Boodova by qc

All Posts
<
1 2 3 ... 16 17 18 ... 23 24 25
>
Forum IndexGaleria - Makiety

#241: Re: Boodova by qc Author: Dwalthrim , Location: Grodzisk. Maz Post Posted: Pt stycz 10, 2014 12:27 PM
    ----
To czekamy na foty Smile

#242: Re: Boodova by qc Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz May 15, 2014 03:52 AM
    ----
Działo się to dwieście lat przed nastaniem rządów Imperatora Karla-Franza I, a rok po zakończeniu bitwy w czasie której dowodzone przez Magnusa Pobożnego wojska Imperium rozbiły u bram Kisleva przeklęte Niewolników Ciemności, które przybyły z północy by zatopić Stary Świat w odmętach Chaosu.

Pozbawione ochrony zbrojnych miasta i osady Nordlandu narażone zostały na ataki kryjących się w mroku lasów Zwierzoludzi i Zielonoskórych. Jednak w rozciągających się pod Oldenlitz tunelach zalęgło się inne Zło. Bowiem zawsze gdy brakuje Prawa, a w ludzkich sercach rodzi się zwątpienie Chaos zaczyna swe władanie.

Późnym latem w miasteczku Oldenlitz zaczęli znikać mieszkańcy. Żebracy, handlarze, rzemieślnicy, miejskie murwy, łotrzy, a nawet szlachta i duchowni. Zło nie wybrzydzało i kilka razy w miesiącu gasiło swój głód mięsem i krwią mieszczan. I już wkrótce ludzie zaczęli obawiać się nocy i deszczu, bowiem zawsze wtedy gdy mrok rozświetlało światło błyskawic Bestia rozpoczynała polowanie. Niektórzy powiadają także, iż w owym czasie Morrslieb, przeklęty księżyc Chaosu, nienaturalnie często wschodził w pełni, a jego plugawe oblicze zdawało się układać w złowrogi uśmiech.

Rajcy miejscy słali gońców do Salzenmund. Jednak w tych mrocznych czasach mieszkańcy stolicy Nordlandu mieli swe własne zmartwienia i nie zaprzątali sobie głowy leżącym w pobliżu Mglistych Wzgórz miasteczkiem.

Opuszczeni i zrozpaczeni mieszczanie zwrócili się zatem z błaganiem o pomoc do Krasnoludów zamieszkujących osady na północy Nordlandu, wyznaczyli nagrodę dla pogromcy Bestii z Oldenlitz, a nawet gdy zginął Prezbiter Sigmara w geście ostatecznej rozpaczy wysłali posłów do Elfów z Lasu Laurelorn.

Jednak Stare Rasy odmówiły pomocy. Klany Krasnoludów broniły wschodniej granicy Nordlandu przed Zielonoskórymi, które zbrojnymi gromadami wychodziły z Lasu Cieni. Z kolei Leśni Elfowie... Cóż, Asrai nigdy nie interesowali się zbytnio losem żyjących w pobliżu Lasu Laurelorn ludzi, których zresztą uważali za niewiele lepszych od szkodników, których przecież bez żalu rozgniata się podeszwą buta.

Ci z mieszczan, którzy posiadali rodziny lub majątki w okolicznych osadach i gotowi byli na trudy podróży rozmokłymi traktami opuścili nawiedzone miasto. W sercach pozostałych w Oldenlitz mieszczan zagościła rozpacz.

Mijały dni, tygodnie i miesiące. Na nic zdało się pieczętowanie, wysadzanie czy zamurowywanie wejść do podziemi. Zło za każdym razem znajdowało nową drogę na powierzchnię. Minęło w końcu lato i rozpoczęła się ponura, deszczowa jesień. Krótsze dni oznaczały dłuższe noce, a mrok sprzyja przecież Ciemności. Ofiary Bestii z Oldenlitz zaczęto liczyć w dziesiątkach.

A gdy jesień przeminęła i milowymi krokami szybko zaczęła zbliżać się surowa północna zima, gdy zdało się, że wszystko zostało stracone do Oldenlitz zawitała kompania awanturników. A niezwykła to była drużyna.

Dowodził nią mag odziany w długie szare szaty i szpiczasty kapelusz, który przedstawił się jako Josef-Kaspar Geissbach. Sztukmistrzowi towarzyszył także odziany w skóry dzikich zwierząt barbarzyńca Horgar Tryggson, który urodził się podobno na północy Kisleva. Towarzyszyło im trzech nieludzi: ponury krasnoludzki Trollobójca Dwimbar Kurgansson, tajemniczy elfi Bard Yuviel oraz pochodzący z Krainy Zgromadzenia Niziołek Theo Haleberry.

