[Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS...

All Posts
Forum IndexRaporty bitewne

#1: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr paźdź 14, 2015 10:07 PM
    ----
Spis treści:
Potyczki
Poza murami
- Chata Guślarza
- Natarcie
- Starcie

Wewnątrz murów
- Święte Źródło
- Zagubiony syn kupca
- Zagubiony syn kupca

Bitwy
- Ruiny


Czołem człowieki!

Dzisiaj udało nam się spotkać ze szczerym-do-bolu w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49 i rozegrać jedną potyczkę i jedną bitwę na zasadach Warheim FS, testując przy okazji mechanikę 2K6 przy rzutach na trafienie i zranienie.

Poniżej szanowne państwo-draństwo może zapoznać się ze zdjęciami i opisem z krótkiej bądź co bądź potyczki.

Korzystając z dostępnych w klubie Inny Wymiar stołu i makiet przygotowaliśmy teren, do rozegrania wylosowanego uprzednio scenariusza zagubiony syn kupca. Wielopoziomowy stół był pewnym nowum i zapowiadał ciekawą rozgrywkę.

Niestety musicie mi wybaczyć jakość zdjęć oraz fakt, że sfotografowane przy użyciu lampy błyskowej karty drużyny i zadań specjalnych zmieniły się w białe, nieczytelne prostokąty. Tym razem technika mnie pokonała ale następnych razem nie poddam się tak łatwo.

Przygotowanie stołu i rozstawienie modeli:

Na powyższym zdjęciu szanowne państwo-draństwo może zobaczyć przygotowany do potyczki stół, a bardziej mniej niże więcej na środku znalazł się tytułowy syn kupca.

Z pewnością zauważyliście także ustawionych po lewej stronie Kislevitów szczerego-do-bolu oraz schowanych za dzwonnicą po prawej stronie Łowców czarownic, którymi miałem przyjemność dowodzić.

Poniżej umieściłem zdjęcia kompanii biorących udział w starciu.



Macie rację, kompanie nie są zbyt liczne ale czasem liczy się jakość, a nie ilość modeli, stąd wśród Kislevitów znalazły się dwa najemne ostrza - łowca nagród i zwadźca.

Z kolei nieliczni łowcy czarownic zaopatrzyli się przed potyczką w średnie pancerze i tarcze oraz pistolety pojedynkowe.

Choć tak naprawdę to w tym starciu, nie miało to żadnego znaczenia.

Nim przejdziemy do zdjęć ukazujących kolejne etapy potyczki, pozwolę sobie streścić ją w paru zdaniach.

Rozgrywka nie trwała długo, bo raptem 5 tur i zakończyła się zwycięstwem, a jakże, kompanii Łowców czarownic. Od pierwszej rundy syn kupca stwierdził, że będzie szukał ratunku wśród wiedźmołapów i dziarsko ruszył w stronę zbliżających się Sigmarytów. Łowcy czarownic po zajęciu strategicznej pozycji tuż nad krawędzią kanału wysłali na dół jednego ze swoich, by przejął i wydostał na powierzchnię zaginionego.

Prosty plan nie mógł się nie udać i już w 5 turze zaginiony powrócił do swojej rodziny, która złożyła sowitą ofiarę w podzięce za trud włożony w uratowanie potomka.

W tym czasie Kislevici podzielili się na dwie grupy. Pierwsza biegła w stronę przeciwnika, a druga strzelała z broni dystansowej w stronę wycofujących się wrogów.

Na szczęście dla mnie ostrzał Kislevitów okazał się mało skuteczny, a szczery-do-bolu udowadniał, że wyrzucenie wyniku 2, 3 i 4 na 2K6 nie jest niczym nadzwyczajnym.

I tak gra zakończyła się bez rozlania kropli krwi.









Dużo ciekawiej było w czasie drugiej bitwy, gdzie na przeciw siebie stanęły Szczuroludzie klanu z Skryre, Kislevici i Łowcy czarownic.

Niestety bateria w aparacie odmówiła posłuszeństwa i nie udało mi się udokumentować tej zaciekłej bitwy.

Na dziś to wszystko, mam nadzieję, że kolejne rozgrywki uda mi się nieco lepiej udokumentować zdjęciami i opisać.
Last edited by quidamcorvus on Pt grud 04, 2015 03:24 PM; edited 6 time in total

#2: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: Grish , Location: Banden Post Posted: Cz paźdź 15, 2015 04:47 PM
    ----
Super stół i foty.

#3: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt paźdź 23, 2015 11:57 PM
    ----
Witam szanowne państwo-draństwo!

W mijającym tygodniu spotkałem się ze szczerym-do-bolu i Arkiem w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49 i rozegrałem jedną bitwę na zasadach Warheim FS, testując przy okazji mechanikę 2K6 przy rzutach na trafienie i zranienie.

Poniżej szanowne państwo-draństwo może zapoznać się ze zdjęciami i opisem z rozgrywki.

Podobnie jak tydzień temu, korzystając z dostępnych w klubie Inny Wymiar stołu i makiet przygotowaliśmy teren, do rozegrania wylosowanego uprzednio scenariusza do gry wieloosobowej Ruiny.

Przygotowanie do bitwy:
Po rozłożeniu makiet i przygotowaniu stołu do bitwy, zgodnie z założeniami scenariusza umieściliśmy na polu bitwy znaczniki kosztowności - tym razem reprezentowane przez monety - oraz wystawiliśmy w uprzednio wylosowanych strefach rozstawienia swoje drużyny - Łowców czarownic oraz Zbrojną chorągiew z Kisleva i Żołnierzy z Reiklandu.

Jak zapewne zauważyliście na karcie drużyny nie wpisałem imion łowców czarownic, nie wynika to bynajmniej z lenistwa lecz z faktu, że moje drużyny z imiennymi bohaterami kończyły kampanie bardzo fatalnie. Ot, taki przesąd...

Kislev i łowcy czarownic rozpoczęli bitwę na przeciwległych krawędziach stołu, z kolei żołnierze z Reiklandu wystawili się na piętrze budynku - najpewniej licząc na możliwość wykorzystania broni dystansowej.

Ja podzieliłem moich łowców czarownic na dwie grupy, by jak najszybciej zebrać porozrzucane po stole znaczniki kosztowności, bowiem ten z graczy, który zdobędzie więcej niż połowę znaczników, czyli w naszym przypadku 6 z 10, wygra bitwę.










Runda I
W pierwszej rundzie bitwy pośród ruin nie wydarzyło się nic ciekawego. Żaden z budynków nie obrócił się w ruinę.

Drużyny ruszyły do przodu, modele uzbrojone w broń dystansową zajmowały dogodne pozycje do strzału, a bohaterowie ruszyli w stronę znaczników kosztowności.








Runda II
W drugiej rundzie przelała się pierwsza krew.

Kapitan żołnierzy z Reiklandu trafił kulą z pistoletu pojedynkowe w mojego łowcę czarownic, na szczęście trafienie okazało się niegroźne i model został jedynie Oszołomiony!.

Jak zapewne zauważyliście w trakcie rozgrywki unikamy przewracania zranionych modeli, zamiast tego używamy K6, którymi oznaczamy efekt zranienia jaki odczuwa postać: 1-2 Oszołomiony!, 3-4 Powalony na ziemię! i 5-6 Wyłączony z akcji!.





Runda III
W trzeciej rundzie nie wydarzyło się nic godnego odnotowania, modele uzbrojone w broń dystansową bezskutecznie strzelały w kierunku przeciwników, duchowni Sigmara skutecznie przeszkadzali magom w rzucaniu zaklęć, z kolei czarodzieje rozpraszali magiczne efekty modlitw wznoszonych do Młotodzierżcy, a pożądający skarbów bohaterowie niestrudzenie zmierzali w stronę znaczników kosztowności.







Runda IIII
Czwarta runda przyniosła więcej rannych. Salwa Kislevitów skutecznie Wyłączyła z akcji! jednego z moich łowców czarownic.

Adiutant reiklandczyków wykonał nieudaną szarżę nurkującą efektownie uderzają w ziemię, a z drugiej strony pola bitwy trzeci z łowców czarownic strzałem z pistoletu Oszołomił! zwadźcę służącego w szeregach Kislevitów.




Runda V
W piątej rundzie inkwizytor trafieniem krytycznym z pistoletu pojedynkowego Wyłączył z akcji! model kapitana reiklandczyków, z kolei prezbiter celnym strzałem z pistoletu Powalił na ziemię! reiklandzkiego porucznika.

Dużo mniej szczęścia miały psy bojowe, bowiem oba zostały Wyłączone z akcji! przez kislevitów.

Natomiast walczący nieopodal miecznicy z reiklandu skutecznie zaszarżowali na jednego z moich flagelantów i Wyłączyli go z akcji!.






Runda VI
Szósta runda była bodajże najbardziej krwawą w całej potyczce.

Łowca czarownic Wyłączył z akcji! model adiutanta, który uprzednio wykonał nieudaną szarżę nurkującą i boleśnie wylądował u stóp wiedźmołapa, a następnie Powalił na ziemię! model reiklandzkiego miecznika przez którego został zaszarżowany. Także jeden z zelotów popisał się celnością i precyzyjnym trafieniem z długiego łuku Wyłączył z akcji! model kozaka.

Niestety po drugiej stronie stołu los nie sprzyjał łowcom czarownic. Zwadźca skuteczne odparł szarżę flagelanta i celnym strzałem z pistoletu Wyłączył go z akcji!. Podobny los spotkał łowcę czarownic, który nie dotrzymał pola kislevskiemu porucznikowi i dołączył do Wyłączonego z akcji! flagelanta. Jednak porucznik postanowił oszczędzić pokonanego wroga i zamiast dobić wiedźmołapa zadowolił się jednym z pistoletów pojedynkowych posiadanych do tej pory przez sigmarytę.

Zelota po raz kolejny popisuje się celnością i Powala na ziemię! reiklandzkiego porucznika.






Runda VII
Runda siódma okazała się ostatnią.

W odróżnieniu od zdyscyplinowanych łowców czarownic drużyna żołnierzy z Reiklandu złamana Wyłączeniem z akcji! swych towarzyszy rozbiła się.

Koniec bitwy nastąpił wraz ze zdobyciem przez kislevitów szóstego znacznika kosztowności, z kolei wiedźmołapom udało się zdobyć i utrzymać trzy znaczniki kosztowności.





Sekwencja po potyczce
Rany odniesiono przez łowców czarownic okazały się w większości przypadków niegroźne, jedynie jeden z wiedźmołapów uszkodził sobie układ nerwowy, co zaowocowało obniżeniem Inicjatywy o -1 punkt.

Faza eksploracji była owocna, udało się odkupić utracony sprzęt i nabyć trochę ekwipunku - głównie kolejne pistolety pojedynkowe dla bohaterów, a dzięki długowi wdzięczności do kompanii łowców czarownic dołączył tileański kusznik.

#4: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: szczery-do-bolu , Location: Katowice/Ruda Śląska Post Posted: Sb paźdź 24, 2015 02:43 PM
    ----
Miło się czyta o czymś, w czym samemu brało się udział.
Dzięki QC za świetną relację. Że się stół i fotki podobają to nie dziwota Wink Od dawna w takich zajebistych warunkach nie graliśmy.
Tym mocniej zapraszam ludzi z aglomeracji i zagłębia do wspólnych potyczek w ciepłe kominka i super atmosferze. Może koledzy z Warzaga by się przyłączyli Wink

#5: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: Grish , Location: Banden Post Posted: Pn paźdź 25, 2015 10:19 AM
    ----
Chętnie, tylko tak jak pisałem nie łatwo przybyć na 16, czy 17 w dniu roboczym Smile

#6: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt list 06, 2015 10:35 PM
    ----
Witam szanowne państwo-draństwo!

W mijającym tygodniu spotkałem się z Findarem w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49 i rozegrałem dwie potyczki na zasadach Warheim FS, przy użyciu mechaniki 2K6 stosowanej przy rzutach na trafienie i zranienie.

Poniżej szanowne państwo-draństwo może zapoznać się ze zdjęciami i opisem pierwszej rozgrywki według zasad scenariusza święte źródło, w przyszłym tygodniu opublikuję drugą relację z poszukiwać zagubionego syna kupca.

Jak pamiętacie zagubionego syna kupca, choć innymi drużynami szukaliśmy już jakiś czas temu w potyczce ze szczerym-do-bólu. Tym razem działo się jednak dużo więcej ale o tym przeczytacie za tydzień.

Korzystając z dostępnych w klubie Inny Wymiar stołu i makiet przygotowaliśmy teren, do rozegrania wylosowanego uprzednio scenariusza święte źródło. Z uwagi na chęć rozegrania scenariusza na wielopoziomowym stole zmodyfikowaliśmy jednak znajdującą się na środku stołu makietę, zamieniając fontannę na skrzynię, która bez problemu zmieściła się na moście.

Przygotowanie stołu i rozstawienie modeli:




Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć przygotowany do potyczki stół na środku którego umieściliśmy zamknięte w skrzyni święte źródło.

Gdyby szanowne państwo-draństwo nie zauważyło na powyższym zdjęciu ustawionych po lewej stronie Mrocznych Elfów z Naggaroth oraz ukryty po prawej stronie Nieumarły poczet Krwawych Smoków, to poniżej umieściłem zdjęcia kompanii biorących udział w starciu.



Podobnie jak w przypadku prezentowanych wcześniej Łowców czarownic, także dowodząc Mrocznymi Elfami z Naggaroth postawiłem na wyposażenie kosztem liczebności. Wynika to po pierwsze z mojego ulubionego stylu gry - dowodzenia nielicznymi, dobrze wyekwipowanymi postaciami, a po drugie zarówno Łowcy czarownic jak i Mroczne Elfy muszą w trakcie kampanii dopłacać dodatkowe złote korony do każdego kupionego ekwipunku i stąd bardziej ekonomiczne jest rekrutowanie nowych stronników niż doposażanie modeli.

I tak prócz czterech bohaterów w drużynie znalazło się jeszcze miejsce dla dwóch Niewolników oraz Wojownika i Wiedźmy Khaina.

Nieumarły poczet Krwawych Smoków był bardziej liczny, a oprócz bohaterów wampir zabrał ze sobą kilka Ghouli i Zombie.

Runda I:



W pierwszej rundzie obie drużyny ruszyły biegiem w kierunku położonej na środku pola bitwy skrzyni ze skarbami.

Runda II:



Druga runda to dalsze przemieszczanie się w stronę skrzyni ze skarbami, dwa Ghoule zeszły po schodach, podobnie udało mi się umieścić dwóch Niewolników w kanałach. Szlachcic i Wieszczka Khaina zajęli pozycję na podwyższeniu gotowi razić bełtami z powtarzalnych kusz w znajdujących się poniżej przeciwników.

Runda III:



Na początku trzeciej rundy Nekromanta odprawia rytuał i z powodzeniem animuje dwa Zombie, które wygrzebują się z kanału w pobliżu skrzyni. To te modele umieszczone obok niebieskiego znacznika.

Wieszczka Khaina usiłowała porazić wrogów pociskiem zagłady jednak animowanie dwóch Zombie przez wrogiego Nekromantę najwyraźniej wyssało całą magię Dhar z okolicy, bo rzucenie zaklęcia kończy się niepowodzeniem. Z kolei Szlachcic wysłał w kierunku wrogów dwa bełty, jednak żaden z nich nie trafił.

Runda IIII:

W czwartej rundzie Wampir wydobył pierwszy znacznik kosztowności.

Wieszczka Khaina znów nie potrafiła spleść zaklęcia w najwyraźniej pozbawionej Wiatrów Magii okolicy, a Szlachcic posłał dwa bełty w stronę Wampira jednak pociski nie dosięgły krwiopijcy.

Doszło także do pierwszego starcia. Wiedźma Khaina i jeden z Niewolników zaszarżowali na Ghoula, który został powalony na ziemię przez Mroczną Elfkę.

Drugi z Niewolników, znajdujący się nieco dalej od Szlachcica nie usłyszał lub nie chciał usłyszeć rozkazu, a może zwyczajnie się przestraszył i nie zaatakował drugiego z Ghouli. Trupojad został zaszarżowany przez Wojownika Mrocznych Elfów. Jednak na drodze Mrocznego Elfa stanął Zombie, który zasłonił Ghoula przejmując szarżę. Wojownik zaskoczony takim obrotem spraw nie trafił ożywieńca, a Zombie skutecznym atakiem powalił na ziemię stronnika Mrocznych Elfów.

Runda V:

Piąta runda miała mogła okazać się zgubna dla Mrocznych Elfów. Jeden z Ghouli zaszarżował na powaloną na ziemię Wiedźmę Khaina, kolejne trupojady zaatakowały Niewolników, zaś jeden z animowanych Zombie rzucił się na Egzekutora oraz Korsarza.

Na szczęście nim padły decydujące ciosyWampir i Gwardzista wydobyli ze skrzyń dwa kolejne znaczniki kosztowności, co oznaczało, że Nieumarły poczet Krwawych Smoków wygrywa potyczkę, która zostaje zakończona.

Dowodzona przez Findara drużyna wypełniła założenia scenariusza i wygrała potyczkę, jednocześnie oszczędzając moje modele.

W fazie eksploracji udał mi się odnaleźć trochę łupów, a zdobyte złote korony przeznaczyłem na rekrutację kolejnej Wiedźmy Khaina oraz Wojownika.

#7: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: M.T. , Location: Brwinów Post Posted: Sb list 07, 2015 05:58 AM
    ----
Bardzo emocjonująca potyczka na pięknych makietach Smile

#8: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz list 12, 2015 11:20 PM
    ----
Witam szanowne państwo-draństwo!

Dziś zamiast obiecanego tydzień temu raportu z poszukiwania zagubionego syna kupca mam dla was relację z obrony chaty guślarza.

W mijającym tygodniu spotkałem się ze Szczerym w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49 i rozegrałem kilka potyczek na zasadach Warheim FS, przy użyciu mechaniki 2K6 stosowanej przy rzutach na trafienie i zranienie.

Poniżej szanowne państwo-draństwo może zapoznać się ze zdjęciami i opisem pierwszej rozgrywki według zasad scenariusza chata guślarza.

Korzystając z dostępnych w klubie Inny Wymiar stołu i makiet przygotowaliśmy teren, do rozegrania wylosowanego uprzednio scenariusza chata guślarza. Jak zauważycie, stół do gry który wykorzystaliśmy to makieta Helmowego Jaru ale uznaliśmy, że z powodzeniem nada się do rozegrania scenariusza wiejskiego w Warheim FS.

Przygotowanie stołu i rozstawienie modeli:





Zgodnie z założeniami scenariusza chata guślarza na środku pola bitwy umieściliśmy tytułowy budynek, którego obrona przypadła w udziale dowodzonym przeze mnie ożywieńcom pod wodzą hrabiego Von Carstein. Wampir pojawił się na równinie w rydwanie, a dokładniej w Ścierwowozie, a towarzystwa oprócz Nekromanty i Dregów dotrzymywały mu Zombie, zarówno te służące w szeregach kompanii jak i te, przywołane przez Nekromantę mocą Inwokacji Nehek.

Jeśli wytrzymam 8 rund i nie dopuszczę wrogich bohaterów do chaty guślarza wygram.

Natomiast naprzeciw nieumarłych stanęli zaprawieni w bojach barbarzyńcy z północnego Kisleva. Szczery prowadził do boju bardziej doświadczoną drużynę, jednak teren wiejski oraz Ścierwowóz, a także wyjątkowy pech sprawiły, że losy potyczki potoczyły się zgoła odmiennie, niż można się było spodziewać porównują karty drużyny.

Ale szanowne państwo-draństwo pozwoli, że nie będę ubiegał faktów.



Runda I:



W pierwszej rundzie gry sprawdziło się jedno z praw Murphy'ego, które mówi, że jeśli coś może pójść źle to z pewnością pójdzie. Ale od początku.

