę z Tomkiem. Specyficzną, bo trafiliśmy w podziemia, ogry były "broniącym", zaś krasnale zaczynały na progu. A kiedy krasnoludy próbują dogonić ogry, to nawet krasnoludzka znajomość podziemi nie pomoże na krótkie nóżki. Oczywiście, gdyby banda krasnoludzka nie liczyła sobie 17 typa, może ogry nie bałyby się z nimi trochę powalczyć, no ale co robić Wink Rychło zatem okazało się, że walczyć nie będziemy ze sobą, a z wszelkimi niebezpieczeństwami czyhającymi pod ziemią. Ogry wyjątkowo dobrze radziły sobie z eksplorowaniem podziemi - wprawdzie okazało się, że jest tam wyjątkowo dużo pająków, ale pająki tak się bały ogrów, że rzadko atakowały. A jak już, to marnie kończyły.

Co chwila też ogry potykały się o beczki z prochem, niestety nie mogły ich wszystkich zabrać. Kilka razy pojawił się Wyrm, który trochę woundów pościągał, na szczęście nikt mi nie zszedł. Za to jaja Wyrma jak na złość znaleźć nie było można... co chwila odkrywaliśmy nowe tunele - za to krasnale jak na złość, kiedy dobiegły do pierwszego nieodkrytego modułu, odkryły ślepy zaułek i to jeszcze z Wyrmem. No, ale krasnale zakute w puszki akurat niewiele sobie z tego robiły Wink

Dopiero w jednym z ostatnich modułów ukazało się światełko w tunelu - jajo Wyrma. Oczywiście właściciel próbował użreć dzielnego huntera, który je znalazł, ale na szczęście tym razem się nie udało. Podziemia zużyliśmy do ostatniego modułu, pięknie wyglądał ten stół na koniec bitwy. Ogry uciekły z jajem i się udało Smile Nikt nie zginął, awansów od cholery, bogactw też, a jeszcze nawet eksploracji nie zrobiliśmy Razz Oj, będzie fajny rozwój bandy po tej bitwie.

Epickich akcji brak, ale i tak miła bitwa Wink A dzięki temu, że graliśmy razem, mogliśmy wcześniej wrócić do domu.

Kapitan Hak wrote:
Dość dokładnie przebieg bitwy opisała już powyżej Natalia, więc z mojej strony niewiele zostało do dodania.

Niestety, pomimo faktu, iż krasnoludy były w trakcie tej bitwy w swoim podziemnym żywiole (wprawdzie nie w krasnoludzkich korytarzach, a człeczej, byle jakiej, katajskiej kopalni, ale niech będzie i to...), to ze względu na krótkie nogi i brak kolan nie miały najmniejszych szans, by dogonić nieliczne, ale szybkie ogry nastawione na przeszukanie całej kopalni i znalezienie drugiego wyjścia.

Żałuję więc niestety, że ten scenariusz wyglądał raczej jak rozgrywka graczy przeciwko grze (czyli NPCom, losowym zdarzeniom itp.), a nie przeciwko sobie, ale cóż było robić. Zresztą, taki rozwój wydarzeń też może mieć swoje plusy.

Z jednoznacznie pozytywnych akcentów rozgrywki należy natomiast wskazać fakt, że po raz pierwszy, odkąd gram w "Horrors of the Underground" (a było to pewnie piąte, czy szóste moje podejście do tego scenariusza), odkryte zostały dokładnie całe podziemia (tj. wykorzystaliśmy wszystkie przewidziane w scenariuszu moduły).

Poza tym nie ma co narzekać również ze względu na bogatą eksplorację i de facto brak strat własnych.

Jednym słowem: kolejna bitwa do przodu, pomimo iż formalnie przegrałem ze względu na wyniesienie przez ogry jaja wyrma z kopalni.




_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn lut 02, 2014 11:09 AM
Reply with quote

Dziewiąta bitwa - 21.01.2014:
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Telchar (Merchant Caravan) - Traces to Emprise
  • Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Vercy (Merchant Caravan) - Man Hunt
  • Catachanfrog (Witch Hunters) vs Staś (Black Dwarfs) - The Blockade
  • Fantastory (The Undead) vs Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) - Man Hunt

Skavenblight wrote:
Dzisiaj z Telcharem przesłuchiwaliśmy wieśniaków, chyba dopiero drugi raz w tej kampanii, więc nie zdążył nam się ten scenariusz znudzić. Trochę w rozdarciu byłam, bo lubię grać z Telcharem, a jednocześnie smuci mnie, gdy dobry gracz ma złe rzuty. Jego pech jest legendarny. Tu nawet nie ma co opisywać - kości robią dokładnie to, czego rzucający nie chce. Chce walczyć - rzuca same jedynki, dwójki. Chce NIE ZDAĆ routa - to samo. Aż głupio cokolwiek robić, jak przeciwnikowi własne kości dowaliły gorzej niż ja bym mogła. Chyba tylko tyle, żeby zdjąć do routa wymaganą ilość.