Kompania wędrowała ponoć do Lasu Laurelorn, gdzie Yuviel miał przekazać swym krewniakom informacje, które awanturnicy zdobyli walcząc z Hordami Chaosu na północy Starego Świata. Jednak gdy Trollobójca Dwimbar zwiedział się o Bestii z Oldenlitz uparł się i powołując się na przysięgi oraz zobowiązania wymusił na swych towarzyszach by zboczyli z drogi i starli się z nawiedzającym osadę Złem.

Awanturników ugoszczono po królewsku. Rajcy miejscy, pomimo głośnego protestu przewodzącego gildii kamieniarzy Josepha Maurera, przyjęli wędrowców i zakwaterowali ich w gospodzie 'Pod Gryfem i Smokiem', najlepszym zajeździe w mieście. Uczty i zabawy trwały kilka dni. Mieszkańcy Oldenlitz potrzebowali nadziei, którą przyniosła ze sobą kompania awanturników i tłocząc się w oberży słuchali nieprawdopodobnych historii opowiadanych przez Yuviela, zaś wędrowcy cieszyli się możliwością odpoczynku i zebrania sił po długiej i znojnej wędrówce. I tylko mistrz kamieniarzy ostrzegał przed awanturnikami i ostentacyjnie unikał zabawy. Jednak wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Tak było i w tym wypadku,
bowiem nocą nad miastem rozpętała się burza, jakiej najstarsi mieszczanie nie pamiętali.

Gdy śpiewaną przez Yuviela balladę o 'Królewnie i Rycerzu' przerwał dobiegający z oddali przeraźliwy krzyk, awanturnicy odstawili kufle oraz kielichy, porzucili misy z mięsiwem, dobyli broni i czym prędzej ruszyli tropem Bestii. A musieli się spieszyć bowiem ulewny deszcz szybko zacierał ślady. I być może stwór po raz kolejny rozpłynąłby się w ciemnościach gdyby nie wyjątkowe umiejętności Leśnego Elfa, który nucąc prastare pieśni pewnie prowadził swych towarzyszy. Awanturnicy przemierzyli niemal całe miasto nim dotarli do starej, zniszczonej studni, która nieużywana od lat stała zapomniana za jednym z opuszczonych domostw.

Śmiałkowie nakazali tym z mieszczan, którzy odważyli się wraz z nimi opuścić gospodę, by czuwali przy studni przez trzy dni i cztery noce, a czwartego dnia, jeśli awanturnicy nie wyjdą z podziemi wysadzili studnię. Po wydaniu rozkazów prowadzona przez Josefa-Kaspara Geissbacha kompania zniknęła w ciemnym szybie.

Minęła pierwsza noc i deszcz przestał padać. Rozpoczął się pierwszy dzień, który zakończył się pięknym zachodem słońca. Rozpoczęła się druga noc, lecz i ta minęła spokojnie. Drugi dzień rozpoczął się mglistym porankiem i szybko zakończył zimnym wieczorem. Chłodna, trzecia noc przeszła w dżdżysty poranek, a ten z kolei w deszczowy dzień, który zakończył się mroźnym wieczorem. Czwartej nocy spadł pierwszy śnieg, a pozostali przy życiu mieszkańcy Oldenlitz nie bacząc na paraliżujący ich strach tłumnie zaczęli gromadzić się w pobliżu studni. Mrok bezksiężycowej nocy rozświetlały ognie pochodni i płonący w stalowych koszach węgiel, jednak zgromadzonym na placu ludziom wraz z każdą mijającą godziną strach zaglądał coraz głębiej w oczy. Bowiem noc choć długa dobiegała końca, to awanturnicy nie dawali znaku życia.

Jednak gdy pierwszy z promieni wschodzącego słońca oświetlił świątynne wieże, a mieszczanie zaczęli znosić beczki z czarnym prochem, z głębi studni dobiegły z początku ciche, później głośniejsze krzyki. Kilka pacierzy później po zrzuconych do szybu linach zaczęli wspinać się awanturnicy. Poranieni, głodni, spragnieni i śmiertelnie zmęczeni. Na końcu na powierzchnię wyszli Horgar Tryggson i Dwimbar Kurgansson, którzy ciężko posapując ciągnęli za sobą obwiązany powrozami masywny łeb Bestii. Niektórzy mówią iż czerep należał do Minotaura, inni przysięgają, że z
pewnością był to Ogr Chaosu lub Rzeczny Troll, a może nawet plugawy Pomiot Chaosu. Czym faktycznie była Bestia? Dziś trudno to jednoznacznie stwierdzić. Wśród mieszczan nie było przyrodników, zresztą dla mieszkańców Oldenlitz ważne było to, że nękające osadę Zło zostało pokonane.