Zgodnie z założeniami scenariusza Kislev zaatakował, Szczery słusznie obawiając się powożonego przez Von Carsteina rydwanu częścią swoich modeli wszedł na bezpieczne wzgórze, a reszta barbarzyńców ruszyła w stronę Nieumarłych, by pod osłoną stojących wyżej sprzymierzeńców razić ostrzami mieczy plugawych ożywieńców. Jednak okazało, się nie jest to takie łatwe, o czym boleśnie i ostatecznie przekonał się stojący na wzgórzu Magister Lodu.

Mag postanowił ochronić swych towarzyszy przez ostrzałem, niesłusznie podejrzewając drużynę Von Carsteina o posiadanie broni dystansowej. A Mroczni Bogowie nie lubią, gdy nadaremno zwraca się ich uwagę. I tak dwie 1 w rzucie na poziom mocy zaklęcia oznaczały, że pechowy mag padł ofiarą Przekleństwa Tzeentcha, a dwie kolejne 1 pogrzebały czarodzieja, który w akompaniamencie przerażających krzyków zniknął z rzeczywistości porwany przez zamieszkujące Immaterium byty.

Tutaj jednak trzeba oddać Szczeremu rację i pochwalić jego zapobiegliwość. Na tym nazbyt kolorowym zdjęciu szanowne państwo-draństwo może zobaczyć, że efekt Przekleństwa Tzeentcha rozpatruje się przy użyciu 3" okrągłego wzornika, możecie też zobaczyć, że Szczery nauczony doświadczeniami lat minionych ustawił swojego Maga dokładnie w takiej odległości, by ewentualne Przekleństwo Tzeentcha nie dosięgnęło pozostałych drużynników.

I tak drużyna Kisleva zakończyła pierwszą rundę bez jednego z ważniejszych bohaterów.

Szczęście nie sprzyjało także Nieumarłym, choć trudno tutaj mówić o pechu choć w części tak dużym jak w przypadku Magistra Lodu.

Wampir powożący Ścierwowozem postanowił rozjechać swych przeciwników, a taka akcja wymagała przeprowadzenia testu powożenia. Wampir to nie byle kto i w jego przypadku test mógł się zakończyć niepowodzeniem tylko w przypadku uzyskania wyniku 6 podczas rzutu K6 i dokładnie tyle oczek wypadło na kostce. Na szczęście efekt nieudanego testu powożenia nie był zbyt poważny i rydwan przesunął się do przodu jedynie o dodatkowy 1" - a to było zbyt mało by rozjechać zbliżających się barbarzyńców.

Runda II:



W drugiej rundzie na ziemię spłynęła krew. Nie bacząc na rodzący się w sercu strach barbarzyńcy z Kisleva zaatakowali.

Stojący na równinie Kozacy zaszarżowali na zbliżające się Zombie. Jednemu z barbarzyńców udało się wyłączyć z akcji! model Zombie. W odpowiedzi Wampir rozjechał Ścierwozem dwóch Kozaków jednak potrąceni przez machinę barbarzyńcy zostali jedynie oszołomieni! i powaleni na ziemię!.

Runda III:



W trzeciej rundzie Szczery z uwagi na nieskuteczny ostrzał prowadzony w kierunku rydwanu, nakazał Bojarowi i Adiutantowi zejść ze wzgórza i ruszyć w kierunku wrogiego Nekromanty i Dregów kryjących się za chatą guślarza. I znów pech sprawił, że skaczący ze skarpy bohaterowie nie zdali testów i boleśnie upadki i stóp wzgórza.

Z kolei w kotłujących się nieopodal grupie walczących znów polała się krew, a przynajmniej ta śmierdząca ciecz, płynąca w gnijących żyłach Zombie, bowiem zahartowanym w boju Kozakom udało się oszołomić!, a nawet wyłączyć z akcji! kolejne ożywione trupy.

Wampir nie odegrał w tej rundzie żadnej roli, bowiem zajęty był zawracaniem Ścierwowozu.

Runda IIII:



W rundzie czwartej na równinę padają kolejne ciała. Porucznik i Adiutant z Kisleva zmotywowani do walki okrzykami Bojara skutecznie wyłączają a akcji! kolejne Zombie. Zaś sam Bojar w towarzystwie kilku Kislevitów ruszył w stronę Nekromanty i Dregów kryjących się tchórzliwie za chatą guślarza.

Pomimo dużych strat Wampirowi udało się powstrzymać drużynników przed ucieczką z pola bitwy. Ponadto Von Carstein, który zdążył już zawrócić Ścierwowozem zaszarżował na Porucznika i Adiutanta jednak stojący pomiędzy nimi Kozak zdołał odepchnąć bohaterów i przejął na siebie uderzenie rydwanu w efekcie czego został wyłączony z akcji!.

Runda V:
Nekromanta i Dregowie widząc zbliżających się przeciwników postanowili postawić wszystko na jedną kartę i zaszarżowali. Jak można się było spodziewać, niezbyt doświadczeni drużynnicy Von Carsteina ulegli sile barbarzyńców i w efekcie czego jeden z Dregów został powalony na ziemię!.

Także Wampir niewiele zdziałał, bowiem barbarzyńcy jakimś nadludzkich wysiłkiem uniknęli śmierci pod kołami pędzącego rydwanu. Mimo wszystko Von Carsteinowi po raz kolejny udało się utrzymać morale i zapobiec rozbiciu kompanii.

Runda VI:



Runda szósta to była rzeź.

Nieskuteczni do tej pory, służący w szeregach Kislevitów najmici - Tileański kusznik i Zwadźca trafili i - na szczęście dla kompanii nieumarłych - lekko uszkodzili rydwan.

W pobliżu chaty guślarza trup ścielił się gęsto. Padli Dregowie, którzy niemal natychmiast zostali pomszczeni przez Von Carsteina, który ciężkim Ścierwowozem uderzył w Kislevitów powalając na ziemię! Porucznika, raniąc Adiutanta i wyłączając z akcji! jednego z Kozaków.

Jak się okazało, tego dla Bojara było za dużo. Na początku 7 rundy nie wytrzymał i wraz z ocalałymi drużynnikami zbiegł pola bitwy, pozostawiając na równinie zwycięskiego Von Carsteina.



Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa zamieszkiwał w okolicach Katowic i chciał zagrać z nami w Warheim FS to serdecznie zapraszam. Możecie skontaktować się ze mną na Facebooku, pisząc emaila quidamcorvus@poczta.fm lub zostawiając wiadomość w komentarzu.

Również na Facebooku znajdziecie albumy ze zdjęciami, na których możecie obejrzeć sobie modele Nieumarłych i Kislevitów, którzy byli bohaterami dzisiejszego raportu bitewnego.

#9: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: Grish , Location: Banden Post Posted: Pt list 13, 2015 08:09 PM
    ----
Raport klasa, jak zwykle Smile

#10: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt list 13, 2015 11:22 PM
    ----
Grish wrote:
Raport klasa, jak zwykle Smile
Dzięki. Zaproszenie wciąż aktualne Smile

#11: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: Grish , Location: Banden Post Posted: Sb list 14, 2015 08:10 PM
    ----
quidamcorvus wrote:
Grish wrote:
Raport klasa, jak zwykle Smile
Dzięki. Zaproszenie wciąż aktualne Smile

Przybedą jak tylk będę mógł, believe you me Smile

#12: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Sb list 14, 2015 09:24 PM
    ----
I tower you Smile Wink

#13: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt list 20, 2015 10:09 PM
    ----
Witam szanowne państwo-draństwo!

Niektórzy z czytelników moich raportów bitewnych być może pamiętają, że na początku listopada spotkałem się z Findarem w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49, gdzie rozegraliśmy kilka potyczek na zasadach Warheim FS. Dwa tygodnie temu opublikowałem relację z potyczki o święte źródło, dziś mam dla was raport z poszukiwania zagubionego syna kupca.

Jeśli szanowne państwo-draństwo jest zainteresowane wersją Findara to znajdziecie ją na blogu Diariusz RPG.

Jeśli mnie pamięć nie myli to poszukiwania zagubionego syna kupca rozegraliśmy na tym samym polu bitwy co święte źródło.

Przygotowanie do bitwy:
Po rozłożeniu makiet i przygotowaniu stołu do bitwy, zgodnie z założeniami scenariusza umieściliśmy na polu bitwy zagubionego syna kupca - jak zobaczycie na zdjęciu, młodzieniec wiele przeszedł z swoim krótkim życiu, a samotna tułaczka odcisnęła na nim piętno - oraz wystawiliśmy w uprzednio wylosowanych strefach rozstawienia swoje drużyny Mrocznych Elfów z Naggaroth i Nieumarły poczet Krwawych Smoków.







Na powyższym zdjęciu szanowne państwo-draństwo może przyjrzeć się z bliska steranemu życiem synowi kupca.

Runda I




Rozgrywkę rozpoczęli Nieumarli biegnąc kierunku centrum pola bitwy. Także Mroczni Elfowi ruszyli pędem w kierunku zagubionego.

Syn kupca, podobnie w trakcie potyczki ze Szczerym parę tygodni temu ruszył w moją stronę.

Ponadto wylosowałem zdarzenie losowe w wyniku którego na polu bitwy pojawił się Gladiator, który zgodnie z zasadami przyłączył się do słabszej kompanii, czyli do Mrocznych Elfów. Niech was nie zwiedzie jego lichy wygląd, który możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu, wbrew pozorom to bardzo bitny najmita.

Runda II



W drugie rundzie obie drużyny kontynuowały ruch w stronę zagubionego syna kupca, który ponownie ruszył się w stronę Mrocznych Elfów. Korsarz lekko zeskoczył do kanału i znacznie zbliżył się do młodzieńca, nieco z tyłu znalazł się jeden z Wojowników, a bohaterowie zajęli pozycje na podwyższeniu gotując się do walki magicznej i dystansowej.

Runda III


W trzeciej rundzie Korsarz przechwycił zagubionego syna kupca, a Nieumarli podeszli niebezpiecznie blisko do Elfa i młodzieńca, niestety nie na tyle blisko, by znaleźć się w zasięgu stojących na podwyższeniu bohaterów Mrocznych Elfów.

Runda IIII

W czwartej rundzie w wyniku zdarzenia losowego wylosowanego przez Findara na polu bitwy pojawił się kolejny Gladiator. Areny w Marienburgu zamknęli czy co?

Ponadto Nekromanta podjął nieudaną próbę animacji zakopanych pod ziemię Zombie. Ożywieńcy powinni wygrzebać się z ziemi w pobliżu Mrocznego Elfa i syna kupca, na szczęście dla Korsarza trupy pomyliły kierunki i zaczęły kopać w głąb ziemi i pojawią się na polu bitwy (w miejscu oznaczonym przez niebieski znaczniki) dopiero za 3 rundy.

Nieumarli zbliżyli się na tyle, że bohaterowie Mrocznych Elfów użyli magii i broni dystansowej. Wieszczka Khaina z powodzeniem rzuciła zaklęcie pocisk zagłady i zadała Krwawemu Smokowi jedną ranę. Również Szlachcic trafił ze swojej powtarzalnej kuszy jednak noszony przez Wampira pancerz ochronił go przez raną. Także Korsarz oddał celny strzał i Oszołomił! biegnącego w jego kierunku Ghoula.

Runda V


W piątej rundzie Krwawy Smok zaszarżował na Wojownika Mrocznych Elfów i o dziwo Elfowi udało się sparować atak Wampira. Nieopodal Ghoul i Zombie po udanych szarżach Wyłączają z akcji! jednego z Niewolników służących w drużynie Mrocznych Elfów.

Na początku mojej tury ma miejsce zdarzenie losowe Burza Chaosu, która rozciąga rzeczywistość zwiększają odległości pomiędzy modelami o 6".

Stojący na podwyższeniu Wieszczka Khaina i Szlachcic nieskutecznie atakują Nieumarłych.

Korsarz konsekwentnie ewakuuje syna kupca w kierunku własnej strefy rozstawienia.

Runda VI

Na początku szóstej rundy jeden z Ghouli szarżuje na walczącego z Wampirem Wojownika i wraz z Krwawym Smokiem Wyłączają z akcji! stronnika Mrocznych Elfów.

Widząc to Wieszczka Khaina posłała w kierunku Krwawego Smoka kolejny pocisk zagłady, który przebił pancerz Wampira i zadał mu kolejną ranę.

Dochodzi także do walki pomiędzy kolejnymi Wojownikami Mrocznych Elfów a Ghoulami. Jeden z Elfów zostaje Wyłączony z akcji!.

Runda VII

Siódma runda to Wyłączenie z akcji! kolejnych Mrocznych Elfów, zarówno Wojownik jak i Wiedźma Khaina zawiedli. Szczególnie zawiodła Wiedźma Khaina, która pomimo zasady specjalnej nienawiść, która pozwala na przerzucenie nieudanego rzutu na trafienie, nie potrafiła trafić znacznie słabszego Zombie.

Nie popisali się także Wieszczka Khaina i Szlchacic, który nie potrafili skutecznie razić magią i bronią dystansową znajdujących się w pobliżu Nieumarłych.

Na szczęście dla Mrocznych Elfów osłaniany przez towarzyszy Korsarz szybko zbliżał się wraz z synem kupca do nieodległego celu.

Runda VIII



W ósmej rundzie Nieumarłym udało się wedrzeć na broniony przez Mrocznych Elfów brzeg kanału. Ghoule zaatakowały Egzekutora i Wieszczkę Khaina, raniąc najwidoczniej zamroczonych bohaterów.

Na szczęście Korsarz nie zawiódł i wyprowadził zagubionego syna kupca do własnej strefy rozstawienia zapewniając Mrocznym Elfom zwycięstwo.
***
Pomimo wyjątkowo pecha w kościach udało mi się wygrać to starcie. A łupy które otrzymałem za uratowanie syna kupca pozwoliły na opłacenie Gladiatorów i rekrutację kolejnych stronników.

Ponadto, dzięki zasadom zdarzenia losowego do Mrocznych Elfów dołączył jeden z Gladiatorów. Jest to o tyle dobra wiadomość, że Druchii normalnie nie mogą korzystać usług Najemnych Ostrzy.
***
Jeśli szanowne państwo-draństwo mieszka w Katowicach lub okolicy i chciałoby zagrać w Warheim FS to piszcie do mnie!

#14: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr grud 02, 2015 12:41 AM
    ----
Pod koniec listopada spotkałem się z Grishem, którego możecie znać jako gospodarza bloga fat lazy painter, w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49 i rozegrałem dwie potyczki poza murami na zasadach Warheim FS.

Poniżej szanowne państwo-draństwo może zapoznać się ze zdjęciami i opisem pierwszej, bardzo krótkiej, rozgrywki według zasad scenariusza Starcie, w przyszłym tygodniu opublikuję drugą relację w której zobaczycie natarcie w wykonaniu Khazadów z Gór Krańca Świata.

Przygotowanie stołu i rozstawienie modeli:
Korzystając z dostępnych w klubie Inny Wymiar stołu i makiet przygotowaliśmy teren wiejski, do rozegrania wylosowanego uprzednio scenariusza Starcie. Jak zauważycie, stół do gry który wykorzystaliśmy to makieta Helmowego Jaru ale uznaliśmy, że z powodzeniem nada się do rozegrania scenariusza wiejskiego w Warheim FS.




Zgodnie z założeniami scenariusza wylosowaliśmy strefy rozstawienia w których wystaliśmy dowodzone przez nas drużyny. I tak naprzeciw siebie stanęli Khazadzi z Gór Krańca Świata i Zwiadowcza kompania z Królestw Ogrów dowodzona przez Grisha.

Jak szanowne państwo-draństwo może zobaczyć na powyższych zdjęciach wystawiłem sześciu Krasnoludów: czterech bohaterów z Kowalem Run, uzbrojonych w broń do walki wręcz, tarcze, średnie pancerze i pistolety pojedynkowe oraz dwóch strzelców uzbrojonych w kusze.

Grish wystawił komplet pięciu bohaterów: trzech Ogrów z Rzeźnikiem i dwóch gnoblarskich Traperów. Zresztą koszt czczących Przepastne Trzewia wojowników nie pozwala na jakikolwiek wybór.

Następnie wylosowaliśmy pogodę: Grish wylosował Silny wiatr, czym przypieczętował los Khazadów.


I tak pistolety pojedynkowe, w które wyposażyłem bohaterów okazały się całkowicie nieprzydatne, bo wierzcie lub nie ale w moim przypadku wyrzucenie 4+ na K6 jest bardzo poważnym wyzwaniem.

Runda I


Potyczkę rozpoczął Grish, który korzystając z dużej mobilności Ogrów szybko przemieścił modele w kierunku Khazadów.

Długobrodzi postanowili skorzystać z osłoną, jaką zapewniały skały i osłaniani przez kuszników ruszyli w kierunku pobliskiego bloku skalnego, szykując się na przyjęcie szarży.

Runda II



Silny wiatr nieustannie dmący od wschodu skutecznie uniemożliwiał Khazadom strzelanie z broni prochowej, a miotane z kusz bełty znosił z dala od celu. Co więcej, wiatr rozpędził zgromadzone na niebie chmury i pole bitwy zalał Piekielny Żarzdarzenie losowe wylosowane przez Grisha dobiło odzianych w metalowe pancerze Kahazadów.


Runda III

Trzecia runda przyniosła rozstrzygnięcie potyczki.

Szarżujący Rzeźnik bez trudu Wyłączył z akcji! model Długobrodego oraz Oszołomił! model Kowala Run, bowiem Krasnoludom z powodu silnego wiatru nie udało się użyć pistoletów pojedynkowych w reakcji na szarżę stój i strzelaj, zawiodła także Ochrona Pancerza na 3+.

Za to Tan bez problemu uzyskał dwie 6 w rzucie na test rozbicia, co oczywiście oznaczało niepowodzenie i przegranie potyczki.

Krótkie Starcie było jednak dopiero zapowiedzią rzezi, która rozegrała się podczas kolejnego natarcia pod Helmowym Jarem.

#15: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt grud 04, 2015 03:22 PM
    ----
Jeśli czytaliście poprzedni raport bitewny, to z pewnością pamiętacie że pod koniec listopada spotkałem się z Grishem w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49 i rozegrałem dwie potyczki poza murami na zasadach Warheim FS.

Poniżej szanowne państwo-draństwo może zapoznać się ze zdjęciami i opisem drugiej rozgrywki, czyli Natarcia w wykonaniu Khazadów z Gór Krańca Świata.

Przygotowanie stołu i rozstawienie modeli:
Korzystając z dostępnych w klubie Inny Wymiar stołu i makiet przygotowaliśmy teren wiejski, do rozegrania wylosowanego uprzednio scenariusza Natarcie. Jak zauważycie, stół do gry który wykorzystaliśmy to makieta Helmowego Jaru ale uznaliśmy, że z powodzeniem nada się do rozegrania scenariusza wiejskiego w Warheim FS.




Zgodnie z założeniami scenariusza wystawiliśmy swoje drużyny w strefach rozstawienia i ponownie naprzeciw siebie stanęli Khazadzi z Gór Krańca Świata, których szeregi po ostatniej potyczce uzupełnił kolejny Kusznik, i Zwiadowcza kompania z Królestw Ogrów dowodzona przez Grisha.

Tym razem kompania Krasnoludów liczyła siedmiu wojowników: czterech bohaterów z Kowalem Run, uzbrojonych w broń do walki wręcz, tarcze, średnie pancerze i pistolety pojedynkowe oraz trzech strzelców uzbrojonych w kusze. Ponadto po ostatniej rozgrywce Kowal Run otrzymał rozwinięcie +1 do Ataków, zaś Długobrody w wyniku odniesionych ran został oślepiony, strata jednego oka oznacza modyfikator -1 do współczynnika US.

Grish ponownie wystawił komplet pięciu bohaterów: trzech Ogrów z Rzeźnikiem i dwóch gnoblarskich Traperów. Dla kompanii Ogrów etap sekwencji po potyczce okazał się wcale łaskawy. Drużyna spotkała patrol milicji i choć w czasie pogromu oddziału Żelazobrzuchy został wyłączony z akcji! to kompania odebrała poległym milicjantom sporo ekwipunku, który później sprzedała przedstawicielom Gildii Kupców. Ponadto Łowca otrzymał rozwinięcie +1 do WW, Rzeźnik +1 do Wt, a Traperzy odpowiednio +1 do US oraz +1 do S.