Z nikim więcej w sumie ogry nie miały interesu walczyć. Kupcy są pokojowo nastawieni, ogry właściwie też (wszystko dla cesarza!). Coś tam postrzelaliśmy bez efektu, no i była ta jedna walka. Tygrys i jego właściciel zdjęli dwóch typów, prócz tego młodzik próbował walczyć z konnym, ale bez efektu po obu stronach. Trzeba przyznać, że tygrys się przydał. Wstępnie określam ryzyko jego posiadania jako niewielkie. Ale pewnie jeszcze się na tym stwierdzeniu przejadę Wink W sumie miałam zamiar kupić wtedy bulla, ale hunter dostał skilla i zdecydowałam, że z beastmasterem będzie miał szanse opanować tygrysa i warto zaryzykować, skoro mam ładne metalowe figurki. Ale bulla kupię teraz, jak go stracę z ręki Chaosu, to mi cesarz odkupi Very Happy

Eksploracja była jak zwykle, kolejny koń - podobno ogry mogą je jeść, ale jest sens? Ja to tylko dla expa zjadam typów, więc trochę bez sensu, jeśli koń nie ma expa, którym mógłby obdarować amatorów koniny. Zarobek jest sensowny, dodatkowo mogę rozegrać Lost Caravans (tylko jak dokupię bulla, to się ogry z karawan rozmnożą). Z bonusów dodatkowy CP - dobrze, bo bez tego wygrana nie różniłaby się od przegranej Wink


Ogólnie efekt zadowalający, ale trochę tęsknię za tłuczeniem Chaosu, którego nie żałuję tak jak kupców Razz Niestety dziś coś nie dopisał - nie było nikogo z jego plugawych wyznawców. Ani jednego nurglinga, ani beastmena! No chyba, że liczyć The day a man became a beast and beast became a man, bo to miało miejsce u Vercy'ego i Nekrokaczki. U nas jedynie wypadło 65, czyli prawie-prawie - ku mojemu rozczarowaniu, wynik ten oznaczał tylko, że mojemu szefowi jest gorąco w ciężkiej zbroi ;/ Lipa.

Do zobaczenia za tydzień Smile

Telchar wrote:
Na szczęście odkułem się nieco w eksploracji, także nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Kupcy są od zarabiania a nie wygrywania potyczek!

Kapitan Hak wrote:
Niestety o tej bitwie nie mam za dużo do napisania, a już niestety raczej nie za dużo dobrego Sad .

Po pierwsze, kwestia scenariusza. "Man Hunt" po raz kolejny okazał się "słaby". Dziwny scenariusz, w którym jedynym urozmaiceniem od klepania są wałęsające się po stole stwory, których nie można wprawdzie zabić, ale zdecydowanie przeszkadzają w rozgrywce. Wprawdzie można na tych stworach naklepać sobie doświadczenia, ale nie rekompensuje to paru nieścisłości w zasadach i ogólnego mało korzystnego wrażenia. Nie wiem jak inni, ale ja raczej będę omijał ten scenariusz szerokim łukiem.

Po drugie, mój przeciwnik. Odnosiłem nieodparte wrażenie, że przez sporą część bitwy gra na czas, przy okazji koncentrując się wyłącznie na NPCach (które dawały doświadczenie), a unikając konfrontacji ze mną. Niestety, tym sposobem bitwy się nie zakończy.

Po trzecie wreszcie, ja. Mając na uwadze dość sporą siłę uderzeniową Nieumarłych, przeciwko którym walczyłem, postanowiłem skorzystać ze swojej obecnie niebagatelnej siły strzelców. Sprzyjała temu relatywnie otwarta, stepowa, przestrzeń. Niestety nawet najlepsze warunki mogą zostać zniwelowane przez bardzo kiepskie rzuty, co się stało w moim przypadku :/. Nawet jak coś trafiłem i zraniłem, to okazywało się, że przeciwnik w najlepszym wypadku "lądował na brzuchu".

Podsumowując, zakończenie bitwy było takie, że skończył się czas, a walki żadnej nawet nie było. Bitwa niestety nierozstrzygnięta.

Za to w ramach pocieszenia z odłożonych oszczędności kupiłem sobie wóz (jako platforma dla strzelców), który okazał się wielce użyteczny w kolejnej bitwie Smile !





_________________

Last edited by Kapitan_Hak on Śr lut 05, 2014 06:15 PM; edited 2 time in total
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn lut 02, 2014 12:03 PM
Reply with quote

Dziesiąta bitwa - 28.01.2014:
  • Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) vs Vercy (Merchant Caravan) - The Avalanche
  • Catachanfrog (Witch Hunters) & Telchar (Merchant Caravan) vs Fantastory (The Undead) - The Enemy of My Enemy
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Bartek (Beastmen Raiders) - Wyrdstone Hunt
  • Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Klefi (Middenheimers) - The Avalanche

Skavenblight wrote:
Słyszałam, że ostatnia rozgrywka skończyła się wczoraj dość późno (to było do przewidzenia Wink ) - dobrze, że był ten najbardziej ludzki cieć.