I znów w umarłym zdało się mieście rozbrzmiały śpiewy i muzyka. Miejscy medycy opatrzyli rany awanturników, a rajcy nie bacząc na zbliżającą się zimę i kurczące się w zastraszającym tempie zapasy żywności urządzili wystawną ucztę na cześć bohaterów. Zabawa trwała wiele dni, a gdy przez kilka tygodni nikt z mieszkańców Oldenlitz nie zaginął i mieszczanie mogli w końcu odetchnąć z ulgą mistrzowie gildii kamieniarzy oraz metalurgów i ludwisarzy zaproponowali by zburzyć studnię i otaczające ją budynki, a na powstałym w tym miejscu placu wznieść pomnik upamiętniający bohaterów miasta.

I tak też się stało, a kilka dni po zakończeniu uczty mistrz gildii kamieniarzy Joseph Maurer zaprosił awanturników do swej pracowni, gdzie wraz z innymi rzemieślnikami przez wiele godzin projektowali figury. Kilka tygodni później metalurdzy i ludwisarze pokryli misternie wyrzeźbione figury specjalnym stopem brązu, który miał zabezpieczyć pomniki na długie lata.

Niestety bohaterom Oldenlitz nie dane było ujrzeć wzniesionego ku ich czci pomnika, bowiem jak powiedział mistrz gildii kamieniarzy, ledwo skończyli projektowanie figur, drużyna awanturników opuściła jego warsztat i ruszyła w kierunku Lasu Laurelon gdzie Yuviel miał dostarczyć ważne wiadomości.

- Pomnik Pięciu, Historia i legendy Oldenlitz

Dziś mam dla was Pomnik Pięciu, pierwszą ze skończonych makiet do miejskiego stołu do Warheim FS. Fluff szanowne państwo-draństwo może przeczytać sobie powyżej.


Do podstawy Pomnika Pięciu przykleiłem metalowe podkładki pod śruby, a do makiety Małego Rynku/Bazaru przykleiłem magnesy neodymowe, dzięki czemu całość będzie można rozdzielić. A na zdjęciu poniżej pomnik stojący na budowanej wciąż podstawie makiety.


#243: Boodova by qc Author: Pepe , Location: Kęty Post Posted: Cz May 15, 2014 06:19 AM
    ----
Malowanie piedestału zapiera dech w piersiach Smile mógłbyś zrobić tutek. Natomiast postacie jakoś do mnie nie przemawiają, może to wina zdjęcia. W pierwszym momencie myślałem, że są pomalowane w kolorze srebrnym z elementami patyny dopiero po dokładnym przyjrzeniu się dostrzegłem, że to jednak brąz/miedź. Całokształt jak najbardziej na duży +. Jak skończysz całą podstawkę to już w ogóle będzie full wypas.

#244: Boodova by qc Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt sierp 22, 2014 01:55 AM
    ----
Jako, że w zeszłym tygodniu udało mi się zakończy malowanie modeli Khazadów z Gór Krańca Świata, wróciłem do prac nad Bazarem.

Na chwilę obecną udało mi się pomalować stragany. Co prawda niektóre namioty wymagają jeszcze drobnych poprawek, szczególnie przy wykończeniu tych trójkątnych zwisów - czy jak tam się to nazywa ale na zrobię to w późniejszym terminie, tuż przed przyklejeniem straganów do makiety.
















#245: Re: Boodova by qc Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr wrz 24, 2014 02:07 AM
    ----
Prace nad Fortem Krasnoludów bardzo powoli idą do przodu. Od ostatniej aktualizacji zbudowałem blanki, położyłem pierwszą warstwę gipsu i z pianki pod panele wyciąłem płaskorzeźbę przedstawiającą odzianą w hełm głowę krasnoluda na tle dwóch skrzyżowanych toporów.



#246: Re: Boodova by qc Author: Dwalthrim , Location: Grodzisk. Maz Post Posted: Śr wrz 24, 2014 07:53 AM
    ----
Krasnoludzka morda wyszła mega! Very Happy Brawo Cool
Te plecionki na toporkach ryłeś odręcznie czy przez jakiś szablon?

#247: Boodova by qc Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr wrz 24, 2014 10:33 AM
    ----
Dzięki.

Ręcznie. W tej piance bardzo łatwo wycina się wzory skalpelem.