Następnie wylosowaliśmy pogodę: Los wciąż nie sprzyjał Khazadom, bowiem Silny wiatr nie przestał wiać.


Runda I


Khazadzi rozpoczęli 'natarcie', a celna salwa oddana przez Strzelców pozbawiła stojącego w pobliżu Łowcę 2 punktów Żw!

Niestety radość Krasnoludów nie trwała zbyt długo, bowiem wzniesiona przez Rzeźnika modlitwa uleczyła dowódcę Ogrów. Krasnoludom, dysponującym 2 Kostkami Rozproszenia nie udało się rozproszyć zaklętego czaru o poziomie mocy 5.

Zaś Traperzy rozpoczęli rozstawianie potrzasków blokując możliwe drogi przejścia 'nacierającym' Krasnoludom.


Runda II

W drugiej rundzie Krasnoludowie dziarskim krokiem ruszyli w stronę Łowcy, pistolety pojedynkowe po raz kolejny przegrały z silnym wiatrem i broń prochowa nie wypaliła w stronę stojących blisko Gnoblarów.

Runda III


Khazadzi po raz kolejny nieskutecznie próbują odpalić broń prochową, lecz silny wiatr skutecznie uniemożliwia używanie pistoletów pojedynkowych.

Zniecierpliwiony Łowca szarżuje na Długobrodego, który skutecznie odpiera atak Ogra i sam odbiera przeciwnikowi 1 punkt Żw.

Z tyłu Żelazobrzuchy i Rzeźnik szarżują na Strzelców, w wyniku morderczego ataku z stronnicy Krasnoludów zostali wyłączeni z akcji!.

Runda IIII


W czwartej rundzie Tan oraz Kowal Run i Łamacz Żelaza nie zważając na aurę strachu otaczającą Łowcę ruszyli na Ogra, który pomimo lawiny ciosów został pozbawiony przez Tana tylko 1 punktu Żw.

Ostatniemu z krasnoludzkich stronników udało się w końcu trafić Trapera, niestety bełt tylko oszołomił! małego Gnoblara.

W swojej turze wściekłe Ogry nie pozostały dłużne Krasnoludom i zaszarżowały. Rzeźnik uderzył na Długobrodego oraz Kowala Run i powalił na ziemię! tego drugiego. Z kolei Żelazobrzuchy zaatakował Tana i Łamacza Żelaza, bez trudu powalając na ziemię! młodszego z Krasnoludów.

Mimo wszystko Długobrodemu udało się pozbawić Łowcę kolejnego punktu Żw.

Runda V



Piąta runda to kontynuacja nierównej walki. Ostatni ze Strzelców zaszarżował na Łowcę, jednak Ogr nawet nie zauważył ciosu i od niechcenia oszołomił!, a później wyłączył z akcji! szarżującego Krasnoluda. Kowal Run i Łamacz Żelaza wycofali się walki by przegrupować się i zebrać siły do kolejnego ataku.

Mniej szczęścia miał Długobrody, który został powalony na ziemię!, a w końcu wyłączony z akcji! przez nieznającego litości Rzeźnika

Runda VI


Szósta runda to kolejne ataki Ogrów, Żelabrzuchemu udaje się wyłączyć z akcji! Łamacza Żelaza, podobnie Łowca skutecznie eliminuje z walki model Tana Krasnoludów. Jedynie Kowal Run skutecznie daje odpór gniewowi Rzeźnika...

Runda VII
...niestety Kowal Run pada w siódmej rundzie, dostając się między młot a kowadło zostaje wyłączony z akcji! przez Rzeźnika i Żelazobrzuchego.

#16: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt grud 18, 2015 10:31 AM
    ----
Witam szanowne państwo-draństwo!

Na początku grudnia spotkaliśmy się w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49, by przetestować scenariusze do turnieju Warheim FS - Piekło pocztowe, który odbędzie się 30 stycznia 2016 roku.

Przy okazji zachęcam do uczestnictwa w turnieju Piekło pocztowe zarówno graczy Warheim FS jak i Mordheim. Nagród i upominków wystarczy dla kilkunastu osób!

Poniżej możecie zapoznać się z raportem z pierwszej potyczki, którą stoczyłem z Grishem na zasadach scenariusza Żelazna skrzynia.

Przygotowanie do bitwy:
Po rozłożeniu makiet i przygotowaniu stołu do bitwy, zgodnie z założeniami scenariusza Żelazna skrzynia umieściliśmy na środku polu bitwy skrzynie reprezentujące pozostałość po rozbitym powozie, w którym znajdował się tytułowy kufer oraz wystawiliśmy w uprzednio wylosowanych strefach rozstawienia swoje drużyny Orków i Gobliny oraz Zwiadowczą kompanię z Królestw Ogrów.






Grish wystawił komplet pięciu bohaterów, natomiast mi udało się w tym samym koszcie 500 zk wystawić 15 modeli, od lichych Snotlingów, przez większe Gobliny, Orków i wreszcie stojącego na czele hordy Czarnego Orka. Kolorytu Zielonoskórym dodały ponadto mordercze pomid... to znaczy Squigi.

Runda I





Rozgrywkę rozpoczęła ochoczo horda Zielonoskórych, która żwawym krokiem ruszyła w stronę płonących szczątek powozu. Jeden z Orków w wyniku animozji wyrwał do przodu drąc się niebogłosy Łooomot!, a echo jego krzyku z pewnością dotarło do Gorka, a może nawet do Morka to Szaman skutecznie rzucił zaklęcie Prać ich!, dodając swym kamratom wigoru.


Ale i tak, dystans który Zielonoskórzy pokonali przy pomocy magii, długonogie Ogry przemierzyły nie łapiąc nawet zadyszki...

Runda II



W drugiej rundzie rozpędzeni Zielonoskórzy kontynuowali swój marsz, jedynie jeden z Goblinów poczuł jakiś wewnętrzny jaskółczy niepokój i postanowił zatrzymać się, pokontemplować naturę, zastanowić się nad sensem życia... Mieć? Czy być? W każdym razie kategorycznie odmówił wykonania rozkazu Herszta piskliwym głosem odpowiadając zdecydowanym Raczej nie?...

W tym czasie Ogry rozproszyły zaklęcie Zielonoskórych. Rzeźnik wydobył* Żelazną skrzynię, a Żelazobrzuchy zaszarżował i WzA! jednego Squiga.

*Na marginesie dodam, że między innymi przy tej okazji postanowiliśmy uściślić zapis dotyczący znaczników kosztowności:

Jeśli w scenariuszu nie napisano inaczej znaczniki kosztowności mogą zostać podniesione w fazie ruchu w czasie wykonywania pozostałych ruchów przez dowolny pieszy model, którego podstawka pozostaje w kontakcie ze znacznikiem. Model nie może podnieść znacznika kosztowności jeżeli w bieżącej turze biegł, skorzystał z umiejętności lub zasady specjalnej używanej w fazie magii lub fazie strzelania, strzelał, skakał, szarżował, upadł, wspinał się został Oszołomiony!, Powalony na ziemię!, Wyłączony z akcji! lub wykonywał jakiekolwiek inne działania poza zwykłym ruchem.

Pełny zapis znajdziecie TUTAJ.


Runda III






Oj działo się w trzeciej rundzie... Działo się... Choć może niekoniecznie to, co zaplanował sobie Herszt Zielonoskórych.

Wspaniała szarża, która mogła być tematem wspaniałych opowieści przez Zielonoskórych przez następne kilka dni została zniweczona przez dwóch Orków i Goblinów, którzy miast siać śmierć i zniszczenie w szeregach wroga, postanowili najzwyczajniej znieważyć własne matki, obrazić nawzajem higienę osobistą, a potem najzwyczajniej w świecie dać sobie po mordzie. W animozji goblińscy Łucznicy i Poganiacz oraz jeden z Orków zakotłowali się w walce, w wyniku której poganiacz został WzA!.

Na linii frontu poszło nieco lepiej. Krzycząc Łooomot! Herszt i Debeściaki zaatakowali i zadali 2 rany Żelazobrzuchemu, a raniony Ogr skutecznie WzA! jednego z przybocznych Herszta oraz ranił Czarnego Orka.

W tym czasie Rzeźnik ruszył z żelazną skrzynią w kierunku własnej strefy rozstawienia, Łowca usiłował trafić bełtem z harpuna w zbliżającego się Squiga, a Traperzy rozłożyli sidła...

Runda IIII





...które rozbroił jeden ze Snotlingów i Squig, który zresztą został przez pułapkę WzA!. Pozostałe dwa Snotlingi zaszarżowały na Trapera. Widząc męstwo Snotlingów Gork, a może nawet i Mork wsparli Szamana, który z nieodpartą siłą rzucił zaklęcie Prać ich! i kilku kolejnych Zielonoskórych zaszarżowało na Żelazobrzucha, a Łowca zaatakował Zielonoskórych.

Zacięte starcie nie przyniosło jednak większych efektów, nie licząc jednego WzA! modelu Orka oraz O! Snotlinga oraz Herszta...

Runda V
...uderzenie, którym Łowca zdzielił Herszta w jego zakuty łeb musiało być nadzwyczaj silne, a echo ciosu niczym bicie dzwonu rozniosło się po okolicy...

Zielonoskórzy, choć wydaje się to niemożliwe, wychowani zostali najpewniej w pobliżu bokserskich ringów Marienburga, bowiem na dźwięk przypominający uderzenie gongu jak jeden mąż odstąpili od przeciwnika i dali drapaka w kierunku pobliskich ruin... Zostawiając oczywiście Herszta na pastwę losu w postaci głodnych Ogrów!

Koniec końców Hersztowi udało się przeżyć potyczkę, a drużyna Zielonoskórych jako całość, która oczywiście nie zdała pierwszego testu rozbicia wyszła z rozgrywki bez większych strat, a lichy przychód nie pozwolił na poważniejsze zakupy.

Natomiast Ogry, które wygrały scenariusz Żelazna skrzynia muszą teraz poradzić sobie z problemem dezertera.

#17: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt grud 25, 2015 12:55 AM
    ----
Witam szanowne państwo-draństwo!

Przed świętami spotkaliśmy się w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49, by przetestować scenariusze do turnieju Warheim FS - Piekło pocztowe, który odbędzie się 30 stycznia 2016 roku.

Przy okazji zachęcam do uczestnictwa w turnieju Piekło pocztowe zarówno graczy Warheim FS jak i Mordheim. Nagród i upominków wystarczy dla kilkunastu osób!

Poniżej możecie zapoznać się z raportem z drugiej potyczki, którą stoczyłem z Bahiorem na zasadach scenariusza Stacja pocztowa.

Przygotowanie do bitwy:
Po rozłożeniu makiet i przygotowaniu stołu do bitwy, zgodnie z założeniami scenariusza Stacja pocztowa umieściliśmy na środku polu bitwy oznaczone znacznikami specjalnymi budynki oraz wystawiliśmy w uprzednio wylosowanych strefach rozstawienia swoje drużyny Orków i Gobliny oraz Khazadów z Gór Krańca Świata.




Bahior wystawił komplet ciężkozbrojnych bohaterów, wspieranych przez krasnoludzkich strzelców, którzy stanęli naprzeciwko hordy 15 brudnych, brzydkich i zielonych... goblinoidów.

Tym razem potyczka była wyrówna, bowiem zarówno ja, jak i Bahior dysponujemy podobnym szczęściem w rzutach kostkami, które objawia się głównie tym, że jeśli jest szansa, że coś pójdzie źle, to na pewno się to zdarzy. Ale nie uprzedzajmy faktów...

Początek



Potyczkę rozpoczęli Krasnoludowie.

Można powiedzieć, że wyrwali do przodu z kopyta. Niestety jeden ze stronników zapomniał co mówiła mu mama i postanowił wbiec na schody. Niestety nieudany test terenu niebezpiecznego oznaczał dla Strzelca - PnZ!.

Zielonoskórzy zaczęli pierwszą rundę pewnie. Szamanowi udało się nawet rzucić zaklęcie Prać Ich! i niemal cała drużyna pokonała dodatkowy dystans zbliżając się do stojących w centrum budynków.

Animozji uległ jeden z Goblińskich Łuczników, który postanowił zostać nieco z tyłu i głośnymi okrzykami zagrzewał swych kamratów do walki.


Rozwinięcie








W kolejnych rundach działo się dużo. Klingi krzyżowały się krzesząc iskry, ostrza rembaków ryły bruzdy w zbrojach Krasnoludów, a niebo zasnuwał prochowy dym... Tylko efektów tej kotłowaniny jakoś nie było widać...

Krasnoludowie raz za razem posyłali w stronę nadbiegających Zielonoskórych bełty i kule, jednak pociski zdawały się nie robić większego wrażenia na żądnych Łooomotu! Orkach i nieco mniej żądnych Goblinach, którzy nie mogąc doczekać się walki z pokurczami zaczynali tłuc się między sobą. Rozsądkiem wykazali się jedynie Debeściacy, którzy obawiając się gniewu Herszta karnie ruszyli w stronę budynków szukać ukrytej stacji pocztowej z którą Szaman zamierzał zrobić coś ważnego.

Koniec końców, Długobrody WzA! Squiga, który nieudolnie usiłował przegryźć się przez zbroję Krasnoluda.

Zakończenie



Prowadzone przez Debeściaków poszukiwania zakończyły się sukcesem i jeden z Orków znalazł w ruinach pomieszczenie, które odpowiadało opisowi podanemu przez Szamana. Sukces Zielonoskórych okazał się prawdopodobnie zbawienny dla Krasnoludów, które otoczone przez hordę znalazły się w dość niekomfortowej sytuacji, co można było wyczuć po nieprzyjemnym zapachu wydobywających się z głębi noszonych przez pokurczów pancerzy... a może to Snotlingi tak cuchną?

#18: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Sb stycz 09, 2016 12:35 AM
    ----
Witam szanowne państwo-draństwo!

Kilka dni temu spotkałem się z Bahiorem w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49, gdzie przetestowaliśmy czwarty scenariusz Podwójny agent do turnieju Warheim FS - Piekło pocztowe, który odbędzie się 30 stycznia 2016 roku.

Przygotowanie do bitwy:
Po rozłożeniu makiet i przygotowaniu stołu do bitwy, zgodnie z założeniami scenariusza Podwójny agent umieściliśmy na środku polu bitwy trzech oznaczonych znacznikami specjalnymi dezerterów oraz wystawiliśmy w uprzednio wylosowanych strefach rozstawienia swoje drużyny Orków i Gobliny oraz Khazadów z Gór Krańca Świata.

Zgodnie z założeniami scenariusza, każdy z dezerterów w sposób losowy wyekwipowany został w jeden znacznik specjalny. Znaczniki zostały przygotowane w ten sposób, że dwa oznaczały pudło!, a jeden trafienie!. Celem scenariusza było przechwycenie dezertera oznaczonego znacznikiem trafienie! i przetransportowanie go do własnej strefy rozstawienia.





Bahior tradycyjnie wystawił komplet ciężkozbrojnych bohaterów, wspieranych przez krasnoludzkich strzelców i wojowników klanowych, którzy stanęli naprzeciwko hordy 15 brudnych, brzydkich i zielonych... goblinoidów.

Początek



Rozgrywkę rozpoczęli dezerterzy, dwóch z nich ruszyło w stronę Zielonoskórych, natomiast trzeci postanowił szukać ocalenia w szeregach ciężkozbrojnych Khazadów.

Zielonoskórzy nie mogli przepuścić okazji i postanowili pojmać dwóch dezerterów, którzy okazali się na tyle szaleni, by oczekiwać ratunku od goblinoidów. Plan Herszta znalazł poparcie także u Szamana, który z powodzeniem rzucił zaklęcie Prać Ich! i zmotywował swoich niezbyt dbających o higienę kamratów do większego wysiłku.


Plan Czarnego Orka zepsuła nieco pogoda, bowiem w turze Krasnoludów nad polem bitwy rozpętała się burza, która błyskawicznie zmieniła pole bitwy w grząskie bagno uniemożliwiając Orkom i Goblinom bieganie. I choć burza nie wpłynęła w żaden sposób na tempo poruszania się Krasnoludów, to z drugiej strony ulewa skutecznie utrudniała Krasnoludom strzelanie w kierunku brnących w błocie Zielonoskórych.

Rozwinięcie






W czasie kolejnych rund, pośród huku błyskawic i podmuchów wichury, Zielonoskórzy pochwycili dwóch dezerterów, a Tan Krasnoludów pojmał trzeciego zbiega. Bohaterowie wraz z jeńcami, osłaniani przez stronników ruszyli w stronę w własnych stref rozstawienia.

Doszło do kilku starć. Jeden ze Squigów zaszarżował na Tana jednak stary Krasnolud bez trudu odparł i WzA! atakujące zwierzę.

Pozostali Khazadowie zainspirowani czynem swojego dowódcy postanowili dać popalić Zielonoskórym i nie zważając na gwałtowną burzę zasypali przeciwnika gradem pocisków. W wyniku ostrzału Ork został WzA!, natomiast Szaman został PnZ!.

Zakończenie


I choć ciężko w to uwierzyć, to Krasnoludy jako pierwsze doprowadziły do własnej strefy rozstawienia model dezertera. Co więcej, po odkryciu znacznika Bahior zobaczył symbol trafienia, co oznaczało, że to właśnie Khazadzi odnaleźli podwójnego agenta i wygrali potyczkę.

#19: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz stycz 14, 2016 01:40 AM
    ----
Witam szanowne państwo-draństwo!

Kilka dni temu spotkałem się z Bahiorem w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49, gdzie przetestowaliśmy piąty scenariusz Skarbiec do turnieju Warheim FS - Piekło pocztowe, który odbędzie się 30 stycznia 2016 roku.

Przygotowanie do bitwy:
Po rozłożeniu makiet i przygotowaniu stołu do bitwy, zgodnie z założeniami scenariusza na środku pola bitwy umieściliśmy Skarbiec oraz rozłożyliśmy znaczniki specjalne reprezentujące wejścia do tuneli.

Następnie Bahior wystawił broniących skarbca Khazadów na środku pola bitwy, a ja umieściłem Orków i Gobliny w jednej ze stref rozstawienia.

Zgodnie z założeniami scenariusza zadaniem Krasnoludów, którzy wygrali poprzednią rozgrywkę było obronienie skarbca, zaś zadaniem Zielonoskórych było przejęcie budynku.







Bahior tradycyjnie wystawił komplet ciężkozbrojnych bohaterów, wspieranych przez krasnoludzkich strzelców i wojowników klanowych, którzy stanęli naprzeciwko hordy 15 brudnych, brzydkich i zielonych... goblinoidów.

Początek




Rozgrywkę zgodnie z założeniami scenariusza rozpoczęła banda Zielonoskórych. Goblinoidy przed wykonaniem pierwszego kroku zdążyły zresztą stracić jednego ze Snotlingów, który w wyniku zdarzenia losowego został uwięziony w rozpadlinie, która najpewniej pojawiła się pod nogami Zielonoskórych w wyniku działania krasnoludzkich saperów.

Z niewiadomych przyczyn utrata Snotlinga rozjuszyła jednego z goblińskich łuczników, który uległ animozji i biegiem ruszył przed siebie. Niestety zezowaty Goblin najwyraźniej nie dostrzegł ściany, która nagle wyskoczyła mu na drogę, a na której zatrzymał się po pokonaniu kilku kroków. Pechowa ściana, w następnej rundzie stała się zresztą celem potoku klątw i przekleństw który obolały Goblin miotał powodowany kolejna animozją.

W tym czasie reszta Zielonoskórych podzieliła się na dwie niezbyt równe grupy i poczęła okrążać skupionych w centrum pola bitwy pokurczów.

Krasnoludowie widząc co się święci raz za razem posyłali w kierunku biegnących goblinoidów grad pocisków, jednak kule zdawały się omijać Zielonoskórych. Jedynie jeden ze Squigów został Oszołomiony!.