Nasza dla odmiany skończyła się szybko. Skorzystałam z możliwości wyboru przeciwnika (i sorka za zamieszanie z tym, interesy) i wybrałam jedyny Chaos, jaki był pod ręką, czyli beastmenów Bartka. Zagraliśmy Wyrdstone hunt (nie wiem, co to za nowa moda w BtB, ale wczoraj jakoś mi to nie przeszkadzało). Bitwa była bardzo szybka, bo dwie szybkie bandy dążyły do walki wręcz (nawet nie było sensu uruchamiać powolnego i zawodnego strzelania u ogrów). Nie było też żadnych losowych zdarzeń, a tygrysek nie wymykał się spod kontroli. Z mojej strony było trochę szczęścia, trochę pecha, zdjęłam dwa beastmeny, w tym szefa (+1 CP!), zaś one zdjęły mi halfgrowna (ale z Chaosem to luz, jakby co - cesarz odkupi). Potem beastmeny nie zdały routa mimo przerzutu z rabbit foota. Wszystko przeżyło, więc bez żadnych negatywnych emocji po bitwie. Eksploracja godna, chociaż 10 typa już niestety zarabia mniej niż 6, więc na razie z rozrostem bandy szlus (chyba, że najemnicy) i idziemy znowu w sprzęt Smile Chce ktoś kupić konia, zanim ogry go zjedzą?

Słowem - nie za bardzo jest z czego tym razem pisać relację Wink Ale Wy wszyscy moglibyście też coś od siebie dorzucić, bo ostatnio miła tradycja raportów po bitwie zamarła, a bardzo szkoda.

Mam nadzieję, że Chaos powróci liczniejszy za tydzień, bo inaczej wszyscy zaczną się bić o Bartka Wink A głupio tak łoić non stop jedną bandę. I tak cierpimy z braku maruderów, którzy w BtB jednak grać powinni.

Catachanfrog wrote:
Późno wyszliśmy zaiste
No cóż, dużo emocji było, dużo. Do tego myślę, że w dziale pytań o zasady pojawi się niedługo kilka....zagadnień.
Luźne refleksje:
Mimo, że nie zdążyłem wczoraj wyjść na piwo ostatni rzut oka na pole bitwy przed ściągnięciem modeli (tak, mimo wszystko nie skończyliśmy) był zadowalający. Z 17 osobowej warbandy undeadów zostały dwa modele (nekromanta, ghoul).
Ja straciłem (o ile, bo injuries rzucamy w następny wtorek) 2 psy i flagellanta.
W każdym razie: awanse dla wszytkich (w sumie 10 xp dla bohaterów), 2 CPki (pozostaje jeszcze kwestia zwycięstwa).
Potem rozwinę.

Kapitan Hak wrote:

Okazuje się, że nawet po dziesięciu już rozegranych bitwach tej kampanii nadal są osoby, z którymi jeszcze nie grałem. Taką osobą był Vercy, który - korzystając z pierwszeństwa wyboru osoby i scenariusza ("Dragon Monk" w eksploracji) wybrał mnie.

Scenariusz - znany, lubiany, szybki i gwałtowny niczym schodząca z gór lawina: "The Avalanche".

Naprzeciwko siebie stanęły dwie dość liczne (17 i 16 osobników) i mocno rozwinięte bandy: Krasnoludy i Kupcy. W dodatku oba z wózkami załadowanymi strzelcami... Bajecznie bogaci kupcy zaniepokoili mnie w dodatku licznymi wynajętymi Najemnymi Ostrzami...

Pogoda po raz kolejny w kampanii strzeliła psikusa w postaci, a jakże, mgły. Widoczność na 18", czyli moi kusznicy z zasięgiem 36" mogą sobie pobimbać w wózku.

Gdy już okazało się, z którego górskiego stoku zejdzie lawina, obrałem kierunek co do zasady przeciwny, z lekkim odchyleniem na środek stołu.

Dość szybko doszło do ostrzału, który okazał się nieszkodliwy dla krasnoludów, a za to dość dotkliwy dla kupców. Po paru strzałach, w tym wystrzale z garłacza uskutecznionym przez oszalałą, siedzącą na wózku krasnoludzką kobietę-bohatera, padły pierwsze dwa trupy po stronie Vercy'ego. Swoje zrobił też niziołek zwiadowca, zabójczo szyjący z łuku.

Kontratak przeciwnika okazał się na szczęście raczej nieskuteczny (był przewrócony krasnolud na wózku, ale nic poza tym), choć była jedna chwila nieco nerwowa, gdy w mój wózek trafiła jedna z rakiet Piromaniaka (na szczęście nic jej się nie udało zdziałać).

W międzyczasie na stole pojawiły się jakieś stworki typu Horrory Chaosu, czy jakoś tak, ale po prawdzie nawet nie zdążyły do mnie dotrzeć przed końcem bitwy.

Ostatecznie doszło do walki wręcz, która trwała wprawdzie niezwykle krótko, ale zaowocowała zabitym Freelancerem.

W tym momencie Vercy zdecydował się - po stracie 25% bandy - na taktyczny odwrót. W końcu kupcy nie muszą zwyciężać, by zarabiać i się rozwijać, co zresztą sam pamiętam z poprzedniej kampanii Smile .