#248: Boodova by qc Author: softiron , Location: Katowice Post Posted: Cz wrz 25, 2014 07:25 AM
    ----
albo rzezbi długopisem Smile

#249: Boodova by qc Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz wrz 25, 2014 09:26 PM
    ----
Lepiej najpierw naciąć skalpelem, a później poprawić długopisem. Samym długopisem można zrobić 'zadziory'.

#250: Re: Boodova by qc Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz paźdź 09, 2014 01:03 AM
    ----
Fort Krasnoludów bardzo powoli nabiera planowanych kształtów. Pomalowałem bastion i nałożyłem pierwsze warstwy zniszczeń. W kolejnych krokach pokryję mury pigmentami i śladami spalenizny.

Bramę wykonałem podobnie jak tę, którą ozdobiłem Twierdzę Pięciu. Jeśli szanowne państwo-draństwo jest ciekawe, to TUTAJ znajdziecie poradnik.

Blanki murów chcę jeszcze ozdobić zniszczonymi krasnoludzkimi sztandarami.



#251: Re: Boodova by qc Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz paźdź 16, 2014 08:14 AM
    ----
Budowa Fortu Krasnoludów, który będzie służył jako diorama dla kompanii Khazadów z Gór Krańca Świata do Warheim FS, powoli zbliża się do końca.

Wczoraj pomalowałem krasnoludzkie tarcze od Scibor MM, które ozdobiłu mury fortu, teren przed schodami pokryłem ziemią do kwiatów zmieszaną z klejem Wikol i czarnym pigmentem do farb oraz zgodnie z przedstawionym poniżej krótkim poradnikiem przygotowałem dwa sztandary z podobizną Vallayi Pamiętającej.


Jako, że malowanie freehandów niezbyt dobrze mi wychodzi, podczas malowania chorągwi postanowiłem sobie trochę pomóc. Na początku przygotowałem sobie czarno-białą grafikę w pliku w pdf, który następnie wydrukowałem.

Po wydrukowaniu grafik, wyciąłem jeden ze sztandarów i podkleiłem go taśmą malarską w celu wzmocnienia papieru.

W kolejnym kroku czarną farbą poprawiłem kontury run i wizerunku Vallayi Pamiętającej, a następnie korzystając z farb akrylowych pomalowałem proporce zgodnie z wybranymi kolorami.

Po nałożeniu kolorów postanowiłem pobrudzić sztandary tak, by wyglądały na stare i zniszczone. Do brudzenia użyłem kilkudniowej kawy i herbaty, którymi wcześniej robiłem zacieki na murach Fortu Krasnoludów. Za zakończeniu malowania przy użyciu kadzidełka opaliłem krawędzie sztandarów, a czerwony proporzec przepaliłem na dwie części.

Mocowanie chorągwi, czego nie sfotografowałem, wykonałem ze spinacza biurowego i starego łańcuszka, które pokryłem pigmentami i efektami rdzy.

Gotowe sztandary możecie obejrzeć na zdjęciu.




Do wykończenia pozostała jeszcze ziemia przed schodami oraz ściany, które zamierzam jeszcze pobrudzić pigmentami.

#252: Re: Boodova by qc Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr list 05, 2014 05:57 AM
    ----
Udało mi się w końcu pomalować worki, stragany i skrzynie, które znajdą się na makiecie Bazaru w Oldenlitz, który będzie stanowił część stołu przeznaczonego do gry w Warheim FS.

Widoczne na zdjęciach poniżej elementy to Worki od Mini Monsters oraz zestawy Supplies i Groceries od Tabletop World, więcej o tych produktach możecie przeczytać klikając w odnośniki.

Kolejny krok to przyklejenie pomalowanych elementów do Bazaru i uzupełnienie historii rozpoczętej podczas prac nad Pomnikiem Pięciu.





#253: Boodova by qc Author: Grish , Location: Banden Post Posted: Śr list 05, 2014 07:46 AM
    ----
Drewno wygląda jak drewno, w dodatku stare (zawsze mam z tym problem). Podoba mi się!

#254: Boodova by qc Author: Pepe , Location: Kęty Post Posted: Śr list 05, 2014 08:05 AM
    ----
Wy...bane w kosmos Smile Jednego nie rozumiem tylko twoje budynki są zrujnowane, a przecież całe Warheim dzieje się przed Mordheim to skąd te ruiny?

#255: Boodova by qc Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr list 05, 2014 12:57 PM
    ----
Warheim dzieje sie 500+ lat po Mordheim, po Burzy Chaosu która spustoszyła północ Imperium. Stąd ruiny.



Forum IndexGaleria - Makiety
<
1 2 3 ... 16 17 18 ... 23 24 25
>
Page 17 of 25