Rozwinięcie





Panoszące się bez większego pożytku w kompanii Zielonoskórych nikczemne Gobliny za nic miały genialny w swej prostocie plan Herszta i nie mogąc doczekać się walki z Krasnoludami postanowiły pobić się między sobą. W wyniku nieopuszczającej Zielonoskórych animozji uzbrojony w trójząb Goblin został powalony na ziemię! przez swojego kamrata.

Nie popisał się także jeden z goblińskich łuczników, który biegnąc po schodach nie zdał testu tereny niebezpiecznego i padł na ziemię oszołomiony!.

W odróżnieniu od zdawałoby się nieco inteligentniejszych goblinoidów, nieskażone myśleniem Squigi zaczęły radzić sobie całkiem nieźle. Jeden z Paszczaków w wyniku przypadkowej i całkowicie niezamierzonej szarży najpierw powalił na ziemię! krasnoludzkiego Łamacza żelaza, następnie przetrwał szarżę nurkującą długobrodego Strzelca, a w końcu wyłączył z akcji! obu Krasnoludów.

Khazadowie na utratę swych towarzyszy odpowiedzieli wściekłym i wcale celnym ostrzałem. W wyniku salwy Herszt otrzymał jedną ranę, Ork i jeden z Debeściaków zostali wyłączeni z akcji!, a drugi Debeściak został oszołomiony!.





Ledwo ucichł huk krasnoludzkich muszkietów, nad polem bitwy przetoczył się ryk Czarnego Orka, który drwiąc ze swych wrogów dał znak swym kamratom by rozpoczęli Łooomot!. Herszt i towarzyszący mu Ork zaszarżowali na Tana, którego oszołomiła! lawina ciosów, zaś zabójczo skuteczne Squigi zmiażdżyły w zębach pancerz Długobrodego i wyłączyły z akcji! starego Krasnoluda.

Nieco dalej i nieco wyżej Wojownik Klanowy powalił na ziemię! Snotlinga, zaś Inżynierowi udało się utrzymać morale i zachęcić Khazadów do ataku.

Niestety szarże nurkujące nie były dziś mocną stroną Krasnoludów. Dwóch niezdarnych długobrodych wojowników nie trafiło w przeciwników i Khazadzi upadli na ziemię, pierwszy z nich został Oszołomiony!, a drugi Powalony na ziemię!.

Znacznie lepiej wyszła Khazadom walka dystansowa, Krasnoludom udało się powalić na ziemię! Szamana i oszołomić! Goblina.

Zakończenie




W piątej rundzie walki Khazadowie uznali swoją porażkę i rozpoczęli odwrót pozostawiając w rękach Zielonoskórych skąpany we krwi Skarbiec wraz z ukrytymi wewnątrz tajemnicami...

#20: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Wt stycz 19, 2016 11:44 PM
    ----
Witajcie!

W minionym tygodniu wraz z Bahiorem rozegraliśmy w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49 trzy z pięciu scenariuszy turniejowych Piekło pocztowe, który odbędzie się 30 stycznia 2016 roku.

Poniżej znajdziecie raport z gry według scenariusza Żelazna skrzynia. Uprzedzam jednak, że będzie to bardzo krótki raport, bowiem rozgrywka w wyniku zdarzenia losowego zakończyła się w drugiej rundzie, ale po kolei...

Przygotowanie do bitwy
Zgodnie z założeniami scenariusza ułożyliśmy z makiet pojedynczą aleję, na środku której ustawiliśmy skrzynie reprezentujące rozbity, płonący powóz, wewnątrz którego ukryta została tytułowa Żelazna skrzynia.

Następnie w strefach rozstawienia wystaliśmy drużyny.

Tym razem w szeregach Krasnoludów znalazł się Żyrokopter, a ja wybierając Zielonoskórych postawiłem na jakość (buahaha) i oprócz trzech bohaterów (na zakup czwartego nie starczyło złotych koron) zatrudniłem Trolla oraz kupiłem Rydwan Orków.





Przyznacie, że chłopaki świetnie się prezentują?!

Początek



Rozgrywkę rozpoczęli Krasnoludowie, którzy w takt silnika Żyrokoptera, dziarskim krokiem ruszyli w stronę płonącego powozu. Zwinny, napędzany parą śmigłowiec szybko dotarł do celu.

I przyszła pora na ruch Zielonoskórych. A przez nieboskłon przetoczył się gardłowy śmiech Khorna!

Rozgrywkę rozpocząłem od zdarzenia losowego!...



Pan Krwi postanowiłem doświadczyć Herszta Zielonoskórych, a Czarny Ork (zgodnie ze swoją przewrotną naturą) nie zdał testu Siły - no bo co to za problem dla takiego dużego Orka wyrzucić 5+ na K6?



I tak oto niezbyt liczna (ale silna, bardzo silna!) drużyna Zielonoskórych została pozbawiona dowódcy oraz rydwanu - bowiem zaprzęgnięte do pojazdu Dziki, gdy tylko poczuły trochę wolności postanowiły uciec z pola bitwy.



Pozostali na polu bitwy Szaman i Debeściak ruszyli do przodu. Natomiast towarzyszący im Troll, pozbawiony pełnych czułości i zrozumienia kopniaków Herszta, pogrążył się w odmętach głupoty i śliniąc się zaczął rysować na murach karykatury Krasnoludów, jako tuszu używając gęstego śluzu, który energicznie wydłubywał brudnymi paluchami z zakatarzonego nosa!



Rozwinięcie



Krasnoludowie, nieświadomi tego, że na drugim krańcu pola bitwy pewien Troll, z zapałem godnym lepszej sprawy, tworzył dzieło swojego życia, bez wytchnienia biegli w stronę płonącego powozu i stojącego nieopodal Żyrokoptera, którego pilot przeszukiwał już płonące szczątki powozu.

Zakończenie



Ba. Krasnoludowie nawet nie mieli okazji dowiedzieć się, że o włos uniknęli zagłady. Bowiem Zielonoskórzy - opuszczeni przez Gorka, a na pewno pozostawieni przez Morka - nie zdali pierwszego testu rozbicia i gnając co sił na swoich koślawych nogach ruszyli za odjeżdżającym w tumanach kurzu rydwanem...

Sekwencja po potyczce
Na szczęście, dzięki Morkowi, a być może nawet dzięki Gorkowi, sekwencja po potycze okazała się łaskawa dla Zielonoskórych. Nie dość, że Herszt powrócił do zdrowia to jeszcze Orkom udało się znaleźć wystarczającą ilość Łupów! by zatrudnić drugiego Debeściaka.

#21: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr lut 10, 2016 08:56 PM
    ----
Witajcie!

W miniony tygodniu na Danse Macabre opublikowałem relację z turnieju Piekło pocztowe..., który odbył się 30 stycznia 2016 roku w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49.

Natomiast dziś mam dla was zaległy raport bitewny z potyczki Stacja pocztowa, którą wraz z Bahiorem rozegrałem w styczniu w ramach przygotowań do turnieju Piekło pocztowe....

Przygotowanie do bitwy
Zgodnie z założeniami scenariusza postawiliśmy na środku stołu pięć budynków, które zostały losowo oznaczone znacznikami specjalnymi. Celem rozgrywki było odkrycie znaczników specjalnych i odnalezienie tego, który oznaczał Trafienie!, a więc i odnalezienie tytułowej Stacji pocztowej.

Następnie w strefach rozstawienia wystaliśmy drużyny.



Tym razem miejsce w rydwanie zajął Szaman Orków, ponadto udało mi się wcielić w szeregi drużyny także drugiego Debeściaka, tym samym zwiększając liczbę bohaterów do 4 modeli.


Natomiast szeregi Krasnoludów zasilili kolejni stronnicy.

Początek




Rozgrywka rozpoczęła się nieszczęśliwie dla Krasnoludów. Po pierwsze, zgodnie z założeniami scenariusza, jeden ze stronników Krasnoludów zdradził i zdezerterował. Po drugie fortuna przypomniała o sobie i potwierdziła, że kołem się toczy.

Oto bowiem, podobnie jak w poprzednim scenariuszu, Mroczni bogowie postanowili rzucić wyzwanie śmiertelnikom - Nurgle upatrzył sobie Tana Krasnoludów i postanowił zawrzeć z nim Pakt przetrwania. Także tym razem wola przeklętych Władców Chaosu okazała się silniejsza i Tan Krasnoludów padł na ziemię powalony straszną chorobą.


Gdy Pan Zarazy odwrócił w końcu w swe zaropiałe oko od stojących naprzeciw siebie odwiecznych wrogów, Krasnoludowie i Zielonoskórzy ruszyli ku sobie...

Rozwinięcie




...by wśród pełnych gniewu i nienawiści okrzyków zewrzeć się w boju.

Zielonoskórzy wspomagając się magią oraz odpowiadając na zew Łooomotu! zaszarżowali na Krasnoludów. Troll uderzył w stojący na ziemi Żyrokoptem, zaś Szaman wjechał Rydwanem w szeregi Krasnoludów. Szarżujący Zielonoskórzy uderzyli w Krasnoludów i pomocą Gorka, a może nawet Morka zdruzgotali Długobrodych, wybijając ich do nogi.

Zakończenie




Szczególnie widowiskowo zakończył się lot Żyrokoptera. Pilot maszyny oślepiony wymiocinami Trolla stracił panowanie nad Żyrokopterem i rozbił się odnosząc bardzo poważne obrażenia...

Zielonoskórzy triumfowali!

#22: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz lut 18, 2016 11:22 PM
    ----
Witajcie!

Przypominam szanownemu państwu-draństwu, że na Danse Macabre opublikowałem relację z turnieju Piekło pocztowe..., który odbył się 30 stycznia 2016 roku w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49.

Natomiast dziś mam dla was raport bitewny z potyczki, którą rozegrałem z Rafałem i jego Zbrojną kompanią z Ostlandu.

Przygotowanie do bitwy




To była pierwsza gra Rafała w Warheim FS dlatego rozegraliśmy podstawowy scenariusz, którego celem było rozbicie drużyny przeciwnika.

Po rozstawieniu makiet i wystawieniu drużyn w strefach rozstawienia rozpoczęliśmy rozgrywkę.

Początek







Przez pierwsze kilka rund Łowcy czarownic i Zbrojna kompania z Ostlandu maszerowały ku sobie, sporadycznie i mało efektywnie ostrzeliwując się z broni dystansowej.

Duchowni na zmianę odmawiali modlitwy i rozpraszali modlitwy przeciwnika.

To było niczym cisza przed burzą... Ale burza zbliżała się szybko...

Rozwinięcie

...i miała kształt pysków Psów bojowych, które szczute przez Łowców czarownic niczym huragan uderzyły w Ostlandczyków. Psy bojowe zraniły dwóch przeciwników, a trzeciego Wyłączyły z akcji! kule wystrzelone z pistoletów przez Łowców czarownic.


Burza rozpętała się na dobre. Kule i bełty niczym grad uderzały w ziemię, krew lała się strugami niczym ulewa, a huk wystrzałów odbijał się echem niczym grom, zagłuszając wichurę z krzyków rannych i umierających.

Zbrojna kompania z Ostlandu nie pozostała dłużna. Masywny Ogr zaszarżował na Flagelantów i WzA! jednego pokutników. Nieco dalej Ostladczycy opanowali się po ataku Psów bojowych i ranili jedno ze zwierząt, a drugie WzA!.


W sercach Łowców czarownic zapłonął święty gniew. Inkwizytor, Prezbiter Sigmara i Flagelanci zasypali Ogra gradem ciosów tak straszliwych, że stwór padł na ziemię krwawiąc z licznych ran.



Kolejne tury upłynęły na zaciętej, krwawej walce. Obywatele Imperium z zapamiętaniem przelewali krew w bratobójczej walce...

Zakończenie



Sigmar sprzyjał swym wiernym i pokornym sługom. Patron Imperium wykorzystał Łowców czarownic niczym narzędzie, którym ukarał Ostlandczyków za popełnione grzechy.

Gra zakończyła się zwycięstwem Łowców czarownic.

#23: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz marca 03, 2016 12:57 AM
    ----
Witajcie!

Przypominam szanownemu państwu-draństwu, że na Danse Macabre opublikowałem relację z turnieju Piekło pocztowe..., który odbył się 30 stycznia 2016 roku w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49.

Natomiast dziś mam dla was zaległy raport bitewny z potyczki, którą wraz z Bahiorem rozegrałem w lutym.

Przygotowanie do bitwy
Wraz z Bahiorem wybraliśmy podstawowy scenariusz, którego celem było rozbicie drużyny przeciwnika.

Po rozstawieniu makiet i wystawieniu drużyn w strefach rozstawienia rozpoczęliśmy rozgrywkę.





Początek








Kaprys Mrocznych Bogów sprawił, że po raz kolejny plugawi Zwierzoludzie Chaosu stanęli na polu bitwy naprzeciw świętych Łowców czarownic.

Gdy wojownicy dostrzeli swych przeciwników, wrogie kompanie ruszyły na spotkanie. W pokryte szaroburymi chmurami niebo wzniosły się pełne furii ryki Zwierzoludzi, oraz głośne, pełne gniewu wersy Litanii nienawiści śpiewanej przez duchownych Sigmara i Łowców czarownic...

Jednak nim wrogowie przelali swą krew Bogowie Chaosu postanowili poddać ich próbie. Oto bowiem niebo pokryło się ciemnymi chmurami, a na ziemię spadł kwaśny deszcz paląc niczym ogień ciała śmiertelników.

Na nic zdały się modlitwy Łowców czarownic i przekleństwa Zwierzoludzi, kwaśny deszcz zebrał krwawe żniwo po obu stronach...



Rozwinięcie










Ledwie na cierpiącą ziemię spadły ostatnie krople kwaśnego deszczu wrogowie ruszyli ku sobie.

Władający bluźnierczą i potężną magią Szaman Zwierzoludzi cisnął magicznym pociskiem i WzA! jednego z Łowców czarownic.

Sigmaryci nie pozostali dłużni, salwa z pistoletów pojedynkowych poważnie osłabiła Minotaura, a potężne ciosy zadane przez Inkwizytora i Prezbitera Sigmara WzA! przeklętą bestię.

Nieopodal Psy bojowe zaatakowały Centigora, zwierzętom udało się nawet zranić stwora, jednak same także odniosły rany.

Nieco gorzej poszło Flagelantowi, który w czasie szarży zaplątał się w cep i padł na ziemię WzA!.

Zakończenie



Starcie było krwawe i krótkie. Śladem WzA! Minotaura poszli kolejni Zwierzoludzi, jeden po drugim padając pod potężnymi ciosami Łowców czarownic.

W końcu zdziesiątkowani Zwierzoludzie oddali pola Łowcom czarownic i skryli się w pobliskim lesie.

#24: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz marca 10, 2016 10:52 PM
    ----
Witajcie!

Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa jeszcze nie czytał, to na Danse Macabre dostępna jest relacja z turnieju Piekło pocztowe..., który odbył się 30 stycznia 2016 roku w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49.

A dziś mam dla was raport bitewny z potyczki według zasad scenariusza Fontanna, którą wraz ze Szczerym rozegrałem na początku marca.

Przygotowanie do bitwy






Po rozstawieniu makiet i wystawieniu drużyn w strefach rozstawienia rozpoczęliśmy rozgrywkę.

Naprzeciw siebie stanęli wierni Sigmarowi Łowcy czarownic oraz chciwi, niemoralni i zepsuci do szpiku kości Grasanci Chaosu noszący znak Slaanesha, którzy postanowili zagrabić dla siebie kosztowności ukryte w stojącej na miejskim rynku fontannie.


Początek


Rozgrywka rozpoczęli plugawi Grasanci Chaosu, którzy biegiem ruszyli w stronę stojącej na środku rynku fontanny.

Łowcy czarownic nie byli tak skorzy do pośpiechu.

Duchowni postanowili powierzyć los kompanii Protektorowi Imperium. Kapłani idąc powoli, w skupieniu odmawiali wersy Litanii Nienawiści. Moc zamknięta w słowach pobożnych psalmów otoczyła łowców czarownic Egidą Templariusza i pokrzepiła na duchu Oracją Prawości. Ponadto Inkwizytor odział się w utkaną ze światła i ognia Zbroja Sigmara, zaś oręż Prezbitera Sigmara napełniła Groza Sigmara.

Łowcy czarownic wzmocnieni mocą Młotodzierżcy ruszyli w stronę przeklętych Grasantów Chaosu a w ich oczach płonął słuszny gniew.

Gdy tylko wybrzmiały święte słowa Kusznik z Tilei celnym strzałem Oszołomił! jednego ze Slaangorów. Drugiego Zwierzoczłeka zaatakowały Psy bojowe. Niestety Książę Chaosu obdarzył swych ulubieńców mutacją Ciernie, które skutecznie wyeliminowały Psy bojowe z walki. Pierwsze zwierzę zostało WzA! na miejscu, a drugie padło w konwulsjach Powalone na ziemię!.

Rozwinięcie

Grasanci Chaosu zaślepieni gorączką złota nie tracili czasu na modlitwy czy rzucanie zaklęć i pierwsi dotarli do fontanny wyprzedzając znacznie idąc powoli łowców czarownic. I tak bohaterowie służący pod sztandarem Slaanesha rozpoczęli przetrząsanie fontanny i odnaleźli w cuchnącej brei trzy znaczniki kosztowności.

Podczas gdy bohaterowie szukali łupów, stronnicy zaatakowali Sigmarytów...

Łowca czarownic odpowiedział ogniem i celnym strzałem z pistoletu pojedynkowego WzA! szarżującego Ogara Chaosu.

Mniej szczęścia mieli Flagelanci. Pierwszy z pokutników został WzA! przez szarżującego Slaangora, a drugi padł PnZ! celną salwą Cierni.

WzA! został także Pies bojowy którego dobił Czarnoksiężnik Chaosu.

Sigmaryci odpowiedzieli na atak Grasantów Chaosu ogniem i mieczem. Jeden z Łowców czarownic wykorzystując dogodne ustawienie swych towarzyszy oddał celny strzał do Czarnoksiężnika Chaosu i WzA! model heretyka...

Zakończenie
...niestety nie dane było Łowcom czarownic dokończyć zbożnego dzieła, oto bowiem Grasanci Chaosu odnaleźli w fontannie czwarty znacznik kosztowności. Heretycy śmiejąc się z przewrotności losu zbiegli z pola bitwy dźwigając na swych barkach przeklęte złoto...

#25: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz marca 17, 2016 10:41 AM
    ----
Witajcie!

Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa jeszcze nie czytał, to na Danse Macabre dostępne są odnośniki do relacji z turnieju Warheim FS, który odbył się 30 stycznia 2016 roku w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49.

A dziś mam dla was raport bitewny z potyczki według zasad scenariusza Dzwon Księcia Chaosu, którą wraz z Inkofonem rozegrałem na początku marca.

Przygotowanie do bitwy





W mroku spowitego dymami miasta stanęli naprzeciw siebie Łowcy czarownic, pokorni słudzy Sigmara Młotodzierżcy i Khazadzi z Gór Krańca Świata, zbyt dumni i pyszni by przyznać, że ich czas już przeminął.

Po rozstawieniu makiet i wystawieniu drużyn w strefach rozstawienia rozpoczęliśmy rozgrywkę.

Celem scenariusza było zniszczenie przeklętego dzwonu, który znajdował się w stojącej na rynku dzwonnicy.

Na początku rundy każdego z graczy upiorne brzmienie dzwonu mąciło umysły wojowników, zsyłając na nich głupotę, furię lub pozostawiając bez efektu.

Ochronę przed efektami działania przeklętego dzwonu zapewniała jedynie zasada niezłomność, do której dostęp dzięki modlitwom miał Prezbiter Sigmara. I właśnie tą modlitwę postanowiłem wykorzystać by wygrać.

Początek





O tym jak silne było działanie dzwonu możecie przekonać się patrząc na powyższe zdjęcia. Modele oznaczone kostką z niewypałem! to właśnie ofiary głupoty sprowadzonej przez dzwon.