Jednym słowem: kolejna bitwa do przodu, w dodatku z bogatymi zarobkami i awansami w fazie eksploracji Smile ! Dzięki Vercy za miłą bitwę!






_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Śr lut 12, 2014 07:44 PM
Reply with quote

Jedenasta bitwa - 04.02.2014:
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) - The Lost Caravans
  • Catachanfrog (Witch Hunters) vs Pan Ryba (Beastmen Raiders) - Traces to Emprise
  • Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Telchar (Merchant Caravan) - Tainted Copse

Kapitan Hak wrote:
Graliśmy dzisiaj z Natalią w "Lost Caravans" - można rzec, że "do oporu", bo wyszliśmy już nieco po 22 (o dziwo, portier się nie wkurzał).

Jutro napiszę obszerniej - dzisiaj krótko i na temat, że było naprawdę dynamicznie, krwawo i epicko. Wprawdzie zarządziłem taktyczny odwrót, by nie dopuścić to zbyt dużych strat, ale - uwaga, uwaga - mój dzielny krasnoludzki dowódca ubił Belandysha i zyskał... Broadsword of Damnation! Twisted Evil

Jednym słowem: pierwszy z artefaktów Chaosu u moich krasnoludów na składzie Smile .

Catachanfrog wrote:
Gratulacje! O jednego chaos dziada mniej! Brawo
Ja z kolei grałem z Wacławem w traces to emprise licząc na łatwe (biorąc pod uwagę wysokie Ld moich witch hunterów) CP. Efekt: TAKIEGO WAŁA!!! Evil or Very Mad
Mimo, że przesłuchujący bohaterowie mieli 10 i 2x9 na liderce, zdobyłem 6 pkt w przesłuchaniach z czego 3 na siłę. F.ck!!!
Do tego moi strzelcy, którzy w poprzedniej bitwie nakosili xpów za strzelanie, walili rzuty na zranienie/trafienie jak meksykańskie dzieci pinaty na urodziny. Czyli w skrócie kiepsko.
Mimo wszystko gra z Wacławam jak najbardziej pozytywna (czyli jak zwykle). W przeciwieństwie do moich WH, beastmeni zarobili 11 pts na przesłuchaniach (LD) mimo, że maks mieli na 8. Jedna faza walki wręcz zaowocowała 5 OoA ze strony Wacława i zerowymi stratami po mojej co skończyło się routem zwierzaków.
Bitwa wygrana, bardzo milo spędzony czas i najważniejsze, że udało się wyjść na piwo! Smile
Dodatkowo, pozytywnym aspektem był Roman, który wpadł rzucić na injuries. Nie powiem, grało się wtedy ciężko ale mimo wszystko przychodzenie by uregulować taką "sprawę" świadczy o pewnym poziomie. respect
(wampir wyrzucił stupidity - będzie zabawnie Wink )
I najważniejsze: bitwa bez laserka! Wink

Skavenblight wrote:
Hmmm. No tak. Wywołałam Belandysha, licząc na ubicie go, zdobycie CP i miecza, ale ostatecznie zaszczyt ten przypadł krasnoludom - ponieważ jednak służą tak jak ogry, Cesarzowi, to cóż - nie ma tego złego! Belandysh odesłany, miecz zdobyty, a zawsze jeszcze ktoś ten mieczyk może wykraść Wink

Zagraliśmy z Tomkiem Lost Caravans, niestety scenariusz ten jest mocno czasochłonny, a zaczęliśmy grać z poślizgiem. Dlatego pośpiech dał nam się we znaki, a niektórzy Wink wciąż mieli jakieś pytania i odrywali nas od gry. Krasnoludom świetnie szło ubijanie ogrów atakujących karawanę. Moim ogrom, jak na ironię, szło to dużo gorzej. Mojemu szamanowi RAZ wyszło zaklęcie (ma dwa zaklęcia na trudność 7 i jedno na 6). Za to zdał inicjatywę (ma 2 i to po awansie), kiedy potrącił go wózek Wink Tygrysek się nie zbiesił, ale zszedł z pola bitwy, więc były spore emocje przy rzucaniu po bitwie. Największym przegranym był bull (cleaver, iron fist, heavy armor, skill bull charge), który nie był w stanie ubić słabszego od siebie ogra i jeszcze zarobił gonga za 2W w pierwszej turze walki. Miło zaskoczył hunter, który wprawdzie zszedł i dostał -1 do I, ale wcześniej zdjął chyba 2 typów, w tym mocnego slayera. Raz udało się trafić z armatki. Tak dość... słabo to wypadało, za to bardzo długo nie udało się moich ogrów ubić. Zaczęły schodzić dopiero pod koniec bitwy. Krasnoludy w tym czasie już routowały. Ogry potem też - w routach więc mogłoby być różnie, ale na pewno byłoby więcej strat po obu stronach, bo i krasnale wcale nie były takie pancerne, jak mi się wydawało.

