Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0

All Posts
<
1 2 3 ... 41 42 43 ... 73 74 75
>
Forum IndexBery & bojki

#616: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: Gabriel_Daco Post Posted: Wt grud 20, 2011 09:13 AM
    ----
Mam plan, ale to nie odpowiedź na moje pytanie Wink

#617: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Wt grud 20, 2011 09:16 AM
    ----
Gabriel_Daco wrote:
Mam plan, ale to nie odpowiedź na moje pytanie Wink
Bo zbliża się rocznica Azylium, bo te bandy się kurzą na półce, bo umiem i mogę coś pomalować Smile
Zresztą zobaczymy jaka będzie frekwencja, bo konkurs jednak trochę wysiłku wymaga Wink

#618: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: d.j. Post Posted: Wt grud 20, 2011 06:27 PM
    ----
Troszkę takie sobie, ale jednak Warhammer: www.youtube.com/watch?v=JnLO2lyBdxk

#619: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Wt grud 20, 2011 06:48 PM
    ----
d.j. wrote:
Troszkę takie sobie, ale jednak Warhammer: www.youtube.com/watch?v=JnLO2lyBdxk
Daje radę Smile

Karciana gra ze Śląska podbije świat?


Ubrałem choinkę Czaszka! Mr. Green

#620: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: Skavenblight , Location: Warszawa Post Posted: Wt grud 20, 2011 07:46 PM
    ----
quidamcorvus wrote:


Ubrałem choinkę Czaszka! Mr. Green
Zazdroszczę, my dopiero w czwartek kupujemy Smile

#621: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: Repentia.Vlk , Location: Frederheim Post Posted: Śr grud 21, 2011 10:10 AM
    ----
Skavenblight wrote:
quidamcorvus wrote:


Ubrałem choinkę Czaszka! Mr. Green
Zazdroszczę, my dopiero w czwartek kupujemy Smile
Prawdziwą czy sztuczną?

#622: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: Skavenblight , Location: Warszawa Post Posted: Śr grud 21, 2011 10:22 AM
    ----
Prawdziwą, co to za Święta bez zapachu choinki Smile

#623: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr grud 21, 2011 01:53 PM
    ----
Skavenblight wrote:
Prawdziwą, co to za Święta bez zapachu choinki Smile
Wygodne Wink Ja tam wolę sztuczną, zapas suchych igieł już mam Razz

#624: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: Dwalthrim , Location: Grodzisk. Maz Post Posted: Śr grud 21, 2011 02:11 PM
    ----
quidamcorvus wrote:
Skavenblight wrote:
Prawdziwą, co to za Święta bez zapachu choinki Smile
Wygodne Wink Ja tam wolę sztuczną, zapas suchych igieł już mam Razz

Blużnisz QC, Sigmar też spędzał święta przy prawdziwej choince Wink .
Normalna, pachnąca i koniec! Chyba że ktos ma w domu dywan, to wtedy mu współczuje Razz

#625: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Śr grud 21, 2011 02:14 PM
    ----
Dwalthrim wrote:
Blużnisz QC, Sigmar też spędzał święta przy prawdziwej choince Wink
Sigmar to pewnie sobie Jodłowego Drzewca sprowadzał Very Happy Który po świętach sam wracał do lasu.

#626: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: Skavenblight , Location: Warszawa Post Posted: Śr grud 21, 2011 04:18 PM
    ----
Dwalthrim wrote:
Chyba że ktos ma w domu dywan, to wtedy mu współczuje Razz
My mamy parkiet, więc bez problemu Wink
Jak już nie ma śniegu, a śledź po wileńsku stoi pod znakiem zapytania, to chociaż choinkę muszę mieć prawdziwą, nie ma opcji Smile

#627: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: Dwalthrim , Location: Grodzisk. Maz Post Posted: Cz grud 22, 2011 02:21 PM
    ----
Siedze w pracy i słucham radia. Po dwóch tygodniach świąteczny pseudo hitów i kolęd dochodzę do wniosku, ze w tym roku jest chyba jakiś krypto plebiscyt, która stacja puści większego smuta Razz Mysli
Ew. przerost ambicji nad treścią samych muzyków Wink

#628: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: Skavenblight , Location: Warszawa Post Posted: Pn grud 25, 2011 01:45 PM
    ----
Beznadziejne są te świąteczne hity i kolędy w wykonaniu "gwiazd" ;/ Już mogliby normalną muzykę puszczać, bo nie wiem, kogo to coś nastraja pozytywnie do Świąt Wink

Jeju, jestem wykończona, a tu jeszcze 2 dni ;/

#629: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: Repentia.Vlk , Location: Frederheim Post Posted: Cz grud 29, 2011 09:09 PM
    ----
A mi się udało, jak do tej pory, nie usłyszeć Wham! - Last Christmas Very Happy

#630: Re: Jak nie wiesz co napisać ten temat jest dla Ciebie 1.0 Author: quidamcorvus , Location: Katowice/Żory, śląskie Post Posted: Cz grud 29, 2011 11:21 PM
    ----
Sister_of_Mercy wrote:
A mi się udało, jak do tej pory, nie usłyszeć Wham! - Last Christmas Very Happy
Mi się nie udało Sad


http://www.eioba.pl/a/2voj/my-dzieci-tamtych-rodzicow wrote:
Ja, moi bracia i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na obrzeżach małego miasteczka—właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominany z nostalgią nasze szalone lata 80.:
• Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych w naszej okolicy budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy).
• Nie chodziliśmy do przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.
• Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy.
• Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, herbata ze spirytusem i pierzyna. Dzięki temu nigdy nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem.
• Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.
• Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo—jak zwykle.
• Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą do niej wracać.
• Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.
• Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy. Dorośli nie wiedzieli do czego służą kaski i ochraniacze.
• Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.
• Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a policja zajmowała się sprawami dorosłych.
• Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka.
• W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać.
• Pies łaził z nami—bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi.
• Raz uwiązaliśmy psa na „sznurku od presy” i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze.
• Mogliśmy dotykać innych zwierząt. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.
• Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie osikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył, po tej czynności, rąk.
• Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić dzień dobry i nosić za nią zakupy.
• Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić dzień dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to dzień dobry wymusić.
• Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka.
• Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo.
• Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.
• Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.
• Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.
• Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz.
• Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść.
• Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.
• Żuliśmy wszyscy jedną gumę, na zmianę, przez tydzień. Nikt się nie brzydził.
• Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł.
• Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd.
• Musieliśmy całować w policzek starą ciotkę na powitanie—bez beczenia i wycierania ust rękawem.
• Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem.
• Nikt nas nie chronił przed złym światem. Idąc się bawić, musieliśmy sobie dawać radę sami.
• Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.
• Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie i koledzy ze starszej klasy. Rodzice chętnie przyjmowali pomoc przypadkowych wychowawców.
Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani.
My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas dobrze wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.
A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!



Forum IndexBery & bojki
<
1 2 3 ... 41 42 43 ... 73 74 75
>
Page 42 of 75