Inkwizytor postanowił podzielić kompanię na dwie nierówne grupy. Pierwsza grupa złożona z dwóch zelotów rozpoczęła żmudną wspinaczkę po zniszczonych schodach dzwonnicy. Druga grupa ruszyła w stronę Krasnoludów, by odeprzeć atak starszej rasy.

W tym wszystkim najważniejsze zadanie przypadło Prezbiterowi Sigmara, bowiem duchowny musiał z jednej strony utrzymywać ochronne błogosławieństwo nad swoimi towarzyszami, a z drugiej strony w odpowiednim momencie zdjąć ochronę z zelotów. Bowiem przeklęty dzwon mogli zniszczyć jedynie ci, którzy nie byli odporni na jego działanie.

W planie nieświadomie pomogli samo Krasnoludowie, bowiem inżynier krasnoludów zaniedbując dziedzinę rozpraszania magii nie był w stanie rozproszyć modlitw odmawianych przez duchownych Sigmara.

Rozwinięcie








Tak jak przewidział inkwizytor pierwszą krew przelali krasnoludowie, którzy z broni dystansowej wyłączyli z akcji! jednego z psów bojowych.

Bitwa była zacięta, jednak krasnoludowie musieli uznać wyższość łowców czarownic. Stal długobrodych nie była w stanie przebić pancerzy chronionych mocą Sigmara, a celne ciosy łowców czarownic raz po raz wyłączały z akcji! wojowników krasnoludów.

Zakończenie



Bitwa zakończyła się krótko przed całkowitym wybiciem Krasnoludów.

Zgodnie z założeniami zeloci zniszczyli przeklęty dzwon, ratując miasto przed nieuchronnym obłędem.

#26: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr marca 30, 2016 09:19 PM
    ----
Witajcie!

Szanowne państwo-draństwo wybaczy ale ponownie przypomnę, że na łamach bloga Danse Macabre dostępne są odnośniki do relacji z turnieju Warheim FS, który odbył się 30 stycznia 2016 roku w klubie Inny Wymiar w Katowicach przy ulicy Dębowa 49.

Natomiast dziś mam mam dla was raport bitewny z potyczki według zasad scenariusza Wieża Magusa, którą wraz z Radzikiem rozegrałem w marcu w klubie Inny Wymiar.

Ponadto, w poniższym raporcie możecie przyjrzeć się także bliżej macie do gry Wargames terrain mat – Cobblestone od Deep-Cut Studio.

Deep-Cut Studio jest jednym ze sponsorów czerwcowego turnieju Warheim FS - Śmiech Mrocznych Bogów, a mata do gry będzie jedną z nagród które będzie można wygrać w trakcie wydarzenia.

Przygotowanie do bitwy







Po kilku starciach stoczonych w ruinach Oldenlitz kompania Łowców czarownic dotarła wreszcie pod Wieżę Magusa, w której zamknął się przeklęty czarnoksiężnik.

Niestety nim Łowcy czarownic zdołali wyważyć chronione magią wrota do posępnej wieży, w ruinach miasta pojawił się nowy wróg. Oto bowiem plugawi Elfowie Wysokiego Rodu przybyli na ratunek uwięzionemu wewnątrz budynku czarnoksiężnikowi.

Łowcy czarownic stłoczeni na schodach wieży zostali zdradziecko zaatakowani przez Elfów, którzy ze znacznej odległości razili ludzi wystrzelonymi w łuków strzałami...

Początek








Inkwizytor postanowił podzielić kompanię na dwie grupy. I tak Flagelanci wraz z Zelotami ze słowami Litanii niewiści na ustach, w akompaniamencie ujadania Psów ruszyli w kierunku Elfów. Jednak łucznicy Elfów skutecznie unikali walki wręcz, zasypując za to nacierających Sigmarytów deszczem strzał. I choć z początku nieskuteczny, to w końcu ostrzał Elfów zaczął zbierać żniwa. Pierwszy padł na ziemię przeszyty strzałami Flagelant, po nim padł Zelota i strącony z tarasu Kusznik z Tilei. Również jeden z Łowców czarownic został raniony posłaną z oddali strzałą...

Rozwinięcie


...niewiele lepiej wiodło się Łowcom czarownic w walce wręcz. Bo choć pierwsze dopadły wroga Psy, to jednak zwierzęta nie podołały Mistrzowi Miecza, który bez wysiłku unieszkodliwił agresywnego czworonoga. Również drugi z Flagelantów padł potraktowany toporem Białego Lwa.

I choć stojących na schodach Łowców czarownic skutecznie chroniły odmawiane przez duchownych modlitwy, to Sigmaryci nie byli w stanie odpowiedzieć skutecznym ostrzałem, bowiem pistolety pojedynkowe nie mogły równać się zasięgiem z łukami Elfów.

Zakończenie





Inkwizytor nie mogąc stawić czoła kryjącym się w oddali Elfom, którzy miast walczyć twarzą w twarz, niczym szczury kłębili się na murach, wydał rozkaz odwrotu i Łowcy czarownic ustąpili pola czarnoksiężnikom z Ulthuanu.

I choć Elfowie Wysokiego Rodu obronili ukrytego za murami wieży kamrata, to sami zapłacili za to wysoką cenę. Oto bowiem na polu bitwy pojawiła się grupa toczonych zarazą mieszczan, która ku uciesze Nurla, rozsiewała plagę wśród ruin miasta, a zdradliwa choroba dotknęła wszystkich obecnych na polu bitwy wojowników.

Jak się później okazało większość zarażonych przeżyła, zaraza zabiła tylko, Sigmarowi niech będą dzięki!, przeklętego Maga Elfów Wysokiego Rodu, który padł powalony gorączką i skonał w męczarniach.

Posłowie
I na koniec kilka zdjęć maty do gry Wargames terrain mat – Cobblestone od Deep-Cut Studio:





Jak zapewne zauważyliście mata prezentuje się na zdjęciach bardzo ładnie. Materiał nie odbija światła, a wzór jest dobrze widoczny.

#27: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr wrz 07, 2016 09:29 AM
    ----
Strażnicy dróg z Averlandu (quidamcorvus) vs Barbarzyńcy z Północnego Kisleva (szczery-do-bolu)





Kapitan Herzschwarz von Steinharte podniósł prawą zaciśniętą w pięść dłoń do góry i nakazał swoim podwładnym zatrzymać się, sam przeszedł jeszcze kilkanaście kroków, zatrzymał się w cieniu rzucanym przez masywną skałę i poprawił mankiety bufiastych rękawów.

Z naprzeciwka w tumanie kurzu na karej klaczy nadjeżdżał galopem rajtar, kapitan skrzywił się nieprzyjemnie gdy dostrzegł na łopoczącym za jeźdźcem zielonym płaszczu i rękawach wojskowej bluzy brązowe i bordowe plamy brudu.

- Panie Kapitanie! - jeździec zatrzymał spienionego wierzchowca, zeskoczył na ziemię i stanął na baczność przed dowódcą. - Meldu...

- Do rzeczy! - warknął von Steinharte, zły na podwładnego za paradowanie w brudnym mundurze.

- Melduję, że to nie Orkowie. Ino Kislevici, a właściwie barbarzyńcy, bo niektórzy tylko w skórzanych przepaskach biegają...

- Ilu? Mówże żołnierzu!

- Mniej niż tuzin panie Kapitanie i powóz, a właściwie dwukółka zaprzężona w dwa konie, podobnie jak nasz zaprzęg skrzyniami wyładowana. Myślę...

- Gówno mnie obchodzi co myślicie żołnierzu! - ryknął Kapitan Herzschwarz von Steinharte. - Wy tu nie jesteście od myślenia, myślenie zostawcie lepszym od siebie. Wy jesteście averlandzki żołnierze, a raczej udajecie averlandzkiego żołnierza, bo wyglądacie w tym brudnym mundurze jak cuchnący gównem i szczynami chłop z Ostlandu. Na porannym apelu wasz mundur ma być czysty i nieskażony jak wasz umysł, zrozumiano?

- Tak jest pan...

- Won! Won mi sprzed oczu! - warknął dowódca i odwrócił się do reszty kompanii. - Sierżancie! Do mnie!

Stary żołnierz wyprostował się jak struna.

- Tak jes...

- Jak jest - wszedł mu w słowo von Steinharte - to ja wiem! A jest do dupy! Nie dość, że przyszło mi dowodzić tą nędzną hołotą obwiesi, na karku siedzą nam zasrani Zielonoskórzy, to jeszcze jacyś ubrani w niedźwiedzie skóry barbarzyńcy idą tu Sigmar jeden wie po co z północy. I może… - zamyślił się szlachcic - Może jeszcze chcą zabrać nam kosztowności o których wspominali ci śmierdzący banici co ich na drzewach wieszaliśmy? No czego się gapicie jak świnia na malowane wrota? Przydajcie się na coś i wydajcie tej hołocie, która udaje oddział strażników dróg rozkazy i weźcie się w końcu do roboty, Książe-Elektor nie płaci wam żołdu za piękne oczy, bo i mordy macie jak ci Orkowie paskudne!

Stary Sierżant zmełł w ustach przekleństwo, z trudem opanował narastającą w nim furię i przybrał kamienny wyraz twarzy, jedynie nabiegłe krwią oczy świadczyły o targających nim emocjach.

- Wydać rozkazy, komu? – pomyślał gniewnie. W obecnym stanie określenie oddział było mocnym nadużyciem. Jeszcze tydzień temu licząca półsetki żołnierzy drużyna strażników dróg patrolowała przełęcze prowadzące przez Góry Czarne. Jednak sześć dni temu obozujący w górach żołnierze zostali zaatakowani przez straż przednią hordy Zielonoskórych. Starcie było krótkie i krwawe, Orkowie po ubiciu połowy ludzi, zagonili resztę do jaru i zaczęli kłócić się między sobą kto weźmie w niewolę pozostałych przy życiu, a jako że dyskusja nie przynosiła rozwiązania niektórzy, bardziej biegli w sztuce dyplomacji Zielonoskórzy sięgnęli po argument siły. Przyparci do muru strażnicy dróg, którzy w myślach żegnali się już z życiem, wykorzystali zamieszanie i w niewielkich grupach rozbiegli się po otaczających ich górskich graniach. Orkowie pochłonięci dyskusją na pięści i topory nie zauważyli ucieczki niedoszłych jeńców, dopiero przybycie wodza, potężnego Orka Nurbaga, który za pomocą masywnej maczugi przedstawił swoje racje Zielonoskórzy ruszyli tropem zbiegów…

Rozproszone, kilkuosobowe grupy strażników dróg uciekały na północny-zachód w stronę Averlandu. Trzeciego dnia żołnierze zauważyli podróżującą na południe grupę zbrojnych, którzy samoszóst wędrowali wypełnionym skrzyniami zaprzęgiem. Von Steinharte niewiele myśląc stwierdził, że wyglądający na Tileańczyków wędrowcy są banitami, bo kto normalny w czas wojny wędrowałby naprzeciw Zielonoskórym. Strażnicy dróg szybko przygotowali zasadzkę w której czterech banitów zabili a dwóch pojmali. Ranni mężczyźni łamanym reikspielem próbowali tłumaczyć i wyjaśniać, przy okazji mówiąc coś o jakiś porzuconych nieopodal kosztownością. Herzschwarz von Steinharte uznał to za próbę przekupstwa urzędnika na służbie i rozkazał powiesić łapówkarzy na pobliskim drzewie. Zaprzęg i ładunek skonfiskowano, wykonano egzekucję i oddział ruszył w stronę przełęczy prowadzącej do miasta Drebkau.

***
A dziś natknęli się na podróżujący na południe oddział Kislevitów… Szlag by to. Sierżant zacisnął pięści i wydał rozkazy…



...towarzyszący Averlandczykom Prezbiter Sigmara skrzywił się wyczuwając posępną aurę uroczyska, na którym przyszło im zmierzyć się z barbarzyńcami z dalekiego Kisleva. A może to te skrzynie z kosztownościami, leżące pośród ruin zapomnianej przez bogów osady. Może to…

Rozmyślania duchownego przerwał huk broni palnej, to Kislevici strzelali z samopałów. Dzięki Sigmarowi niezbyt celnie. Averlandczycy odpowiedzieli ogniem, raniąc jednego z kislevskich zbrojnych. Wkrótce również jednemu z Kislevitów, pryszczatemu młodzikowi udało się niegroźnie ranić Herzschwarza von Steinharta - Prezbiterowi zdało się wówczas, że większy jęk zawodu dobiegł od strony stojących za nim strażników dróg, niż atakujących barbarzyńców...



...również drugiemu z pryszczatych młodzików sprzyjało tego dnia szczęście. Młodzieńcowi udało się trafić szarżującego konno rajtara, który jak długi zwalił się powalony na ziemię. W odpowiedzi Kapitan i Sierżant z Averlandu zaszarżowali i wyłączyli z akcji jednego z kozaków oraz powalili na ziemię zbrojnego. Jednak półnadzy barbarzyńcy nie poddali się, pryszczaty młodzik potężnym ciosem pozbawił przytomności leżącego na ziemi rajtara, a zaatakowany przez zwadźcę sierżant z Averlandu padł w błoto bez ducha, obficie brocząc krwią z rany na głowie.

Chwilę później nadjechał powożony przez strażnika dróg powóz, averlandczyk próbował stratować pryszczatego młodzika, jednak kislevita oprócz celnego oka dysponował też chyżymi nogami i umknął spod końskich kopyt, jednak w biegu wyrzucił zrabowane kosztowności. Nieco dalej ukryty wśród skał traper celnym strzałem ranił i powalił na ziemię jednego z kilevickich zbrojnych, zaś Herzschwarz von Steinharte gracko i chwacko odpierał ataki pierwszego z pryszczatych młodzików i sierżanta kislevitów.

...Obładowany kosztownościami Prezbiter Sigmara dostrzegł zwadźcę z Kisleva, wojownik wycierał ostrze pokryte krwią sierżanta i szykował się do ataku. Duchowny pomny rozkazów dowódcy oddał pola uchodząc z dobrami. Chwilę później również walczący samotnie Herzschwarz von Steinharte widząc przewagę barbarzyńców wydał rozkaz odwrotu i Averlandczycy wcale składnie wycofali się na z góry upatrzone pozycje...

***
- Co z nimi? - zapytał obojętnie Herzschwarz von Steinharte wskazując niedbale na rannych sierżanta i rajtara. Kapitan nawet nie udawał, że ranni interesują go bardziej niż zdobyte kosztowności, które z błyskiem w oku oglądał.

- Przeżyją - odpowiedział Prezbiter. - Kawalerzystę ogłuszyli tylko. Gorzej z waszym sierżantem. Temu od uderzenia we łbie się pomieszało i teraz tylko warczy, pieni się i do walki rwie. Podobno nawet tarczę gryzł...

- Panie Kapitanie! Kapelanie! - wyprostowany na baczność traper zameldował się dowódcy i duchownemu. - Odnaleźliśmy dwóch naszych, włóczników znaczy ale towarzyszy im... - traper zawahał. - Waszmościowie sami zobaczycie!

Herzschwarz von Steinharte z niechęcią odłożył klejnoty do skrzyni, zamknął wieko i skrzywił się, gdy do jego nozdrzy dobiegł potworny smród niemytego od wielu miesięcy ciała, jednak na twarzy starego szlachcica pojawił się grymas kwaśnego uśmiechu gdy dostrzegł źródło odoru – potężnego, odzianego w kolorowe ubrania Ogra.

- Dummkopf Stinkerute! - Herzschwarz von Steinharte podszedł do Ogra i zadarł głowę patrząc stworowi prosto w zaropiałe oczy. - Ty stary śmierdzący capie! Synu wszetecznej gamratki i kulawego kozła! Zakało rodu! Na bogów, myślałem żeś poległ tam pod Jehfeld...

- Blisko było - zadudnił basowo Dummkopf Stinkerute - aleś mi wtedy tą rejteradą żyć uratował to i dług mam! A ja długi spłacam! Tedy gdym się dowiedział od tych dwóch obsrańców z dzidami i piórkami w kapeluszach, że w potrzebie jesteś i ze złotem jakimś przez góry wędrujesz, tom przyszedł żeby ci trochę tego błyszczącego ciężaru odjąć... bo długi trzeba spłacać, prawda? - zapytał z dziwnym błyskiem w oku potężny Ogr. - Prawda, panie kapitanie Herzschwarz von Steinharte?


#28: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pn wrz 11, 2016 08:47 PM
    ----
Dziś zapraszam was do lektury raportu z drugiej potyczki stoczonej pomiędzy dowodzonymi przez moją skromną osobę Strażnikami dróg z Averlandu a Khazadami z Gór Krańca Świata pod komendą Bahiora.

Rozgrywkę stoczyliśmy według zasad kampanii 'Wielki Łooomot Nurbaga, czyli ucieczka z Gór Czarnych!' do Warheim FS w którą od września gramy w Innym Wymiarze z Katowicach.




Starzec trząsł się, kaszlał i krztusił flegmą. Po pokrytych zmarszczkami policzkach spływały łzy, które na pokrytej siwym zarostem brodzie mieszały się ze smarkami obficie lejącymi się z nosa mężczyzny.

- My… My… - rzęził a w głosie wyraźnie słychać było tileański akcent. – My podróżowaliśmy z synami i córką, jechaliśmy na wozie. O! Całkiem takim jak ten wasz furgon – mężczyzna wskazał sękatym palcem na stojący nieopodal zaprzęg strażników dróg. Głos mu się załamał a po policzkach pociekły kolejne strumienie łez. Minął pacierz, zanim tileańczyk uspokoił się na tyle by kontynuować opowieść. – Ja stary już jestem, w żywocie co chwilę się gotuje, gazy dupę chcą rozerwać… Co tu dużo mówić, za skałę musiałem iść. Gdy żywot opróżniałem to się stało. Ja dobrze nie widziałem, bo wzrok mam już słaby, a monokl na wozie żem zostawił. – Głos starca znów załamał się, załkał. – Ubili, synów mi ubili, na drzewach wywieli jak bandytów jakiś, a my kupce przecie, do domu z averlandzkim winem wracali…

- A córki? Córki wam nie ubili? – Zapytał Prezbiter zmęczonym, obojętnym głosem.

- Nie – załkał starzec. - Syny uratowali ją, na konia wsadzili i traktem galopem puścili. I tylem ją widział. Przyprowadźcie ją do mnie, byle tylko całą i zdrową - załkał stary kupiec potrząsając przy tym sakwą pieniędzy. Wyraz twarzy starca był przerażająco nijaki i wygasły. Prezbiter Sigmara rozmawiający z kupcem miał wrażenie jak gdyby słowa wydobywały się z nieruchomych, martwych ust zjawy, a po plecach stojącego nieopodal Herzschwarza von Steinharta przebiegł dreszcz. Dowódca kompanii Strażników dróg z Averlandu miał nieodparte wrażenie, że słowa wypowiedziane przez kupca nie padły po raz pierwszy…

- Będzie azaliż z tego jaki profit? – Zapytał Dummkopf Stinkerute wskazując grubym paluchem łkającego kupca. Herzschwarz von Steinharte spojrzał na Ogra, upił łyk wina i skrzywił się gdy do jego nozdrzy doleciał smród niemytego ciała.

– Klecha z nim gada, a kapłani z gadania głównie profit mają. Zresztą co ci do tego?

- A bom słyszał – basowy głos najmity odbił się echem od skał - że tu już tej kupcowej córki szukają po kotlinach. Te! – Ogr podszedł do trzęsącego się ze strachu człowieka. – Podobnoś już najął kogoś do szukania, prawda to?

Starzec skulił się ze strachu przed potężnym Ogrem, usta mu drżały a po pokrytych zmarszczkami policzkach popłynęły łzy.

- Dummkopf zostaw go! Odsuń się. Na Sigmara jak ty cuchniesz. - Herzschwarz von Steinharte nakazał gestem odsunąć się Ogrowi. - Biedak jeszcze na apopleksję padnie i dziecko sierotą zostanie. Dziewczyna braci straciła, a ty jeszcze ojca na śmierć jej przestraszysz.