Wielkim plusem były underdogi, dzięki którym większość mojej bandy ma awanse. Nawet z ratingiem 220+ można jeszcze znaleźć bandę, która podaruje taki ładny bonus. U mnie wszystko przeżyło, jedynie hunter lekko został uszkodzony. U Tomka szalona snajperka została oślepiona na jedno oko i jeden clansman poszedł do piachu, więc trochę szkoda. Ale takie życie.

Pan Ryba wrote:
Po długiej, bo aż dwutygodniowej przerwie, miałem okazję zagrać przeciwko Catachanfrog i jego Łowcom Czarownic. Graliśmy scenariusz "traces to emprise". Pogoda była deszczowa ale nikt z tego tytułu nie miał większych minusów. Jeśli chodzi o zdarzenie losowe to na Łowców wyskoczył wściekły wilk i nie narobił żadnych strat.

Strategia była prosta, jak najszybciej przeprowadzić przesłuchania zdobywając jak najwięcej informacji, a później świętować zwycięstwo. Łowcy w przesłuchaniach mieli dużą przewagę nad Koziołkami dzięki wysokiej wartości Ld. Ponad to Zwierzoludzie mieli minusa z racji na pochodzenie, wiadomo chaos do przyjaznych się nie zalicza.
Już po pierwszych turach okazało się, że Łowcy mieli ogromnego pecha. Koziołki zaś masę szczęścia, bo po pierwszych dwóch domkach miały +6 pkt. W kolejnych turach dobra passa Zwierzoludzi się tylko utrwaliła, finalnie kończąc z 11 pkt informacji. Dla równowagi w drugiej części gry Łowcy sprali Beastmen'om futra. Zdejmując parę psów, Gorków oraz Spawn'a, tego zatłukło czterech "Flagasów".
Potyczka skończyła się po tym jak Centigor -szef Zwierzoludzi nie zdał testu rozbicia.
Po obu stronach wszyscy bohaterowie przetrwali, więc eksploracja była bogata. Dla Zwierzoludzi prócz kilkunastu monet trafił się koń z ekwipunkiem. Ponad to jeden Gor dostał rozwój.

Rozgrywka była dynamiczna i zaskakująca. Koziołki okazały się mistrzami w wyciąganiu informacji (i to po dobroci) zaś Spawn największym cieniasem w walce. W nagrodę za przegraną i zdobyte 11 pkt mogę przy najbliższej okazji wybrać scenariusz, a nawet "The Lost Caravans" : )

Dzięki za spotkanie i świetną bitwę.

Kapitan Hak wrote:
Czas na rozwinięcie bitwy "Lost Caravans" rozegranej między mną, a Natalią!

Już na samym początku, po samej ilości modeli rozstawionych na stole (18 moich, ok. 10 Natalii, 10 wrogich ogrów! i tyleż samo załogi osaczonego kupca), wiedziałem, że nie będzie to krótka bitwa, natomiast na pewno będzie wielce krwawa!

Żałowałem trochę, że przeciwnik - ogry prowadzone przez Natalię - służy temu samemu Cesarzowi Cathayu (ten sam "objective", czyli "The Celestial Protectorate") - wolałbym tłuc jakieś pomioty chaosu niż de facto sojuszników, co zresztą przełożyłoby się na większą ilość Punktów Kampanii.

Dlatego w pierwszej kolejności skoncentrowałem się - jak zresztą i Natalia - na obronie kupców przed agresywnymi ogrami z gór, które napadają na karawany. Ubić dziesięciu takich bydlaków to konkretne wyzwanie, ale przy stopniu zaawansowania naszych band nie okazało się to zadaniem ponad nasze siły i wraz z upływem kolejnych tur kolejne ogry padały, tylko z pojedynczymi stratami po naszej stronie.

Wtedy właśnie nastąpił nieoczekiwany i wielce epicki zwrot akcji w postaci pojawienia się na polu bitwy Belandysha - śmiertelnie niebezpiecznego wybrańca Tzeentcha, dzierżącego przeklęty artefakt - "Broadsword of Damnation". Szarżującemu chaosiarzowi wyszedłem na przeciw moim dowódcą - tanem Gottrim oraz jego kumplem, zabójcą trolli Boendalem. Efekt był widowiskowy i godny zapisania w pełnych chwały krasnoludzkich kronikach - Belandysh padł w ciągu dwóch tur pod ciosami moich dwóch krasnoludów (przy czym ostateczny cios, wysyłający bohatera Chaosu w niebyt, zadał Gottri).

Tym właśnie sposobem jako pierwszy z naszej obecnej kampanii wszedłem w posiadanie jednego z czterech artefaktów, których tak intensywnie poszukujemy na wschodnich ziemiach Starego Świata.

Podniesiony na duchu zdobyciem miecza i podekscytowany rozgromieniem ogrów-grasantów przyszła pora na atak na ogry Natalii. Niestety był to moment, kiedy losy bitwy obróciły się na moją niekorzyść i pomimo paru sukcesów kolejne moje krasnoludy zaczęły padać pod ciosami olbrzymich mieszkańców Gór Lamentu.

Jako że nie miałem ochoty stracić większej części bandy, zdobyłem już, co chciałem, a ponadto kończył nam się czas, zarządziłem taktyczny odwrót.