- Słuchaj starcze, słuchaj uważnie! - Herzschwarz von Steinharte, podszedł do Tileańczyka i podał mu dzban z winem. – Napij się to Aulenbacher, wino z winnicy braci naszego szanownego Prezbitera. Pij śmiało sporo antałków jeszcze mamy na wozie. Pij do dna i słuchaj! Słuchaj uważnie i popatrz! – Kapitan zatoczył ramieniem półkole wskazując na kompanię strażników dróg. – Sigmar ci sprzyja starcze! Trafiłeś na strażników dróg z Averlandu, trafiłeś na mnie! A jam szlachcic, a szlachta w Imperium zawsze biedniejszym i głupszym pomaga! To i tobie pomożemy, poszukamy tej twojej córki i znajdziemy… - Steinharte wziął z trzęsących się dłoni kupca pusty dzbanek.
– Znajdziemy i pozbędziemy się niewygodnego świadka – dodał Kapitan w myślach.

***

- Panie Kapitanie! – Traper wyprostował się jak struna. – Melduję, że w ruinach wsi wypatrzyli my jakąś kobietę. Może to ta?

- Może, a może nie. – Pomyślał Herzschwarz von Steinharte i zaklął szpetnie. Starzec spił się winem i zasnął pijackim snem nim podał im rysopis zaginionej. Kapitan spojrzał na Trapera. – To wszystko?

- Nie, Panie. – Twarz żołnierza pobladła lekko. – W pobliżu są Krasnoludowie, sześciu i powóz. Sądząc po barwach nietutejsi…

- Sześciu? Trollobójcy? – Zapytał Kapitan złym wzrokiem mierząc ogromną postać Dummkopfa Stinkerute.

- Nie! – odpowiedział krótko Traper.

- Szkoda, wielka szkoda…

***



…ciszę przerwał głośny ryk, chwilę później Ogr i Rajtar wyłamali się z szeregu i ruszyli pędem w kierunku Krasnoludów. Za nimi woźnica gwizdał i strzelał z bata poganiając konie zaprzężone do wypełnionego po brzegi powozu. Gdy kawalerzysta mijał zniszczoną fontannę i stojącą przy niej zaskoczoną dziewczynę uśmiechnął się i zasalutował, a następnie w pełnym galopie wypalił z pistoletu. Huk pojedynczego wystrzału odbił się echem od ścian budynków, a ołowiana kula o cal minęła obranego na cel Krasnoluda. Rudowłosa obserwując popisy Rajtara nie zauważyła dwóch Włóczników, którzy jak duchy wyrośli za jej plecami. Gdy zaczęła się szarpać i wyrywać ogłuszyli ją ciosami drzewca włóczni.



Khazadzi odpowiedzieli ogniem, obierając na cel zbliżającego się szybko Ogra. Echo ponownie zadudniło na kamieniach, a dym spowił ulicę i rynek. Dummkopf Stinkerute ryknął gdy jedna z kul drasnęła go w bok, kolejny pocisk zrykoszetował i uderzyłby w ogłuszoną dziewczynę, gdyby Włócznik nie osłonił jej tarczą. Po chwili z dymu z głośnym turkotem wyłoniła się powożona przez Krasnoluda dwukółka. Rajtar zmusił konia do cwału i w ostatniej chwili uniknął zderzenia z wyładowanym skrzyniami wozem.
Nieopodal Kapitan Herzschwarz von Steinharte wykrzykiwał rozkazy. Traperzy wspinali się na wyższe piętra, zajmując dogodne do strzału pozycje. Włócznicy osłaniając się tarczami nieśli nieprzytomną dziewczynę. Rajtar zawracał wierzchowca, Ogr biegł na flankę Krasnoludów.

- Wracaj! – Krzyknął Kapitan w kierunku Rajtara. – Poniechaj Ogra, atakuj woźnicę, atakuj powóz…

Krzyk Kapitana strażników dróg z Averlandu zagłuszył potężny huk, który przetoczył się przez nieboskłon. Ziemia zatrzęsła się, a na południu w niebo wzbiła się potężna kolumna pyłu, skał i lawy. Wulkan eksplodował ogniem, który niebawem zaczął spadać na ziemię płonącym deszczem.



Większość walczących rzuciła się pędem w kierunku ruin szukając schronienia pod pokrytymi dachówkami dachami… Większość ale nie wszyscy. Długobrody Khazad wycelował w Ogra i nacisnął spust. Kamienna kula uderzyła Dummkopfa Stinkerute w pierś, na brzuch stwora trysnęła krew, jednak biegnący Ogr nie zatrzymał się i niczym szarżujący byk z impetem uderzył w Tana i Długobrodego. Krasnoludzki Szlachcic zachwiał się przyjmując na siebie potężne uderzenie Najmity, jednak nie upadł, ustał nawet wtedy gdy Ogr zasypał go gradem ciosów, Tan sparował tarczą potężny cios karwasza bojowego, który każdego innego śmiertelnika zmieniłby w krwawą miazgę, a potem jednym płynnym ciosem pozbawił Ogra przytomności i splunął na ziemię.

Khazadzi widząc triumf dowódcy krzyknęli głośno i wypalili z broni prochowej. Kamienne kule z gwizdem przecięły powietrze, a jedna z nich ugodziła powożącego zaprzęgiem Averlandczyka, który tracąc przytomność osunął się na kozła…



- Ulecz go! – warknął Herzschwarz von Steinharte do duchownego. – Ulecz go! Zaprzęg jest najważniejszy! Powóz za wszelką cenę musi wyjechać z osady! - Prezbiter Sigmara zatrzymał się, złożył dłonie do modlitwy i wykrzyczał wersy Litanii Szpitalnika, czując jak moc Młotodzierżcy przenika jego ciało i skupia się na rannym woźnicy, rany Averlandczyka zasklepiły się w błysku oślepiającego światła a żołnierz wyprostował się i ściągnął lejce…

…Kapitan strażników dróg nie czekał aż wybrzmią wersy modlitwy, wydał pozostałe rozkazy i wraz z nadjeżdżającym Rajtarem zaszarżował na zbliżający się powóz Khazadów. Rajtar w pełnym galopie wypalił z drugiego pistoletu, ołowiana kula trafiła w koło zdzierając metalową obręcz i wybijając szprychę, koło obróciło się raz jeszcze i z głośnym trzaskiem rozpadło na drzazgi. Herzschwarz von Steinharte obrócił w dłoni pistolet łapiąc za lufę i z całej mocy zdzielił kolbą przejeżdżającego konia pociągowego w łeb, zamroczone zwierzę zrobiło jeszcze kilka niepewnych kroków i padło na ziemię. Powóz skręcił gwałtownie i z głośnym hukiem przewrócił na bok, pęd przewracającego się zaprzęgu wyrzucił w powietrze siedzącego na koźle Khazada, który z głuchym i nieprzyjemnym odgłosem uderzył w znajdującą się naprzeciw ścianę…

Dmący ze wschodu wiatr z trudem rozwiewał gęstniejący z każdą chwilą dym, stojący na otwartej przestrzeni Krasnoludowie krzyczeli gdy płonący popiół parzył im skórę, pokryte pęcherzami dłonie nie mogły przeładować broni. Wypełnione pyłem gardło nie mogło wydać rozkazu… Khazadzi oddali pola. Wycofali się w góry…

***



Herzschwarz von Steinharte klął szpetnie w myślach. Jak pech, to pech… Humoru nie poprawił mu nawet Traper, który odnalazł w pobliżu wioski kolejnego Włócznika. Bo nie dość, że Dummkopf Stinkerute przeżył spotkanie z Krasnoludami to jeszcze rudowłosa zamiast okazać się zagubioną, płochą szukającą ratunku niewiastą, to jak tylko odzyskała przytomność zaatakowała pilnujących ją Włóczników i byłaby pewnie nieźle pokiereszowała zaskoczonych żołnierzy wydobytym z ukrycia nożem, gdyby nie Prezbiter i Ogr, którzy jakimś cudem ją uspokoili…

Dziewczyna okazała się łowcą nagród pracującym dla Hrabiny Ludmiły, widząc podejrzliwe spojrzenie Kapitana okazała nawet odpowiednie dokumenty i z uwagi za zaistniałą sytuację zażądała ochrony strażników dróg. Co robiła w osadzie i na kogo polowała nie odpowiedziała.

Herzschwarz von Steinharte klął na czym świat stoi. Z pieczęcią Księżnej-Elektor Ludmiły von Alptraum, Wielkiej Hrabiny Averlandu, Pani na Averheim nijak nie było mu dyskutować, nawet tu w tej opuszczonej przez Sigmara osadzie. – Za dużo świadków – pomyślał - za dużo świadków i jeszcze te przeklęte sieroty…

…krótko po tym, jak Khazadzi opuścili osadę i uciekli w góry z piwnic, podziemi i Sigmar raczy wiedzieć skąd jeszcze, nie bacząc na opadający na ziemię popiół, zaczęły wychodzić małymi grupkami sieroty i stare baby, które jakimś cudem przeżyły atak Zielonoskórych. W normalnych okolicznościach Herzschwarz von Steinharte kazałby im zebrać dobytek i wyruszyć do Drebkau, a sam wraz ze strażnikami dróg ofiarnie przecierałby uciekinierom szlak ale teraz, w towarzystwie agenta Księżnej-Elektor? Nijak nie mógł tego zrobić. – Ot! Baby u władzy, świat się kończy – pomyślał tylko gorzko. I tak, miast czym prędzej ruszyć w stronę równin Averlandu, mitrężyli czas ratując zasmarkane sieroty i śmierdzące starością baby…


#29: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Wt paźdź 11, 2016 06:02 PM
    ----
Zapraszam do lektury raportu z trzeciej potyczki stoczonej pomiędzy Strażnikami dróg z Averlandu a Piechotą Morską z Marienburga pod komendą Krnabrnego (z którego relacją możecie zapoznać się TUTAJ).

Rozgrywkę stoczyliśmy według zasad kampanii 'Wielki Łooomot Nurbaga, czyli ucieczka z Gór Czarnych!' do Warheim FS w którą od września gramy w Innym Wymiarze z Katowicach.


Herzschwarz von Steinharte, Kapitan strażników dróg z Averlandu nie słuchał raportu stojącego przed nim Trapera, rozkojarzony wpatrywał się w mgłę. Mleczny, gęsty opar pojawił się znikąd i szczelnie spowił dolinę tłumiąc dźwięki i ograniczając widoczność do kilku kroków. Wilgoć i zimno wdzierały się pod skórzane kurty.

- ...Panie Kapitanie! - zakończył relację ranger, szlachcic odprawił go skinieniem dłoni i spojrzał na masywną postać Ogra.

- To nie jest dobry dzień - odpowiedział Dummkopf Stinkerute. - W nocy miałem sen, śniły mi się Fimiry...

- Fimiry? W górach? - prychnął von Steinharte obcesowo przerywając Najmicie. - To nie Jałowa Kraina, to nie bagna wokół Marienburga. To Czarne Góry! A tam - człowiek wskazał centrum doliny - jest wypełniona samorodkami złota sadzawka. Pozostałość po płuczarce działającej w kopalni kruszcu. Złoto, rozumiesz? Złoto!

- ...śniły mi się Fimiry i krew. Śnił mi się port w Marienburgu... - mówił spokojnie Dummkopf Stinkerute, a w jego gardłowym, chrapliwym głowie dało się słyszeć skrywaną głęboko tęsknotę. - ...i śniła mi się śmierć. - dokończył patrząc z góry na dowódcę strażników dróg z Averlandu.

***

- To ludzie, Panie Kapitanie! - zameldował Traper. - Sądząc po barwach Marienburgczycy. Dużo. We mgle ciężko policzyć...

- A jak zadanie, wypełniliście rozkaz? - zapytał zimno Kapitan.

- Tak, Panie Kapitanie! Sidła założone, tylko czemu w tamtym...

- Bo taki wydałem rozkaz! - warknął niemal niesłyszalnie Herzschwarz von Steinharte. - I nigdy, powtarzam NIGDY więcej nie chcę o tym słyszeć. Choćby was kołem łamali... Zresztą... - w oczach szlachcica pojawił się bardzo nieprzyjemny błysk - ...jeśli się wyda to Księżna-Elektor Ludmiła von Alptraum wszystkim nam spotkanie z Mistrzem Małodobrym zafunduje. Odmaszerować!

Kapitan spojrzał w kierunku Dummkopfa Stinkerute - Port w Marienburgu i śmierć powiadasz?

Ogr wzruszył potężnymi barkami, spojrzał na łowczynię nagród rozmawiającą z Prezbiterem Sigmara i uśmiechnął się wilczo.

- I krew. Dużo krwi - zarechotał Ogr. - Oj, szkoda. Szkoda, spodobała mi się.

- Po wszystkim możesz sobie ją wziąć. Tylko dyskretnie, ludzi mi nie gorsz...

- Mówiłem już, że to nie jest dobry dzień? - zapytał szczerząc zęby Dummkopf Stinkerute.


Herzschwarz von Steinharte zaklął szpetnie. W gęstej jak mleko mgle nie było nic widać, głosy ludzi odbijały się echem od niewidocznych zboczy doliny, zwodziły. Gdzieś w oddali rozległo się wściekłe parskanie konia i urwany krzyk człowieka.

- Wśród Marienburgczyków jest ktoś kogo szukam Kapitanie! - Łowczyni nagród zignorowała panujący po drugiej stronie doliny harmider. - Żądam, by pańscy najlepsi ludzie pomogli mi go schwytać.

Dowódca strażników dróg spojrzał na dobrze zbudowaną młodą dziewczynę, na jej ognistorude włosy, zielone oczy i piegi pokrywające nos, policzki i częściowo odsłonięty warty patrzenia dekolt.

- Żądasz? A żądanie swe popierasz pieczęcią miłościwie panującej nam Księżnej-Elektor - bardziej stwierdził niż zapytał von Steinharte. - Dobrze zatem. Dummkopf Stinkerute to najlepszy wojownik jakiego mam, choć trudno nazwać go człowiekiem. Dlatego, by twemu żądaniu stało się zadość dostaniesz jeszcze do pomocy Rajtara. Nie jest najlepszy ale dla ciebie wystarczająco dobry. Czy to cię satysfakcjonuje pani?

- A reszta waszych ludzi?

- Reszta moich ludzi pójdzie za mną. - Kapitan uśmiechnął się. - I wspomoże was jeśli zajdzie taka potrzeba. Wspomoże was niezwłocznie.

***

- Naprzód! - ryknął Dummkopf Stinkerute do Rajtara i Woźnicy. - Ja z nią zostanę, a wy naprzód! Naprzód!

Ogr kucnął i z okrutnym błyskiem w oku spojrzał na leżącą pod skałą dziewczynę. Przyłożył wyprostowany palec wskazujący do ust.

- Ciii! Nie krzycz, zdradzisz naszą pozycję - szepnął cicho Najmita. - Trzeba było słuchać Traperów. Mówili na odprawie, żeby nie biegać we mgle bo wykrotów i szczelin po starej kopalni tu pełno. I nogi można połamać...

- Trzeba... było... na... mnie... poczekać... - wysapała ciężko i wyciągnęła dłoń w kierunku Ogra. - Pomóż... mi...

Najmita złapał ramię dziewczyny, podniósł ją, obrócił i wielką jak bochen dłonią zasłonił ustal i nos.

- Ciii! Spokojnie, jeszcze chwilę i będzie po wszystkim, nie będzie bólu, nie będzie cierpienia. - Ścisnął mocniej gdy pozbawiona powietrza łowczyni nagród zaczęła się szarpać walcząc o życie. - Zostawię cię na chwilę ale nie martw się. Kiedy skończy się bitwa wrócę do ciebie i zrobię to, na co teraz nie ma czasu. Ciii!


Strażnicy dróg zatrzymali się gdy nieopodal za skał usłyszeli stłumiony przez mgłę krzyk kobiety.

- Naprzód! - warknął Herzschwarz von Steinharte. - Nie jest sama. Wiedziała co robi, a my tu mamy swoje zadania. Naprzód!

... Traperzy oraz Rajtar i powożony przez Woźnicę Zaprzęg wyprzedzili strażników dróg i znikli w mgle zbliżając się do położonej w sercu doliny sadzawki, w wodach której błyszczały wielkie jak pięści samorodki złota…

Zapanowała cisza, którą przerwał głośny świst przecinającego powietrze masywnego bełtu wystrzelonego z kuszy przez bogato odzianego kawalerzystę, który na drugim brzegu sadzawki wynurzył się z mgły. Pocisk z impetem uderzył w jednego z Traperów.

- Raz! - krzyknął głośno odziany w barwy Marienburga kawalerzysta.

- Wróg! - krzyknął Rajtar dobywając w galopie pistoletu, z którego wystrzelił w kierunku wrogiego jeźdźca, jednak z lufy zamiast huku dobiegł jedynie stłumiony syk niedopalonego prochu. Rajtar zaklął i dobył drugiego pistoletu. Nacisnął spust, potężny huk odbił się echem od ścian kotliny, a ołowiana kula raniła uzbrojonego w kuszę konnego. Zraniony zacisnął zęby, opanował wierzchowca, przeładował kuszę i posłał bełt w ślad za niknącym we mgle Rajtarem. Mgła stłumiła zarówno krzyk bólu i oddalający się odgłos kopyt lekkiego wierzchowca.

- Dwa! - krzyknął Kapitan żołnierzy z Marienburga! - To nie jest wasz dobry dzień!

- Marienburg i śmierć... - wyszeptał Herzschwarz von Steinharte, a po chwili krzyknął głośno - Traper! Pikinierzy! Zająć się tym konnym. Reszta za mną! Naprzód! Stinkerute gdzie jesteś? Pora zarobić na żołd!

Ogr, który chwilę wcześniej wyłonił się zza skały ryknął głośno, dobył maczugi i w pełnym biegu uderzył na żołnierzy z Marienburga. Zaskoczeni atakiem potężnego Najmity wojownicy stanęli jak wryci, a dwóch stojących bliżej upadło na ziemię gdy stwór z impetem wbił się w ciżbę. Po chwili na Stinkerute zaszarżowali kolejni Marienburgczycy, jednak Ogr z uśmiechem na szpetnej twarzy odpierał ich ataki i jednego po drugim wyłączał z walki. - Raz! - ryknął gdy na ziemię padł pozbawiony przytomności kapłan Mannana. - Dwa! - gdy na ziemię osunął się młody Mat...

Jednak reszcie strażników dróg z Averlandu nie wiodło się tak dobrze. Spod kół rozpędzonego powozu bez trudu odskoczył doświadczony widać w takich manewrach Żołnierz okrętowy. A gdy pędzące na siebie wrogie zaprzęgi odbiły się od siebie burtami dolinę wypełnił ogłuszający łoskot...

- Trzy! - krzyknął odziany w barwy Marienburga Kapitana, celnym strzałem raniąc Prezbitera Sigmara.

- Cztery! - na ziemię bez ducha osunął się trafiony bełtem Pikinier.


Herzschwarz von Steinharte zaklął po raz kolejny. Gęsta jak mleko mgła, która oślepiła Averlandczyków zdawała się w ogóle nie przeszkadzać pochodzącym z Jałowej Krainy Marienburgczykom.

- To nie jest dobry dzień - wyszeptał Herzschwarz von Steinharte. - Odwrót! Ogr sobie poradzi. - Albo i nie. Zresztą Stinkerute i tak ma tu jeszcze coś do zrobienia - pomyślał Kapitan Averlandczyków cofając się w mgłę…

#30: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz paźdź 20, 2016 10:12 PM
    ----
Zapraszam do lektury relacji z czwartej rozgrywki stoczonej pomiędzy Strażnikami dróg z Averlandu a Zbrojną kompanią z Ostlandu pod komendą Torina.

Rozgrywkę stoczyliśmy według zasad kampanii 'Wielki Łooomot Nurbaga, czyli ucieczka z Gór Czarnych!' do Warheim FS w którą od września gramy w Innym Wymiarze z Katowicach.