Po bitwie niestety okazało się, że do wiecznych sal przodków udał się jeden z wielce doświadczonych wojowników klanowych, a bohaterka - krasnoludzka kobieta opętana szaleństwem i wymachująca garłaczem, po postradaniu piątej klepki straciła również oko (do strzelania z garłacza jednakowoż zbędne).

Zarobki przyzwoite, a do tego ten miecz! Jestem zatem dobrej myśli co do dalszego rozwoju kampanii i przyznam szczerze, że czekam już niecierpliwie na scenariusz - oblężenie Wink .

Zdjęcia Pana Ryby:


Zdjęcia Kapitana Haka:




_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Sb lut 15, 2014 09:58 AM
Reply with quote

Dwunasta bitwa - 11.02.2014:
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Catachanfrog (Witch Hunters) - Chaos Dragon Hunt
  • Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Telchar (Merchant Caravan) - The Blockade
  • Kapitan Hak (Carnival of Chaos) vs Fanatyk (Dwarf Treasure Hunters) - Kidnapped!*
* - bitwa tutorialowo-treningowa, poza kampanią Smile

Skavenblight wrote:
Smok Chaosu był piękny. Szkoda było go ubijać, ale takie jest życie... na Pustkowiach Chaosu nic nie jest wieczne. W tym ich zakątku widać było, jak mroczne siły wyssały z różnych wymiarów elementy terenu - drzewa, góry, opustoszałe budynki... i starą, opuszczoną karczmę, którą zajął potwór i zaanektował na swoje leże.

Dzielne ogry i niemniej dzielni łowcy czarownic postanowili zawiązać sojusz w imię wspólnego interesu, jakim jest niszczenie Chaosu. Jedni, prowadzeni gorliwą wiarą w Sigmara, drudzy, prowadzeni gorliwą wiarą w istotną rolę dobrego odżywiania (i Cesarza, który za to płaci). Nikt nie wiedział, jak silny jest smok. Potężne cielsko było widać z daleka... idealnie wystawione na strzał, z czego skorzystali łowcy (ogry też próbowały, ale bez skutku). Efektem tego było potężne osłabienie smoka, nim doszło do jakiejkolwiek walki wręcz.

Nagle naszą uwagę przyciągnął demoniczny wierzchowiec, który pojawił się na tym zapomnianym przez bogów skrawku ziemi równie nagle, jak wszystkie inne stworzenia i przedmioty na ziemiach rządzonych przez Chaos. Przeszło nam przez myśl schwytanie go i wystawienie na sprzedaż... ale koń równie szybko zniknął, pozostawiając za sobą tylko mroczny cień i mgłę tajemnicy.

Smok zionie! Olaboga, ratuj się, kto może! A nie... to tylko czkawka. Nikt nie zginął. W porządku, kontynuujmy. Rychło ogry weszły w bezpośrednią walkę z potworem. Posypał się grad ciosów, z których dwa były dla smoka odczuwalne. Nie zdążyły niestety się rozkręcić, bo chwilę później potwór padł z rąk łowców czarownic, dzięki czemu przypadły nam w udziale łupy z jego leża.

Łupy okazały się bogate, ale nie było tam nic, co można zjeść! Ogry, zrezygnowane, zabrały tylko jedwabną szmatę w celu wymiany jej na jedzenie oraz ładną, błyszczącą zbroję, która - tego byli pewni - bardzo spodobałaby się Cesarzowi.

***
Czyli po ludzku: 1 CP za rozegranie i 5 za zdobycie artefaktu Wink
Nikt nie zginął, eksploracja ładna dla obu stron. I tylko jakoś tak smoka szkoda, szybko padł...

Vercy wrote:
Kurde znowu nie udało mi sie dotrzeć Sad

Catachanfrog wrote:
Tak jak napisała Natalia - nic dodać nic ująć. Od siebie dodam, że zabicie smoka było chyba jedną z łatwiejszych rzeczy w tej kampanii. W sumie cóż smok mógł zrobić przeciwko wspólnej szarży przypakowanych ogrów i (prawdziwej) elity (jedynego i prawdziwego) Imperium.
Smok odleciał (tak, wolę tę wersję) i zostawił swoje skarby do podziału (jak wyżej). Jeżeli jakiś kupiec chce kupić 2xcathayan silki to są na sprzedaż.

Smok siedzi u mnie na biurku i patrzy niewidzącym wzrokiem.
Po jego policzku spływa łza.
Łza niewinnego, skrzywdzonego smoka, który już nigdy nie będzie taki sam.... Crying or Very sad







_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website
Kapitan_Hak
o. Techniczny
o. Techniczny

Kapitan_Hak

Joined: marca 06, 2011
Posts: 1753
Filia Mazowiecka

Post Post subject: [Mordheim] Druga kampania Border Town Burning
Posted: Pn lut 24, 2014 07:43 PM
Reply with quote

Trzynasta bitwa - 18.02.2014:
  • Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) vs Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Telchar (Merchant Caravan) - The Nightfall
  • Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Catachanfrog (Witch Hunters) vs Pan Ryba (Beastmen Raiders) - Don't Wake the Giant!