Na twarzy dowódcy strażników dróg z Averlandu pojawił się grymas, który przy odrobinie dobrej woli mógł być uznany za uśmiech. Zbrojny odwrót udał się wcale nieźle. Poza bezczelną łowczynią nagród nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń, a gdy mgła ustąpiła do oddziału dołączył kolejny Rajtar, który od czasu starcia z Zielonoskórymi podążał za strażnikami dróg.

- I co? - Herzschwarz von Steinharte zwrócił się do stojącego obok Najmity. - Miałeś może sen? Fortuna odwróci się i uśmiechnie do nas?

- Miałem! Widziałem uśmiech! Piękny uśmiech! - zadudnił basowym głosem Dummkopf Stinkerute. - Tyle, że nie Fortuna się śmiała. Przepastne Trzewia i Inni bogowie otrzymali ofiarę. Oj, dużo ten piegowaty rudzielec ofiarował! Oj, dużo!

- Uważaj psi synu! - syknął Kapitan. - Ja na twoje bezeceństwa i szamanizm mogę zamknąć uszy, bośmy wiele razem przeszli ale Prezbiter nie zna litości! Bacz tedy, co mówisz przy duchownym!

Ogr uśmiechnął się wilczo. - Nie lękaj się dowódco. Kapłan też był w tym śnie.

- A ty? - zapytał Herzschwarz von Steinharte. - Byłeś tam, w tym śnie?


- Co to ma być? - zapytał z wyraźnym obrzydzeniem Herzschwarz von Steinharte. - Co to za banda wieśniaków z klatką na kołach? Traperzy, czy pod tymi utytłanymi błotem, i zapewne gównem, ubraniami widać jakieś barwy?

- Panie Kapitanie! - stojący bliżej ranger naprężył się jak struna. - Melduję, że wnioskując po smrodzie, jeńcach i psach to będą handlarze niewolników z Ostlandu...

- Ostland! Tfu! - splunął pod nogi dowódca strażników dróg z Averlandu. - Banda chudopachołków, śmierdzących bimbrem chłopów i obsranych niewolników. Nic dziwnego, że Hordy Chaosu spustoszyły północ Imperium...

- ...melduję ponadto, że na trakcie ujawniliśmy wóz z ładunkiem. - kontynuował Ttraper. - Ma strzaskane koła i połamane osie ale skrzynie z oznaczeniami gildii kupców wyglądają na nietknięte...


...Rajtarzy galopem ruszyli w stronę nadbiegających wilków. Gdy masywne, kudłate bestie zbliżyły się na odległość strzału kawalerzyści wypalili z pistoletów. Huk wystrzałów odbił się echem od ścian doliny, a prochowy dym zasnuł powietrze. Ołowiane kule z głośnym świstem przeleciały tuż nad łbami wilków, a bestie opętane mocą towarzyszącego Ostlandczykom maga zwróciły płonące bursztynowo ślepia na jeźdźców i wyjąc przeraźliwie skoczyły w stronę koni. Rajtarzy sprawnie zawrócili wierzchowce i pocwałowali w kierunku własnego oddziału wciągając wilki w pułapkę...

...pułapka okazała się być kilkuset kilogramowym Ogrem, który zwykł się przedstawiać jako Dummkopf Stinkerute. Górujący nad zwierzętami Najmita potężnymi ciosami okutej żelazem maczugi posłał dwa z trzech wilków na ziemię. Płonący w oczach bestii bursztynowy blask zgasł jak zdmuchnięta świeca...


Z drugiej strony traktu, Ostlandczycy głośnymi krzykami i razami batów zmusili wynędzniałych Niewolników do szybkiego marszu, a sami zajęli się plądrowaniem wozu, z którego w pośpiechu zdejmowali wypełnione kosztownościami skrzynie.

Jednak krzyk i bat to za mało, by zmusić jeńców do zaatakowania potężnego Ogra, który w akompaniamencie huku wystrzałów miażdżył w ogromnych dłoniach łeb trzeciej bestii. Gdy kudłate truchło padło na ziemię, a pękające kości zatrzeszczały pod podkutymi żelazem butami Najmity, Dummkopf Stinkerute ucapił stojącego najbliżej sparaliżowanego strachem Niewolnika i jednym ruchem skręcił mu kark i uśmiechnął się...

Nagle Fortuna dotąd sprzyjająca strażnikom dróg z Averlandu spojrzała życzliwiej na handlarzy niewolników. Jeden z żołnierzy kryjący się dotąd za porzuconym powozem wypalił z garłacza w stronę nadciągających Averlandczyków. Grad wystrzelonych z garłacza odłamków ranił Prezbitera Sigmara i jednego z Rajtarów. Duchowny krwawiąc z wielu ran padł na ziemię, raniony kawalerzysta, choć z trudem, to zdołał utrzymać się w siodle. Drugi z jeźdźców wystrzelił w szereg nadbiegających Niewolników posyłając jednego z jeńców na ziemię...


...kilka uderzeń serca później reszta Niewolników padła na ziemię, wycięta do nogi przez Averlandczyków.

- Głupiec! - szepnął Herzschwarz von Steinharte. - Marnuje dobre narzędzia. Nie posyła się bezzębnego psa do walki z wilkiem, a z armaty nie strzela się do muchy. Jeśli tak walczą Ostlandczycy, to nic dziwnego, że Hordy Chaosu spustoszyły północ Imperium...

Nieco dalej Dummkopf Stinkerute walczył zajadle z kilkoma myśliwymi oraz Ogrem służącym w szeregach handlarzy niewolników. I choć Najmita stawiał zacięty opór, to w końcu padł pod przewagą przeciwnika...

- Nec Hercules... - pomyślał Herzschwarz von Steinharte widząc kątem oka upadek Ogra. Nie dbając o los towarzysza Kapitan strażników dróg wypalił do wrogiego maga i celnym strzałem posłał go na ziemię.

Jadący w ślad za Ogrem powóz Averlandczyków z łomotem uderzył w triumfujących jeszcze przed chwilą Ostlandczyków. Pogromcom Dummkopfa Stinkerute w większości udało się uniknąć uderzenia. W większości, bowiem jeden z handlarzy niewolników pośliznął się na mokrej ziemi i wpadł prosto pod koła pędzącego powozu.


Ostlandczycy widząc padającego towarzyszy zaatakowali wściekle siekąc na ślepo w przejeżdżający powóz. Jeden z ciosów dosięgnął i ranił Woźnicę, który bez przytomności osunął się na kozioł. Zaprzęgnięte do powozu konie zarżały i galopem ruszyły przed siebie taranując znajdujących się przed nimi Ostlandczyków.

- Zawsze znajdzie się większa ryba... - skomentował Herzschwarz von Steinharte, który wraz z towarzyszącymi mu strażnikami dróg zaatakował i śmiertelnie ranił Ogra z Ostlandu. - Pora kończyć to przedstawienie.

Kapitan splunął na ziemię i wzniósł do góry okrwawiony miecz. Po chwili okrwawiony oręż podniósł ponad głowę Sierżant, który wściekłym atakiem pozbawił przytomności ranionego kulą maga.

- Averland! Averland! Averland!

Przerażeni Ostlandczycy zbiegli z pola walki...

#31: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: Torin , Location: Katowice Post Posted: Pt paźdź 21, 2016 02:49 PM
    ----
No ładnie, ale akcja tej potyczki była tak zakręcona, że aż niewiarygodna;-)

#32: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz list 10, 2016 01:28 PM
    ----
Zapraszam do lektury relacji z piątej rozgrywki stoczonej pomiędzy Strażnikami dróg z Averlandu a Zbrojną chorągwią z Kisleva pod komendą Szczerego.

Rozgrywkę stoczyliśmy według zasad kampanii 'Wielki Łooomot Nurbaga, czyli ucieczka z Gór Czarnych!' do Warheim FS w którą od września gramy w Innym Wymiarze z Katowicach.


Leżące na dnie doliny kamienie zazgrzytały, gdy masywna postać obróciła się gwałtownie, w powietrze wzbiły się kłęby pary, a Dummkopf Stinkerute wychrypiał w mrok:

- Oto jestem Panie! – głos Ogra drżał lekko.

- Ukinletreimś ęis śełinźóps! – dobiegający z mroku głos zdawał się dobywać w głębi płonącego pieca. – Icśomodaiw einm ald zsam yt eikaj?

- Wypełniłem Twoją wolę Przedwieczny – Ogr relacjonował z karnie pochyloną głową. – Oddział strażników dróg pod dowództwem Herzschwarza von Steinharte zmierza prosto w pułapkę, prosto w…

- Aiwezrt Entsapezrp W! – głucho wydobyło się z mroku. – Ot meiw! Meiw ein ogezc wóm… Awezrjedop śoc ahcelk?

- Podejrzewa, jest groźny. – Ogr podniósł głowę ale nie odważył się spojrzeć w mrok. - Prezbitera Sigmara trzeba się pozbyć Panie! Tylko…

- Dól. Ałgm. Otołz. Einimo ein ęic adorgan a ćśonfu jadałkop. Mewabein og ipątsaz śotk. Ęis ymeizdębzoP

***

- Masz na imię Hans, tak? - Prezbiter Sigmara podał Traperowi kubek z gorącą herbatą, a gdy ten skinął potakująco głową zapytał. – Co tam widziałeś?

Traper przyjął parujący kubek i upił łyk. Milczał przez chwilę.

- Na środku doliny znajduje się kamienny krąg, dziwny jakiś. Nigdy wcześniej nie widziałem takich znaków jak na tych kamieniach – Traper zadrżał wyraźnie - Straszne jakieś.

- Podobno wewnątrz złoto widziałeś? – zapytał duchowny.

- Nie, Johann widział. – Oczy rangera rozbłysły. – Ja widziałem… Zresztą nie pamiętam co widziałem. W tej przeklętej mgle to mogło być cokolwiek. Wybaczcie Panie, obowiązki mam...

- Rozumiem. Niech Sigmar ci sprzyja!

***

- Einimo ein ęic adorgan a ćśonfu jadałkop… – wyszeptał cicho Dummkopf Stinkerute.

- Co tam bełkoczesz psi synu? Uszy bolą od tego zgrzytania. To twoja mowa? – Ogr zaklął bezgłośnie, nocny rytuał zmęczył go bardziej niż myślał. Tracił czujność a kapitan Averlandczyków zaskoczył go.

- Tak. To modlitwa w moim języku. – Odpowiedział obracając się w stronę Herzschwarza von Steinharte…

- Jak tam nasze sprawy? Miałeś sen? – zapytał kapitan.

- Tak! - Dummkopf Stinkerute uśmiechnął się. – O tak! Śnił się bajeczny skarb ukryty w pośród kamiennego kręgu, śnił mi się Averheim. A co?

- Nic. – warknął Herzschwarz von Steinharte. – Przygotować się do wymarszu!

***



Herzschwarz von Steinharte wpatrywał się w gęstą jak mleko mgłę, przed sobą widział strażników dróg wykonujących wydane wcześniej rozkazy, w oddali dostrzegał niewyraźne sylwetki zbrojnych z Kisleva zbliżające się do kamiennego kręgu. Po chwili od strony głazów rozległ się nieprzyjemny zgrzyt, a jeden z Kislevitów krzyknął głośno…

Krzyk zagłuszyły wystrzały z pistoletów. Herzschwarz von Steinharte nie wiedział, czy to strzelają Rajtarzy, którzy wraz z Traperami wysforowali się do przodu, czy także uzbrojeni w broń palną Kislevicy. Od ścian kotliny echem odbijały się nawoływania Kislevitów oraz pomruk modlitwy odmawianej przez kapłana Ursuna…

Kapitan Averlandczyków zaklął głośno. Gęsta mgła niemal uniemożliwiała dostrzeżenie idących przed nim żołnierzy, nie mówiąc o obserwacji pola walki.

Po chwili kamienny zgrzyt rozległ się bliżej, a na ziemię padł jeden z Traperów, który zanadto zbliżył się do kamiennego kręgu. Kolejny zgrzyt i krzyk, tym razem w oddali – to jeden z Kislevitów padł na ziemię bez zmysłów.

- Gdzieś ty nas zabrał psi synu! – Kapitan zapytał stojącego nieopodal Dummkopfa Stinkerute. – Co to jest na krew przodków?

- To! – zaśmiał się Ogr wskazując okutą żelazem maczugą na kamienny krąg. – To rozwiązanie Twoich problemów panie Kapitanie! Rozwiązanie ostateczne… Wystarczy, że wyciągniesz rękę. Wyciągniesz?



Herzschwarz von Steinharte podszedł do kamiennego kręgu i wyciągnął rękę. Wewnątrz kamiennego kręgu kłębiła się mgła przybierając fantastyczne i niepokojące kształty. Kapitan wpatrywał się w mgłę szeroko otwartymi oczami, świat wokół niego zwolnił, rozmył się. Kątem oka dostrzegł Kislevitów szarżujących na uciekających Rajtarów, widział padające na ziemię Sierżanta z Kisleva w którego uderzyły ukształtowane z mgły macki, dostrzegł ołowiane kule, które z trudem przebijały się przez mgłę w stronę Dummkopfa Stinkerute, który bez wysiłku zszedł z toru lotu i wraz z Pikinierami i wyjącym z gniewu Sierżantem zaszarżował na zbrojnych z Kisleva. Ziemię splamiła krew ludzi z Północy.

Herzschwarz von Steinharte zadrżał gdy mgła wokół jego ramienia zmaterializowała się i przybrała fizyczną postać. Coś silnie i pewnie chwyciło go za ramię i powoli zaczęło wciągać do wnętrza kamiennego kręgu. Świat zawirował, płuca z trudem wciągały powietrze. Kilka stóp nad ziemią, w samym sercu kamiennego kręgu mgła skłębiła się, zaczęła nabierać kształtów i konturów. Konturów człowieka. Nie do końca człowieka. Ludzie nie miewali ani takich wielkich głów, ani takich długich rąk. Ani wielkich rogów, wyrastających z czoła sklepionego jak u wołu...

- Dość tego! - wrzasnął Prezbiter Sigmara z całej mocy wypychając poza krąg Herzschwarza von Steinharte. - Na Sigmara! Dość!

Herzschwarz von Steinharte zatoczył się w tył. Widział jak utkany z mgły kształt rozwarł w niemym ryku ogromną paszczę. Widział jak trafiony mocą Prezbiter Sigmara osunął się bez zmysłów na ziemię, krwiawiąc z ust, nosa, uszu i oczu. Słyszał gardłowy śmiech Ogra...



Dummkopfa Stinkerute ryczał, a kislevici padali u jego stóp. Krwawe żniwo zbierał także opętany furią Sierżant i Pikinierzy, beznamiętnie raniący wrogów długimi włóczniami.

Z drugiej strony kamiennego kręgu osamotnieni Bojar i Kapłan Ursuna dzielnie odparli atak Rajtarów i Trapera, a widząc rosnącą przewagę Averlandczyków zaatakowali wściekle i przebili się przez szereg przeciwników torując sobie drogę ucieczki ze spowitego mgłą piekła…

***
- Zbierz ludzi i ruszaj. Ja ma tu jeszcze coś do zrobienia. - Ogr odwrócił się w stronę Herzschwarza von Steinharte. - Klecha nie przeżyje, sam z siebie w niczym nam nie pomoże. A pomocy wciąż potrzebujemy. Rozumiesz to Panie Kapitanie? Musi się stać, co stać się musi... Dziś wygraliśmy! Żyjemy.

Herzschwarz von Steinharte odwrócił się i wydał rozkazy. Dummkopf Stinkerute podniósł ciało nieprzytomnego duchownego i wszedł pomiędzy prastare głazy, wyryte na kamieniach inskrypcje zapłonęły krwawą czerwienią.
Last edited by quidamcorvus on Cz list 17, 2016 05:20 PM; edited 1 times in total

#33: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz list 17, 2016 05:19 PM
    ----
Zapraszam do lektury relacji z piątej rozgrywki stoczonej pomiędzy Strażnikami dróg z Averlandu a Elfami Wysokiego Rodu z Ulthuanu pod komendą Radzika.

Rozgrywkę stoczyliśmy według zasad kampanii 'Wielki Łooomot Nurbaga, czyli ucieczka z Gór Czarnych!' do Warheim FS w którą od września gramy w Innym Wymiarze z Katowicach.


…Dummkopf Stinkerute podniósł ciało nieprzytomnego duchownego i wszedł pomiędzy prastare głazy, wyryte na kamieniach inskrypcje zapłonęły krwawą czerwienią.

- Oto jestem Panie – powiedział w kierunku kłębiącego się pośrodku mroku.

- Źdjedo i imeiz an ęhcelk żółop – z wnętrza kręgu dobiegł szept, który Ogrowi przypominał szelest skrzydeł lecących owadów. - Wófle iwrk ćawokamsaz ęchc. Iarsa z ikżeicś hci ęjużyzrks aj a eindułop an izdul zsizdaworpaz. Źdjedo zaret…

Dummkopf Stinkerute położył ciało konającego Prezbitera Sigmara na ziemi. Kapłan cicho szeptał modlitwę a jego poznaczone bliznami dłonie zaciskały się na wykonanym z gromrilu amulecie w kształcie młota, który na grubym łańcuchu miał zawieszony na szyi. Ogr wyciągnął rękę i ryknął głośno gdy złapał za ogniwa, szybko cofnął dłoń a w powietrzu rozległ się zapach palonego mięsa.

- Sigmar pastor meus est - duchowny modlił się coraz głośniej a amulet zdawał się jarzyć, płonąć wewnętrznym światłem - Nam et si ambulavero in valle umbrae mortis, non timebo mala, quoniam tu mecum es…

Ogr zamknął oczy czując jak wydobywające się z amuletu światło sprawia mu fizyczny ból. Zdrową łapą sięgnął po zawieszoną u pasa maczugę, zamachnął się…

- EIN! – z mroku dobiegł głośny wrzask. Dummkopf Stinkerute nie wiedział, czy krzyk miał go powstrzymać, czy był wyrazem bólu demona? Nie dbał o to, jego skóra płonęła żywym ogniem, a na skórze zaczęły pojawiać się pęcherze. Jednym potężnym ciosem okutej żelazem maczugi uderzył na ślepo, celując w miejsce gdzie powinna znajdować się głowa Prezbitera Sigmara i zwalił się na ziemię wyjąc z bólu. Kiedy się ocknął wewnątrz kręgu nie było nikogo, ani ciała kapłana którego zabił, ani demona któremu służył.



- W ognisko wpadłeś? - Herzschwarz von Steinharte nie zdołał ukryć grymasu obrzydzenia, który wywołał widok poparzonego Dummkopfa Stinkerute. – Czy bogowie ukarali cię za twoje bluźnierstwa i bezeceństwa?

- Musimy iść na południe Panie Kapitanie! – wysyczał Ogr, a z pęcherzy na jego topornej twarzy sączyła się ropa.

- Jak na południe? – ryknął dowódca strażników dróg. - Wódka do szczętu ci mózg wyżarła, czy twoja matka z osłem cię spłodziła? Przecież tam są…

- Tam! – Najmita wskazał dłonią na południe. – Tam! W tej chwili nie ma Zielonoskórych. Ale tam! Tam są Elfowie! Przeklęci Asrai, poranieni, osłabieni i zdziesiątkowani! I mają przy sobie artefakty…

- I co z tego? – zachrypiał Herzschwarz von Steinharte. – Myślisz, że duchowny pozwoli na zatrzymanie magicznych przedmiotów…

- Nie ma już duchownego! Zapomniałeś dowódco? – Ogr skrzywił się, gdy ledwie zasklepione rany na twarzy ponownie otwarły się. - Klecha odszedł z tego świata. Kto inny zajmie jego miejsce.

- Kto? – dopiero co pobladły z wściekłości kapitan uspokoił się, kolory zaczęły wracać na jego bladą jak wosk twarz. – Kto zajmie jego miejsce?

- Mag. – Ogr uśmiechnął się krzywo, a grymas na jego twarzy świadczył, że łże jak pies – Licencjonowany Magister Magii, absolwent Kolegium Cienia w Altdorfie…



- Zbliżają się Panie Kapitanie! – zameldował Traper. – Z północnego wschodu nadjeżdża powóz, obok niego idzie odziany w lwią skórę szpiczastouchy. Dalej, tam na wschodzie przy żółtej wieży jest reszta Asrai. Wyposażeni w długie łuki, mają dobre pole do ostrzału…

- Odmaszerować! - Herzschwarz von Steinharte spojrzał na Ogra - Pora by ten twój Magister Magii pokazał na co go stać…

- Pokaże! – Twarz Dummkopfa Stinkerute wykrzywił grymas, który przy dużej dozie dobrej woli mógł być uznany za uśmiech. – Oczywiście, że pokaże.



Po plecach Herzschwarza von Steinharte przebiegł dreszcz gdy usłyszał nienaturalnie wysoki zaśpiew wydobywający się z ust grubego maga. – Kastrat, czy jak? – pomyślał z obrzydzeniem…

- Uwaga! – krzyknął Ogr. – Kapitanie, Pikinierzy niech przygotują broń i sugeruję zwrot w kierunku maga!

- Wykonać! – krzyknął Kapitan strażników dróg z Averlandu dobywając miecza i obracając się w kierunku grubego kastrata.

Głos czarodzieja wznosił się na coraz wyższe tonacje rezonując i przyprawiając o dreszcze…

- Jeszcze chwila! – krzyczał Ogr. A ciało maga spowiła mleczna mgła, która na ułamek sekundy rozwiała się i zmaterializowała przybierając postać Elfa odzianego w skórę lwa. – Teraz! Bij!

Oczy Elfa rozszerzyły się w zdumieniu, a z gardła wydobył się zdławiony krzyk gdy siedmiu otaczających go Averlandczyków uderzyło jednocześnie. Raniony Asrai brocząc krwią z wielu ran padł na ziemie, a w oddali rozległy się okrzyki Rajtarów, rżenie koni i huk wystrzałów.

Rajtarzy zaszarżowali na uzbrojonego w potężny topór Elfa, Mistrz Miecza z niewiarygodną szybkością uniknął uderzenia lekkiej jazdy i odpowiedział zajadłym atakiem. Stojący w oddali kapitan z niepokojem oglądał wymianę ciosów. Pomimo przewagi Rajtarzy nie potrafili przełamać obrony Mistrz Miecza.

Na północnym wschodzie Elfowie zasypali gradem strzał czarodzieja, która zmaterializował się w miejscu Białego Lwa. Naszpikowany strzałami mag padł na ziemie…

- Coś niezbyt łatwo idzie ta walka. – warknął Herzschwarza von Steinharte do Ogra. – Nie wyglądają na rannych i osłabionych…

- Zaraz będą! – ryknął Ogr i ruszył do przodu.



- Uwaga! Powóz! – krzyknął Herzschwarz von Steinharte uskakując przed nadjeżdżającym galopem powozem Elfów Wysokiego Rodu – W bok! Kryć się!

Zaprzęg z łoskotem uderzył w zaskoczonych Pikinierów i Sierżanta. Część żołnierzy padła na ziemię, Sierżant zatoczył się oszołomiony uderzeniem. Siedzący na koźle woźnica raził żołnierzy uderzeniami bata, konie kopały i gryzły. Krew Averlandczyków strumieniem lała się na ziemię.

Walkę zakończył huk wystrzału z pistoletu Kapitana i pełen furii ryk Sierżanta, którzy zaatakowali i ciężko rani woźnicę. Pozbawione kontroli konie spłoszyły się i biegiem ruszyły przed siebie.

Stojący u podnóża wieży Elfowie wystrzelili w stronę biegnącego Ogra grad strzał, czarnopióre pociski zbliżyły się do celu i minęły stwora nie robiąc mu krzywdy. Elfowie zamarli na zdziwieni. Ta chwila wystarczyła by Herzschwarz von Steinharte dobiegł do stojącego u podnóża wieży Szlachcica Elfów Wysokiego Rodu i trzema potężnymi i celnymi ciosami pozbawił go przytomności, druzgocząc pancerz i kości.

Mistrza Miecza spojrzał w stronę padającego Szlachcica, krzyknął coś w swoim języku i ranionego posłali na ziemię. Kilka uderzeń serca później czarnopióre strzały dosięgły kawalerzystów, którzy ciężko ranni wycofali się z walki.

Herzschwarz von Steinharte przeliczył rannych żołnierzy i uchylił się przed nadlatującymi strzałami.

- Odwrót! – warknął do kilku wciąż przytomnych strażników dróg. – Zabrać rannych i odwrót...

#34: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Sb paźdź 21, 2017 04:25 PM
    ----
W październiku w Innym Wymiarze w Katowicach rozegraliśmy pierwszą rundę kampanii Warheim FS, którą na forum Azylium prowadzi Radzik.

Tym razem do boju poprowadziłem kompanię Khazadów z Gór Krańca Świata w dość nietypowej konfiguracji, bowiem w szeregach drużyny kampanię rozpoczęło tylko czterech bohaterów, odzianych w ciężkie/gromrilowe pancerze, a także tarcze oraz uzbrojonych w broń ręczną i pistolety pojedynkowe.

Ciężkie pancerze w połączeniu z tarczami i bronią ręczną zapewniły Ochronę Pancerza na 1+ w walce wręcz i 2+ przeciw pociskom w fazie strzelania.

Niestety ciężko opancerzeni Krasnoludowie stracili i tak niewielką mobilność i po polu bitwy będą mogli poruszać się w tempie 2" (4" biegiem) na turę.

A jako, że z taką szybkością nie ma co liczyć na wykonanie pierwszej szarży wyposażyłem Krasnoludów w pistolety pojedynkowe, którą pozwolą im zawsze stać i strzelać w szarżującego przeciwnika.



Pierwszą potyczkę rozegrałem z Elfami Wysokiego Rodu dowodzonymi przez Pawła, zwycięzcę turnieju Warheim FS - Mitterherbst.

- Przeklęci Elfowie wciągnęli nas w pułapkę. Pozbawiony honoru pomiot Starych Bogów chciał wystrzelać nas jak jakieś Gobliny. Nas, rozumiesz? Jak jakieś Gobliny! - stary Krasnolud upił potężny łyk piwa ze zdobionego kufla i odstawił naczynie na stół.

- Ale Tan nie jest w ciemię bity, to cwany lis, doświadczony, że hej. Gdy tylko rozeznał się w sytuacji kazał nam ukryć się za kolumnami świątyni. Powiedział: "Cztery kolumny, jedna dla każdego z nas. To znak od Przodków moi bracia. Grimnir jest z nami!" Tak mówił, a my trwaliśmy ukryci za kamieniem, który chronił nas przed bełtami miotanymi z balisty przeklętych Elfów. Z kolei płyty pancerza, wykutego z gromrilu w ogniu wulkanu chroniły nas przed grotami strzał z długich łuków. - Krasnolud zamarł na chwilę, pogrzebał długim pogrzebaczem w kominku, krzesząc tysiące iskier.

- Elfowie swoim zwyczajem uniknęli honorowej walki, a my trwaliśmy tam w cieniu strzał broniąc tej świątyni. Nie mogliśmy wygrać, ale nie pozwoliśmy na zwycięstwo Elfom. I pewnie stalibyśmy tam do tej pory, gdyby nie to co wydarzyło się w świątyni. Gdy zajęliśmy miejsce za strzaskanym murem, Elfowie podeszli do świątyni z drugiej strony. Ten ich Mag wyśpiewał jakieś zaklęcie, a potem oni odeszli. Ale źli byli, widać przeszkodziliśmy im w czymś ważnym. I dobrze. Nie lubię Elfów...







#35: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt paźdź 27, 2017 01:42 PM
    ----
Poniżej opublikowałem kilka zdjęć z dwóch potyczek w Warheim FS, które moi Łowcy czarownic stoczyli w październiku w Innym Wymiarze w Katowicach z Kultem Karmazynowej Czaszki dowodzonym przez Zawiszę Czarnego.

Do boju wystawiłem komplet bohaterów uzbrojonych w broń ręczną i pistolety pojedynkowe oraz średnie pancerze i tarcze. Wśród stronników znalazły się trzy Psy bojowe, a w drugiej bitwie szeregi drużyny zasilił Flagelant.

Zagraliśmy dwie potyczki (scenariusze Magiczny obelisk i Skład celny) w obu przypadkach obrońcą był Kult Karmazynowej Czaszki, a stroną atakującą kompania Łowców czarownic.

Choć nazwać Łowców czarownic stroną atakującą to mocna przesada. Kultyści Khorna w szeregach których znalazł się latający Opętany i automatycznie zdający testy wspinaczki Ogr Chaosu, którzy w ciągu rundy mogli pokonać dystans odpowiednio 16" i 12" i rozpocząć szarżę od trafienia z uderzenia zdecydowanie nie byli modelami przeznaczonymi do obrony i stąd Zawisza Czarny grał nimi ofensywnie.

Po oszacowaniu sił przeciwnika zrezygnowałem z frontalnego ataku, właściwie to zrezygnowałem z jakiegokolwiek ataku i korzystając z osłon i przewag jakie zapewniał teren przemieszczałem moją kompanię tak, by z jednej strony uniemożliwić przeciwnikowi szarżę na bohaterów, a z drugiej w miarę możliwość ostrzeliwać z pistoletów pojedynkowych żądnych krwi kultystów Khorna.

W obu bitwach założenie z grubsza się sprawdziło. W pierwszej potyczce udało mi się nawet WzA! latającego Opętanego, w drugiej byłem tego blisko, bowiem scenariusze kończyły się po 8 rundach realizacją zadania przez Kult Karmazynowej Czaszki.

Łowcy czarownic zdobyli punkty doświadczenia, dwóch bohaterów otrzymało też punkty obłędu, a odnalezione Łupy! pozwoliły na uzupełnienie początkowej rozpiski o dwóch Flagelantów.

Kultystom Khorna powiodło się zdecydowanie lepiej ale ich ścieżka jest kręta i wąska, a łaska Mrocznych Potęg kapryśna!













#36: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pn grud 04, 2017 10:01 AM
    ----
Poniżej opublikowałem kilka zdjęć z potyczki w Warheim FS, którą w listopadzie stoczyłem w Innym Wymiarze w Katowicach.

Rozgrywkę stoczyliśmy w ramach kampanii na zasadzie turnieju organizowanej przez Radzika.

Potyczkę rozegraliśmy na stole ozdobionym Wargames terrain mat – Rake’s Corner od Deep-Cut Studio o której więcej możecie przeczytać TUTAJ.

W ramach trzeciej bitwy (do drugiej bitwy nie doszło z powodu kontuzji gracza) wystawiłem moich Khazadów z Gór Krańca Świata naprzeciw Zwiadowczej kompanii z Królestw Ogrów, którą dowodził Szczery.

Bitwę rozpoczął Szczery, który w pierwszej rundzie scenariusza Pomiot Chaosu wylosował zdarzenie losowe - zakazany owoc - a mocy zdarzenia uległa niemal połowa kompanii Ogrów, która w efekcie w pierwszej rundzie została WzA!.

Następnie Ogry ruszyły w stronę Pomiotu Chaosu. Pierwsze do bestii dopadły Szablozębne, które choć poważnie zraniły stwora to same padły pod razami macek.

W kolejnych rundach Pomiot Chaosu zaszarżował na krasnoludzkiego Długobrodego, który odziany w ciężki pancerz przetrwał pół tuzina druzgoczących uderzeń potwora.

Niestety nim Krasnolud zdążył zatopić topór w sercu plugawej bestii, ta padła pod potężnymi ciosami Rzeźnika Ogrów, który zaszarżował na stwora z drugiej strony pola bitwy.

W tym momencie zakończyła się potyczka.

Khazadzi dzięki dużej różnicy prestiżu drużyny zyskali nieco Punktów Doświadczenia i sporo Łupów!, które pozwoliły na rekrutację dwóch kolejnych Strzelców.







Więcej na BLOGU.

#37: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: Grish , Location: Banden Post Posted: Pn grud 04, 2017 03:02 PM
    ----
Gdzie zdjęcia Ogrów?

#38: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pn grud 04, 2017 03:05 PM
    ----
Grish wrote:
Gdzie zdjęcia Ogrów?
Padła mi bateria w aparacie, a poza tym Szczery jeszcze ich nie pomalował tylko spodkładował czarnym. Razz

#39: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: Grish , Location: Banden Post Posted: Wt grud 05, 2017 07:31 AM
    ----
Klan czarnego szpraju Wink

#40: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pn grud 11, 2017 03:30 AM
    ----
Poniżej opublikowałem kilka zdjęć z potyczki w Warheim FS, którą w grudniu stoczyłem w Innym Wymiarze w Katowicach.

Rozgrywkę stoczyliśmy w ramach kampanii na zasadzie turnieju organizowanej przez Radzika.

Do kolejnej bitwy wystawiłem moich Khazadów z Gór Krańca Świata naprzeciw Nieumarłego pocztu Krwawego Smoka, którym dowodził Radzik.

Co do samej potyczki, to cóż... Poniższy post publikuję w sumie jedynie z kronikarskiego obowiązku.

Plan był prosty. Zająć dogodną pozycję, ostrzelać przeciwnika i zaszarżować Nieumarłych bohaterów.

I częściowo plan się udał. Kompania Nieumarłych została ostrzelana, a bohaterowie zaszarżowani. Tylko co z tego...

Gra zakończyła się zwycięstwem Nieumarłych i masakrą Krasnoludów. Kości nie były po stronie Khazadów - zdecydowana większość testów kończyła się niepowodzeniem, a widok 7+ na 2K6 był rzadkością. No wyjątkiem był rzut na test rozbicia, ten dzięki wynikowi 10 nie udał się za pierwszym razem. Niepowodzeniem kończyły się także rzuty na Ochronę Pancerza 1+.

Również sekwencja po potyczce nie różniła się przebiegiem od samej rozgrywki. Dwóch stronników zginęło, a dwóch bohaterów w wyniku odniesionych ran nie weźmie udziału w najbliższej grze.

Dochodu nie było.












#41: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pt stycz 05, 2018 01:25 PM
    ----
Poniżej opublikowałem kilka zdjęć z potyczki w Warheim FS, którą w grudniu stoczyłem w Innym Wymiarze w Katowicach.

Rozgrywkę stoczyliśmy w ramach kampanii na zasadzie turnieju organizowanej przez Radzika.

Do kolejnej bitwy wystawiłem moich Khazadów z Gór Krańca Świata naprzeciw Piratów z Sartosy, którym dowodził Bahior z bloga The Dark Oak.

Po pogromie jaki Nieumarli dowodzeni przez Radzika zafundowali moim Krasnoludom do walki z Piratami wystawił trzy modele.

Trochę mało, żeby skutecznie otoczyć kilkukrotnie liczniejszą kompanie żeglarzy.

Niestety, mimo chęci Krasnoludom nie wystarczyło czasu by zająć dogodne pozycje. Zaginiony syn kupca wybrał towarzystwo Piratów, a ci dość szybko zaczęli wycofywać się z młodzieńcem na z góry upatrzone pozycje.

Krasnoludowie próbowali pokrzyżować plany człeczyn. W końcu zaginiony, który nad ratunek z rąk Starszej Rasy przedkłada towarzystwo Piratów nie może być tym za kogo się podaje.

Długobrodzi postanowili rozwiązać ten dylemat na swój sposób. Niestety kilka ołowianych kul, które pomimo silnego wiatru udało się wystrzelić w stronę młodzieńca i towarzyszącego mu Pirata jedynie zraniło fałszywego syna kupca, który z pomocą żeglarzy zbiegł z pola walki.

Dzięki sporej różnicy w prestiżu drużyny Krasnoludom udało się zdobyć dodatkowe Punkty Doświadczenia i dochód, który pozwolił na uzupełnienie strat i zakup dodatkowe ekwipunku.








[


#42: Re: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz stycz 18, 2018 06:12 PM
    ----
Poniżej opublikowałem zdjęcia z potyczki w Warheim FS, którą w styczniu stoczyłem w Innym Wymiarze w Katowicach.

Rozgrywkę stoczyliśmy w ramach kampanii na zasadzie turnieju organizowanej przez Radzika.

Do kolejnej bitwy wystawiłem moich Khazadów z Gór Krańca Świata naprzeciw Elfów Wysokiego Rodu z Ultuanu, którymi dowodził Zawisza...

...który przygotował także leśny stół bitewny. No cóż, w końcu dowodzi Elfami...

Rozegraliśmy scenariusz las skarbów, a pierwszym zdarzeniem losowym wylosowanym przez Zawiszę był Miotacz Ołowiu, który zaatakował kompanię Elfów.

O wygranej Elfów nie zadecydowała jednak walka ale szybkość długouchych, które zdążyły zebrać znaczniki kosztowności przed stąpającymi dokładnie po ziemi Krasnoludami.

Dzięki sporej różnicy w prestiżu drużyny Krasnoludom udało się zdobyć dodatkowe Punkty Doświadczenia i dochód, który pozwolił na uzupełnienie strat i zakup dodatkowe ekwipunku.












#43: [Warheim FS] Relacje z potyczek Warheim FS... Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Pn lut 19, 2018 02:09 PM
    ----
Turniej Warheim FS - Przeklęty Szczurołap zbliża się wielkimi krokami.

Postanowiliśmy więc ze Szczerym rozegrać pierwsze dwa scenariusze turniejowe.

Poniżej znajdziecie, krótką relację z potyczki w Warheim FS według zasad turniejowego scenariusza Pomiot klanu Moulder, którą rozegraliśmy w Innym Wymiarze w Katowicach.

Do walki wystawiłem komplet bohaterów Łowców czarownic (wyposażonych dodatkowo w pistolety pojedynkowe, średnie pancerze oraz tarcze) w towarzystwie dwóch Psów bojowych i obowiązkowej Postaci Dramatu, czyli Przeklętego Szczurołapa.

Natomiast Szczery wystawił do walki Zbrojne stado Zwierzoludzi, w którym oprócz kompletu bohaterów i Przeklętego Szczurołapa znalazły się Harpie oraz przyzwane przez Szamana Zwierzoludzi modele Wilczarzy Chaosu.

Zadania, które stoją przed graczami w pierwszym scenariuszu to z jednej strony Wyłączenie z akcji! modelu reprezentującego Pomiot klanu Moulder, a z drugiej przeprowadzenie modelu Przeklętego Szczurołapa do strefy rozstawienia przeciwnika.

Scenariusz rozegraliśmy na macie do gry G-Mat: Forgotten Realm od GameMat.eu o której więcej napisałem TUTAJ.





















Pomysł na rozgrywkę miałem raczej prosty.

Przeklęty Szczurołap wystawiony na lewej flance miał spokojnie zmierzać w kierunku strefy rozstawienia przeciwnika, który jak liczyłem podobnie postąpi ze swoim modelem Postaci Dramatu. Natomiast modele bohaterów uzbrojone w pistolety pojedynkowe miały wykryć i ostrzelać model Pomiotu klanu Moulder.

Niestety, co raczej mnie nie zdziwiło, plan się nie powiódł.

Nie znałem przed rozstawieniem składu kompanii Szczerego, a ten dzięki zdolności wysoki lot jakim dysponują Harpie zaszarżował i pokonał model mojego Bohatera Specjalnego.

Strzelanie z pistoletów pojedynkowych także okazało się dla moich bohaterów nie lada wyzwaniem, a niezliczone jedynki na kostce skutecznie sabotowały plan.

Koniec końców Łowcy czarownic po stracie 1/4 stanu kompanii rozbili się i uciekli z pola walki.

Szczery wygrał scenariusz, choć nie udało mu się zdobyć kompletu Małych Punktów.

Jeden z łowców czarownic umarł w wyniku odniesionych obrażeń, jednak przychód pozwolił na uzupełnienie szeregów kompanii.

ZOBACZ TEŻ NA BLOGU.



Forum IndexRaporty bitewne
Page 1 of 1