Skavenblight wrote:
My wczoraj sami skazaliśmy się na multiplayery (6 osób, jak 3 wybrały bicie giganta, to dla nas został także multiplayer). Nie wiem, jak było z gigantem, którego tłukli Kuba, Wacław i Michał, ale sam model był dość srogi. Nie lekceważcie promocji w Biedronce Wink


My - Telchar, Tomek i ja - chcieliśmy zagrać coś w miarę szybkiego, jako że było nas troje, a godzina późna. Wybraliśmy scenariusz z Nemesis Crown "Nightfall". Uciekanie do wioski i wspinanie się po murach, nim zapadnie noc. Fajny, choć trochę niedopracowany - w dużej mierze jest to rywalizacja jak w wyścigu, a nie jak w standardowej mordheimowej rzeźni. Winne był też warunki pogodowe, bo mimo scenariusza z NC wciąż graliśmy BtB. Niestety widoczność na 10" skutecznie uniemożliwiła strzelanie (jedynie magik Telchara ustrzelił chyba w 2 turze beasthuntera Tomka z zaklęcia).

Wesołość powszechną (choć nie w swoich bandach) wzbudzali biedacy, obarczeni koniecznością noszenia artefaktów Chaosu (bo tych, jak się okazuje, nie można składować w stashu) - Tomka slayer z mieczem i mój awansowany halfgrown w zbroi. Głupota i -4 do Ld bardzo, bardzo boli. Typy większość bitwy stały i się śliniły. Mój halfgrown ma Ld 3, gorzej od tygryska Wink Raz zdał Ld, ale poza tym lipa.

A propos tygryska, pierwszy raz się zbiesił i zaatakował - na szczęście gnoblara i o dziwo, ani tygrysek gnoblarka nie zjadł, ani gnoblar jego nie ubił. W kolejnej turze na szczęście łowca zapanował nad zwierzakiem. Zdecydowanie nie będę na razie kupować kolejnego szablozębnego...

Pozostałe dwie bandy "wózkowe" więcej chyba miały kłopotów z wózkami, niż bonusów do szybkości. To czekanie całą turę, aż wóz będzie uznany za stacjonarny... makabra. Jakby tego było mało, z rh wjechał nam na pole bitwy trzeci wózek, płonący i w dodatku negujący prawa fizyki Wink Ale jak to bywa, uciekł, nim ktokolwiek zdołał go zatrzymać (ogry z I2 raczej się do tego nie paliły). Obżartuchy dopadły muru szybko i o dziwo, mimo marnej inicjatywy całkiem nieźle szło im wchodzenie na mury. Większości z nich się udało. Noc trochę zwlekała z nadejściem, ale ostatecznie po 8. turze zapadł zmrok. Skończyliśmy przeto dość szybko, jak na multiplayer i chyba nikt nie miał poważniejszych strat.


Największym plusem bitwy był stół - złączyliśmy 2 i zrobiliśmy 4x6, a na mury wioski użyliśmy murów Vercy'ego zrobionych do scenariusza "Siege!". Do tego drzewka i najlepsze skałki - ładnie to wyglądało. Nie wiem, czy mury przydadzą się do oblężenia, ale chociaż tak był z nich jakiś użytek Wink

Catachanfrog wrote:
W skrócie:
4 Cp (mam już 32) Twisted Evil
jeden skarb od giganta
dragon monk na eksploracji
fajny kill: mój sniper zastrzelił centigora dowódcę. (który dostał na injuries frenzy - Wacław ma giga farta na przeżywajkach).

Pan Ryba wrote:
Wraz z Michałem -Orki, Kubą -Łowcy Czarownic, oraz moje -Beastmeni graliśmy "Don't Wake The Giant ?"

Gigant po złupieniu Cathay'skiej wioski postanowił odpocząć i się zdrzemnąć w opuszczonym forcie na wzgórzu. Nie spodziewał się jednak towarzystwa.
Posiadając naćpanego kapitana Centigora już w chwilę po rozpoczęciu gry podkradłem sakwę ze złotem z pasa śpiącego wielkoluda. Gigant spał jak niemowlę. Cały proceder ukrócił snajper Łowców który jednym perfekcyjnym strzałem zdjął z pola walki opancerzonego Centigora z 2W. Strzał był mistrzowski.
W międzyczasie Spawn wraz z grupą Gorów obrywali w kiełki od Orków, a pozostała grupa Zwierzaków biegła do legowiska Giganta, by jednak coś wykraść. Kolejne dwa Koziołki oraz Łowca Czarownic dobiegli do legowiska i cichaczem wykradli pozostałe dobra. Wszyscy na paluszkach wykradali się z legowiska śpiącego wielkoluda. Niestety w chwilę później w wyniku ataku Psów Łowców na Orki Gigant się obudził. W międzyczasie Orki zatłukły kilka Zwierzoludzi tym samym uciekając ze złupionymi skarbami musiałem zdawać testy rozbicia. Na samo zakończenie gry wyrzuciłem zdarzenie losowe: Mroczne podarki od Papy Nurgla. Dla Orków i Beastmenów trafiły się mutacje oraz kilka drogocennych kamieni. Następnie Beastmeni nie zdali rozbicia, a w kolejnej turze Orki położyły test.

Mimo pomyślnej kradzieży, nie udało się wynieść żadnych skarbów. Większość Beastmenów w awansach uzyskała +1 atak. Centigora za zejście od jednego strzału dostał na injuries Frenzy! Dodatkowo okazało się że jest uzależniony od Crimson Shade! W eksploracji brak dubli, więc zaledwie trochę złota.

Spotkanie było niesamowite. Nie grałem jeszcze tak dynamicznego i zaskakującego mulitplayera, za co bardzo dziękuje współgraczom.


Zdjęcia Pana Ryby:




Zdjęcia Kapitana Haka:




_________________
Back to top
View user's profile Visit poster's website

1 2
>
Post new topic Reply to topic Wersja do druku

 Topics   Replies   Author   Views   Last Post 
Sticky
No new posts Galeria - Figurki Mordheim Cover full-size 0 quidamcorvus 1029 Mordheim Cover full-si...
 Sb list 05, 2016 11:04 PM 
quidamcorvus View latest post
Normal
No new posts Wydarzenia [Warheim FS] Kampania, Świdnik koło Lublina, Lubelskie 4 verdome 386 Kampania, Świdnik ko...
 Cz sierp 02, 2018 03:46 PM 
Tomkozord View latest post
No new posts Wydarzenia [Warheim FS] Kampania na zasadach turnieju
[ Go to pageGo to page: 1 ... 5, 6, 7 ]
103 Radzik 8991 Kampania na zasadach t...
 Cz lut 08, 2018 10:23 PM 
Grish View latest post
No new posts Wydarzenia [Warheim FS] Kampania Warheim - wrzesień 2016 - projekt
„Wielki Łooomot Nurbaga, czyli ucieczka z Gór Czarnych”
[ Go to pageGo to page: 1 ... 5, 6, 7 ]
97 Findar 20519 Kampania Warheim - wrz...
 Śr stycz 10, 2018 10:35 AM 
Radzik View latest post
No new posts Handel & Rozboje [K] Mordheim - podstawka i warbandy 5 skolo 857 [K] Mordheim - podstaw...
 Pt stycz 05, 2018 10:07 AM 
adrenalbooster View latest post
You cannot post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You cannot attach files in this forum
You cannot download files in this forum

_TOGGLE O użytkowniku

_TOGGLE Sondaż
Muzyka w trakcie rozgrywania potyczki?

Tak
66 %66 %66 %
Nie
12 %12 %12 %
Czasami
20 %20 %20 %
Wyniki :: Ankiety

Głosów: 167
Komentarzy: 0

The logos and trademarks used on this site are the property of their respective owners. We are not responsible for comments posted by our users, as they are the property of the poster.
This web site is completely unofficial and in no way endorsed by Games Workshop Limited. Adeptus Astartes, Battlefleet Gothic, Black Flame, Black Library, the Black Library logo, BL Publishing, Blood Angels, Bloodquest, Blood Bowl, the Blood Bowl logo, The Blood Bowl Spike Device, Cadian, Catachan, the Chaos device, Cityfight, the Chaos logo, Citadel, Citadel Device, City of the Damned, Codex, Daemonhunters, Dark Angels, Dark Eldar, Dark Future, the Double-Headed/Imperial Eagle device, 'Eavy Metal, Eldar, Eldar symbol devices, Epic, Eye of Terror, Fanatic, the Fanatic logo, the Fanatic II logo, Fire Warrior, Forge World, Games Workshop, Games Workshop logo, Genestealer, Golden Demon, Gorkamorka, Great Unclean One, the Hammer of Sigmar logo, Horned Rat logo, Inferno, Inquisitor, the Inquisitor logo, the Inquisitor device, Inquisitor:Conspiracies, Keeper of Secrets, Khemri, Khorne, Kroot, Lord of Change, Marauder, Mordheim, the Mordheim logo, Necromunda, Necromunda stencil logo, Necromunda Plate logo, Necron, Nurgle, Ork, Ork skull devices, Sisters of Battle, Skaven, the Skaven symbol devices, Slaanesh, Space Hulk, Space Marine, Space Marine chapters, Space Marine chapter logos, Talisman, Tau, the Tau caste designations, Tomb Kings, Trio of Warriors, Twin Tailed Comet Logo, Tyranid, Tyrannid, Tzeentch, Ultramarines, Warhammer, Warhammer Historical, Warhammer Online, Warhammer 40k Device, Warhammer World logo, Warmaster, White Dwarf, the White Dwarf logo, and all associated marks, names, races, race insignia, characters, vehicles, locations, units, illustrations and images from the Blood Bowl game, the Warhammer world, the Talisaman world, and the Warhammer 40,000 universe are either ®, TM and/or © Copyright Games Workshop Ltd 2000-2009, variably registered in the UK and other countries around the world. Used without permission. No challenge to their status intended. All Rights Reserved to their respective owners.
Interactive software released under GNU GPL, Code Credits, Privacy Policy